Pretty Lethal (Zabójcza pointa)
"Pretty Lethal" to produkcja własna Amazona, która zadebiutowała na platformie 25 marca 2026 roku. Film opowiada historię grupy młodych balerin, które jadą na konkurs do Budapesztu. Po drodze ich autobus ulega awarii, przez co dziewczyny trafiają do odizolowanego zajazdu prowadzonego przez byłą tancerkę Devorę (Uma Thurman). Szybko okazuje się, że miejsce to jest powiązane z działalnością przestępczą, a bohaterki zostają zmuszone do walki o przetrwanie, wykorzystując swoje umiejętności taneczne w nietypowy sposób.
Ten film akcji został dosyć przeciętnie oceniony przez widzów (obecnie 5.8/10 w IMDb) i krytyków (57% pozytywnych opinii zagregowanych w Rotten Tomatoes). Moim zdaniem jest to produkcja z potencjałem, który nie został w pełni wykorzystany. Sam pomysł, czyli połączenie baletu z kinem akcji, jest dość oryginalny i momentami faktycznie działa – szczególnie w scenach walk, które wyróżniają się na tle typowych filmów tego typu. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy film próbuje "opowiedzieć" coś więcej. Postacie są schematyczne, dialogi często brzmią sztucznie, a całość sprawia wrażenie dość powierzchownej, szczególnie w scenach "ganiania się" po obiekcie. Mniej więcej od połowy filmu widać też, że scenariusz nie do końca radzi sobie z utrzymaniem napięcia. Kolejne wydarzenia są przewidywalne, a finał, mimo że dynamiczny, nie robi większego wrażenia. Da się oczywiście to obejrzeć (szczególnie, że całość trwa zaledwie 88 minut), ale trochę szkoda potencjału Umy Thurman na tego typu produkcje.
Ocena Civil.pl: 50%
Tarot (Tarot: Karta śmierci)
Grupa przyjaciół (studentów) spędza weekend w wynajętej posiadłości. Po tym jak kończy im się alkohol, szukając "ukrytych zapasów" natrafiają na karty tarota. Jedna z uczestniczek wyjazdu, Haley (Harriet Slater) interesująca się astrologią, postanawia powróżyć sobie i reszcie grupy. Wkrótce okazuje się, że użycie talii wyzwala demoniczne moce, obracające się przeciwko tym, którzy wróżyli sobie "feralnymi" kartami. Film bazuje na powieści z 1992 roku autorstwa Nicholasa Adamsa pt. "Horrorscope".
"Tarot" to rzecz jasna horror, film miał premierę w maju 2024 roku i został wyprodukowany między innymi przez Screen Gems. Produkcja zarobiła ponad 49 mln dolarów, co można uznać za dobry wynik przy budżecie wynoszącym 8 mln dolarów ... i to przy słabych ocenach od widzów (4.8/10 w IMDb) i fatalnych od krytyków (ledwie 17% pozytywnych opinii zagregowanych w Rotten Tomatoes). Moim zdaniem w tym wypadku to oceny od widzów są zbyt ... łaskawe. Zacznę od tego, że choć "Tarot" bazuje na dosyć ogranych motywach (subgenre supernatural horror/slasher) to fabuła od samego początku sprawia wrażenia nieprzemyślanej i chaotycznej, a miejscami nawet zahacza od groteskę. Do tego należy dołożyć masę luk fabularnych i nieścisłości. Jako horror "Tarot" nie oferuje niczego poza zgranymi schematami i daleko mu do jakiekolwiek zelektryzowania widza. Irytują także postacie, w tym przede wszystkim niejaki Paxton (grany przez Jacoba Batalona). Z racji tego, że film był dystrybuowany przez Sony Pictures, zadbano za to o marketing: obecnie "Tarot" można obejrzeć w ramach "Max" i tam z miejsca stał się on numerem jeden w rankingu filmów (przynajmniej w Polsce) i to pomimo, że ocena w rodzimym Filmwebie jest taka sama jak w IMDb.
Ocena Civil.pl: 40%