film akcji

Poniżej znajdują się filmy powiązane z tagiem: film akcji

Ocena: 81 Captain Marvel (Kapitan Marvel)

Captain Marvel

Debiutujący w marcu 2019 roku film o Kapitan Marvel stanowił preludium do Avengers Endgame. Na Endgame cały świat ostrzył sobie zęby na tyle, że produkcja wybiła się na pierwsze miejsce najbardziej kasowych filmów wszech-czasów, wyprzedzając o niespełna 6 mln samego "Avatara". Kapitan Marvel pojawia się także w małej roli w samym Endgame, jednakże fani tej postaci musieli wysupłać dodatkowe pieniądze by zasiąść w kinie na 2 miesiące przed premierą ostatniej odsłony Avengersów. Być może nie wszyscy fani Marvela "zainwestowali", na co też wpływ miały raczej niskie jak na produkcje tej klasy oceny w serwisach filmowych. Ale po kolei... Vers (Brie Larson) to kobieta posiadająca nadprzyrodzone moce, będąca przedstawicielem rasy Kree. Pewnego razu Vers i jej zespół, na czele z Yon-Roggiem (Jude Law) zostaje skierowany do walki ze Skrullami, podczas działań wojennych kobieta zostaje uprowadzona przez wrogów, którzy pragną pozyskać informacje o jej przeszłości. Vers udaje się uciec, po czym przez przypadek dociera do planety Ziemi, gdzie w roku 1995 spotyka Nicka Fury'ego (Samuel L. Jackson), agenta Tarczy. Nie zdradzając dalej fabuły, kobieta na Ziemi dowie się prawdy o swojej prawdziwej przyszłości i zrozumie kto jest jej prawdziwym wrogiem a kto sojusznikiem.

Film według różnych źródeł miał kosztować od 152 do 175 mln dolarów i zarobił 1,1 mld dolarów (!), jest to wynik dużo lepszy niż chociażby Thor: Ragnarok i trzeba obiektywnie powiedzieć, że jest to wynik dobry jak na super kasowe produkcje Marvela. Gorzej natomiast wypadają oceny widzów, zarówno w IMDB jak i np. w polskim filmweb produkcja zdobyła notę 7.0, co jak na produkcje ze stajni Marvela jest wynikiem obiektywnie słabym (ale nie najsłabszym). Lepiej poszło w Rotten Tomatoes, gdzie 78% opinii było pozytywnych. Moim zdaniem oceny widzów są w tym przypadku zbyt surowe, ponieważ ten film jest po prostu dobry. Przede wszystkim twórcy osadzili akcję w roku 1995, czyli czasie debiutu np. Windowsa 95 (który gości na ekranie filmu...). Był to czas kiedy telefonia komórkowa dopiero zdobywała popularność, Internet raczkował, a ludzie do komunikacji zamiast Messengera używali Pagera. Z okresem tym wiąże się także wiele kultowych piosenek, niektóre z nich zostały odtworzone w tej produkcji (np. wydany w 1995 hit "Just a Girl" zespołu No Doubt). Klimat "Captain Marvel" jest niesamowity a kolejną ważną zaletą jest lekkość produkcji. To przyjemny film akcji, pozwalający widzowi się zrelaksować, okraszony dużą dawką humoru. Brie Larson jest bardzo zdolną i wyrazistą aktorką, w tym filmie czaruje swoją osobowością i urodą. Naprawdę chciałbym napisać o jakiś wadach, ale po prostu ich nie widzę. Dla mnie ten film to jedna z najlepszych produkcji Marvela jaka powstała.

Ocena Civil.pl: 81%

Ocena: 59 The Commuter (Pasażer)

The Commuter

Michael MacCauley (Liam Neeson) to pracownik korporacji (były policjant) od 10 lat dojeżdżający tą samą kolejką podmiejską do pracy na Manhattanie. Pewnego dnia Michael zostaje nagle zwolniony, tego samego dnia ktoś kradnie mu komórkę a w pociągu dosiada się do niego tajemnicza kobieta o imieniu Joanna (Vera Farmiga). Proponuje ona Michaelowi układ: 100 tysięcy dolarów w zamian za znalezienie w pociągu osoby, która przewozi cenną dla Joanny przesyłkę. Michael odbiera pieniądze i podejmuje się zadania, wkrótce jednak okazuje się, że wplątał się w sytuację bez wyjścia, a Joanna i jej ludzi zaczynają grozić jego rodzinie. Ważne role w tym filmie grają jeszcze między innymi: Patrick Wilson oraz Jonathan Banks.

Film był koprodukowany przez Canal+ i na tej stacji można go obecnie obejrzeć. Budżet produkcji to 30 mln dolarów. Szczerze mówiąc ten film mi nie podszedł. Reżyserem tej produkcji jest Jaume Collet-Serra, który ma na swoim koncie np. "Non-Stop czy "Unknown". Tym razem jednak jego współpraca z Liamem Neesonem wypada mocno poniżej oczekiwań. Po pierwsze dlatego, że "The Commuter" opiera się na bardzo podobnych schematach jak "Non-Stop", po drugie sama intryga i jej poprowadzenie nie wciąga tak jak powinna. Niemalże wszystkie wydarzenia w tym filmie rozgrywają się w kolejce podmiejskiej i przez większość czasu oglądamy Liama Neesona krążącego po pociągu. Z tego powodu całość (a film trwa 105 minut) bardzo się dłuży i w pewnym momencie po prostu chciałem, by to wszystko się już skończyło. Smuci też mały udział Very Farmigi, która gra w tym filmie w dwóch scenach oraz uczestnicy w kilku rozmowach telefonicznych z głównym bohaterem. "The Commuter" odbieram jako przeciętny film akcji, mocno marnujący swój potencjał.

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 59 Gridlocked

Gridlocked

"Gridlocked" chciałem obejrzeć już od pewnego czasu, ale dopiero wczoraj udało mi się zmotywować i przejść przez tę pozycję. Dominic Purcell wciela się w postać twardego gliniarza Davida Hendrixa, który zostaje odsunięty od swojej jednostki i chwilowo musi zajmować się łapaniem drobnych przestępców. Nietypowym partnerem Davida zostaje Brody Walker (Cody Hackman) młody aktor (skandalista), który za serię przewinień zostaje skazany na pracę społeczną w policji. David niańczy Walkera, wykonując obowiązki typowego gliniarza. Pewnego wieczora panowie udają się do budynku treningowego policji, gdzie główny bohater chce potrenować ze swoją dawną ekipą. Obiekt zostaje zaatakowany przez ludzi niejakiego Korvera (Stephen Lang) i Rykera (Vinnie Jones), którzy chcą ukraść obligacje hakując policyjny system. Uwięzieni wewnątrz gliniarze i Brody Walker muszą stawić opór napastnikom. W roli drugoplanowej w tym filmie pojawia się także Danny Glover (wcielający się w postać policjanta).

Jak na kanadyjski film akcji produkcja ta wyróżnia się zestawem znanych aktorów. Niestety nie znalazłem informacji o budżecie, ale widać iż ambicje producentów były takie by zrobić coś nieco lepszego niż typowy kanadyjski film akcji klasy C. Trochę "Gridlocked" odwołuje się do gatunku dawnych filmów VHS z lat 90-tych, ale nie tych z najniższej półki. Całość trwa prawie dwie godziny (110 minut), przez co film nieco męczy widza, bo jak na typową nawalankę jest po prostu za długi. Inna wada to miejsce akcji: wszystkie niemalże wydarzenia mają miejsce w policyjnym baraku w środku nocy, dzięki czemu plenery są całkowicie bez wyrazu. Stephen Lang, który w zasadzie jest stworzony do odgrywania ról czarnych charakterów, trochę tutaj się męczy, za to Dominic Purcell jako "twardziel" jest taki jak zwykle: zacięta (całkowicie bez wyrazu i emocji) mina i góra mięśni. Mimo oczywistych wad tej produkcji oceniam ten film jako przeciętny+, w klasie kanadyjskich filmów akcji, po których nie można się niczego spodziewać ten film się wyróżnia na plus. Czy to wystarczający argument by obejrzeć Gridlocked? Raczej nie...

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 44 The Hard Way

The Hard Way

Niskobudżetowe filmy akcji osadzone w Rumunii to już niemalże klasyka tego gatunku. Swoje występy na rumuńskiej ziemi miało wiele aktorów np.: Steven Seagal czy Jean Claude Van Damme. Netflix postanowił spróbować sił w tym specyficznym gatunku i wyprodukował "The Hard Way" z udziałem Michaela Jai White'a, Luka Gossa i Randy Couture. Goss gra tutaj agenta specjalnego – Masona działającego w Bukareszcie, podczas jednej z akcji ginie jego partner Cody. Niejaki John Payne (w tej roli White) wyrusza z Nowego Jorku do stolicy Rumunii by wyjaśnić śmierć brata (czyli ją pomścić). Wspólnie z Masonem natrafiają na lokalny rumuński gang zajmujący się wymuszeniami, stręczycielstwem i sprzedażą narkotyków. Na czele gangu stoi tajemniczy Toro, legenda rumuńskiego półświatka.

Powstały setki, jeżeli nie tysiące filmów tego typu. Od wielu lat Steven Seagal czy pokrewni mu siłacze próbują swoich sił w filmach klasy C kręconych w Rumunii. Ten były kraj bloku wschodniego jak magnes przyciąga filmowców z małym budżetem, którzy pragną zrealizować mało ambitny film akcji. W przypadku "The Hard Way" wszystko jest jak zwykle, czyli kiepski scenariusz, do bólu przewidywalny, średniej jakości strzelaniny i sceny walki oraz cała banda złych rzezimieszków do wyeliminowania. To "kino" musi się tak odbywać: najpierw ktoś zostaje zabity, porwany itp. a później jeden lub dwóch "dobrych" mścicieli wyrównuje rachunki, po kolei zabijając przeciwników, na koniec zostawiając sobie głównego bossa. W zasadzie jest to tak oklepane, że można by było nawet napisać podręcznik dla początkujących reżyserów pt. "Tani film akcji kręcony w Rumunii"... Jeżeli ktoś ma nostalgię do lat 90-tych i filmów akcji klasy C na kasetach VHS, to myślę że obecne produkcje typu, choć dostarczane dzięki VOD a nie VHS mogą mu się wciąż podobać...

Ocena Civil.pl: 44%

Ocena: 76 Game Night (Wieczór gier)

Game Night

Annie (Rachel McAdams) i Max (Jason Bateman) to małżeństwo lubiące spędzać wieczory z przyjaciółmi grając w planszówki i kalambury. Pewnego dnia odwiedza ich Brooks (Kyle Chandler) brat Maxa, który po wspólnym wieczorze spędzonym na grach, zaprasza wszystkich do siebie na jego wersję "wieczora gier". Wersja Brooksa polega na inscenizacji porwania oraz całonocnym poszukiwaniu przetrzymywanej ofiary. Wciągająca z początku gra robi się jednak ryzykowna, kiedy gracze orientują się iż wydarzenia poszły daleko poza bezpieczną inscenizację. Ważne rolę w tym filmie grają jeszcze: Billy Magnussen , Sharon Horgan oraz między innymi Jesse Plemons. Gościnnie oglądamy np. Danny'ego Hustona, Chelsea Peretti czy Jeffreya Wrighta.

Jason Bateman to specjalista od komedii, ale moim zdaniem w tym filmie wypadł bardzo przeciętnie i nie skorzystał ze swojego bogatego warsztatu aktorskiego. Błyszczy natomiast Rachel McAdams, obecnie 41-letnia aktorka dalej wygląda świetnie i świeżo. Ciekawą kreację zaprezentował Jesse Plemons, a jeszcze ciekawszą Kyle Chandler. Film kosztował 37 mln i przyniósł ponad 117 mln przychodów. Zebrał dobre oceny od widzów i bardzo dobre od krytyków (84% pozytywnych opinii na Rotten Tomatoes). Nie dziwię się, ponieważ jest to bardzo dobra komedia kryminalna, z ciekawą fabułą. Wszystko w niej jest na swoim miejscu: jest i śmiesznie i intrygująco. Do tego dochodzi wspomniany jest dobry zestaw ciekawych aktorów. W rezultacie "Wieczór gier" to solidna komedia, bez żadnych braków. Obecnie film jest dostępny w VOD w usłudze HBO GO. Polecam.

Ocena Civil.pl: 76%