film akcji

Recenzje filmowe kina akcji próbują odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze sprawdzają czy scenariusz nie był pisany na kolanie, a cała fabuła nie polega na masowej rzeźni w jakimś magazynie. Po drugie oceniamy czy sceny akcji wciągają oraz czy trzymają poziom. Filmy akcji często mają ogromne budżety, przekraczające 100 mln dolarów, gdzie 'sky is the limit', ale niestety nie zawsze w parze za wielkimi pieniędzmi idzie odpowiednia jakość.

Ocena: 95 Inglourious Basterds

Byłem na tym filmie w ubiegłą sobotę w kinie. Film wyreżyserowany i napisany przez wielkiego Quentina Tarrantino. W rolach głównych - Brad Pitt (jako Lt. Aldo Raine), Mélanie Laurent (jako Shosanna Dreyfus), Christoph Waltz (jako Col. Hans Landa), Eli Roth (jako Sgt. Donny Donowitz) oraz Diane Kruger (jako Bridget von Hammersmark).

Tytułowe "bękarty" to grupa Amerykanów żydowskiego pochodzenia, którzy biorą odwet na nazistach podczas II wojny światowej na terenach okupowanej Francji.

Jest to genialny film z niezwykle smakowitymi scenami, z których można wyciskać jak z cytryny soczyste dialogi. Tarrantino dobrał genialnych aktorów: Christoph Waltz w roli Hansa Landy jest tak dobry, że powinien zgarnąć Oscara za rolę drugoplanową. Pierwsza scena, w której to Hans Landa odwiedza francuskie gospodarstwo w poszukiwaniu Żydów na pewno przejdzie do historii kina.

Tarrantino w "Inglourious Basterds" zmienia historię II wojny światowej, dzięki temu ten film jest czysto rozrywkowy a nie historyczny. Naziści są tutaj przedstawieni w bardzo dobrym świetle: jako inteligentni (grzeczni!) ludzie, władający kilkoma językami. Nie zabrakło typowej dla Tarrantino brutalności, choć tym razem nie ma jej zanadto, reżyser wolał się bowiem skupić na pysznych dialogach niż na robieniu rzezi w każdej scenie.

Nie ma sensu więcej pisać: genialny film, który TRZEBA koniecznie obejrzeć. Ponad 2 godziny wyśmienitej rozrywki na najwyższym poziomie.

Ocena Civil.pl: 95%

Ocena: 60 The International

Jeszcze jeden film akcji z Clivem Owenem w roli szpiega. Pochodzący z 2009 roku "The International" można też określić mianem filmu turystycznego, ponieważ akcja toczy się w kilku europejskich miastach jak również w Nowym Jorku. Aż trudno uwierzyć oglądając ten film, że trwa on tylko niecałe dwie godziny - ponieważ przypomina nieco grę przygodową, w której bohater podróżuje po świecie rozwiązując zagadkę. Clive Oven gra agenta Interpolu Louis Salingera, który chce doprowadzić do oskarżenia (lub zniszczenia) pewnego luksemburskiego banku, który pośredniczy w handlu bronią po to by kontrolować światowe konflikty. Niby jeszcze nic strasznego, ale owy bank w bardzo prosty sposób pozbywa się niewygodnych osób - wynajmując płatnego zabójcę. Salingerowi pomaga amerykańska prokurator z Manhattanu - Eleanor Whitman (w tej roli Naomi Watts).

Akcja tego filmu, choć rozłożona na kilka miast nie jest szczególnie porywająca. Oczywiście nie zabrakło porządnej strzelaniny, ale całość prezentuje się bardziej jako serial śledczy niż dobre kino akcji. Niestety scenarzyście - Erico Singerowi zabrakło pomysłu na zakończenie (być może lepsze zakończenie nie zmieściło się...). Duży budżet - 50 mln dolarów oraz krajoznawcza wycieczka to za mało by zrobić w dzisiejszych czasach porywające kino akcji. Dostrzegłem też jedno poważne niedopracowanie, kandydat na premiera Włoch podczas przemówienia w Milanie wita się z wyborcami słowami "Buena Sera" (czyli dobry wieczór) w środku dnia...

Generalnie da się na upartego obejrzeć, ale jakieś super kino to to nie jest.

Ocena Civil.pl: 60%

Ocena: 80 Taken

Taken czyli po polsku (tłumacząc dosłownie) "zabrana" to film o porwaniu dziecka. Motyw wykorzystywany wiele razy w kinematografii światowej. Wydawać by się mogło, że bazując na tym pomyśle nie można zrobić czegoś ciekawego i oryginalnego. Francuzi jednak są ambitni i z pomocą gwiazd światowego kina są w stanie zrobić coś świetnego z ogranego motywu. Nic dziwnego, gdy scenariusz pisze Luc Besson.

Bryan Mills (w tej roli Liam Neeson) jest emerytowanym szpiegiem. Obecnie stara się poświęcać jak najwięcej czasu córce (którą zaniedbywał przez lata) - Kim (Maggie Grace), co nie jest jednak łatwe, ze względu na złe stosunki z byłą żoną - Lenore (Famke Janssen).

Pewnego dnia Mills jest proszony przez córkę o podpis pod zgodą na opuszczenie terytorium USA. Kim chce udać się do Paryża - w wersji oficjalnej po to by zwiedzać muzea, w wersji prawdziwej po to by podążać za U2 podczas ich tournee. Bryan Mills nie bardzo chce puszczać córkę do niebezpiecznej Europy, jednak pod presją byłej żony podpisuje niezbędne papiery.

Córka dociera do Francji, lecz tam pechowo trafia na albańską mafię, która porywa zagraniczne dziewczyny, by później nimi handlować. Porwanie ma miejsce podczas rozmowy telefonicznej Millsa i Kim, dzięki temu przystępuje on od razu do akcji i udaje się do Paryża.

Jeden człowiek kontra albańska mafia+handlarze żywym towarem = jedna wielka akcja.

Jestem pod dużym wrażeniem tego filmu, bo został on perfekcyjnie dopasowany. Liam Neeson jako aktor jest świetny, niezwykle przekonujący jako zdesperowany ojciec szukający córki. Niesamowicie brutalny, nieprzebierający w środkach. Kwestia, którą wypowiada: "Jean Claude, I'll tear down the Eiffel Tower if I have to! " dobrze podsumowuje ową determinacje.

Film zarobił na siebie około 280 mln dolarów (przy zainwestowanych 25). Nie dziwię się temu, bo opinie np. internautów są bardzo pozytywne (ocena 7.9 w imdb.com). Taken to jeden z tych filmów, które się pamięta i to pamięta pozytywnie.

Ocena Civil.pl: 80%

Ocena: 60 Flight of Fury

Steven Seagal wraca do wojska. Tym razem jako pilot Air Force - John Sands. Podczas ćwiczeń pułkownik Ratcher kradnie super tajny samolot z najnowszą technologią Stealth. Samolot dostarcza do stacjonujących w Afganistanie terrorystów, którzy za jego pomocą chcą zrzucić na USA i Europę dwie bomby biologiczne. Brzmi strasznie, prawda? Aby do tego nie dopuścić generał, któremu owy samolocik zginął wysyła do Afganistanu Johna oraz pilota żółtodzioba kapitana Jannicka. Aby John nie miał za ciężko, oddzielnie wysyłani są również Komando Foki a w Afganistanie zainstalowany jest tajny kontakt, niejaka Jessica. Wśród wrogów mamy niejako Rojara - Anglika, który sponsoruje terrorystów oraz Elianę, która ma pod sobą lokalnych oprychów.

Film z Seagelem oczywiście kieruje się swoimi prawami. Budżet: 10 mln dolarów + współudział Sony Pictures. Zdjęcia kręcono w Rumunii. Aby zachęcić do obejrzenia, że w filmie obecny jest mały niunansik pomiędzy drugoplanowymi bohaterkami kobiecymi ;)

Nie mniej jednak, dostrzegłem trochę samolotowych batalii, jakąś akcję. Zważywszy, iż jest to "direct to DVD" nie oceniam filmu nisko. Da się z pewnością obejrzeć. Film pochodzi z roku 2007.

Ocena Civil.pl: 60%

Ocena: 50 Road of No Return

Film zbudził u mnie mieszane uczucia w dosłownym znaczeniu tego słowa. Sądząc po okładce sądziłem, że będzie to ostry film akcji z Michaelem Madsenem i Davidem Carradinem. Madsen ostatnio występuje w bardzo wielu produkcjach (w większości niezbyt dobrych), wystarczy wspomnieć, że IMDB.com zanotowało około 28 pozycji (tylko z roku 2009!), w których on występuje. W "Road of No Return" dodatkowo jest producentem. David Carradine (3 czerwca 2009 zmarł w Bangkoku w dziwnych okolicznościach) też w ostatnich latach sporo występował. Nie mniej jednak spodziewałem się po cichu, że ten duet zaprezentuje się w sprawnym i szybkim filmie akcji. Niestety tak nie było.

W filmie zarówno Madsen i Carradine grają pracowników rządowych, którzy mają zwalczać przestępców narkotykowych. Owe zwalczanie polega na wynajmowaniu killerów, którzy to mają tych bossów eliminować. I to właśnie czwórka killerów gra w filmie pierwsze skrzypce. Prawdziwy miks osobowości: Foreigner czyli cudzoziemiec (grany przez Michaela Blain-Rozgay'a), Blacky czyli czarny (Ernest Anthony), Indianin (Jose R. Andrews) oraz Whitey czyli biały (Shane Woodson). Jak się okazuje: dobór bohaterów był zamierzony, bowiem film jest pełen rozmów o podtekstach rasowych. Żeby jeszcze bardziej skomplikować układankę, fabuła jest opowiadana ustami dziewczynki - Katie (Carlie Westerman), którą w wyniku zbiegu okoliczności opiekują się czterej killerzy.

W tym wszystkich akcji jest jak na lekarstwo. Nie ma tutaj strzelanin, pościgów, ucieczek. Są w zasadzie długie dialogi, próby naśladowania hitów (dostrzegłem podobieństwa do "Pulp Fiction") oraz dosyć absurdalne sytuacji. Np. Whitey (rasista) dowiaduje się od matki, że jest ma żydowskie podochodzenie, trochę to burzy jego obraz świata... A dowiaduje się dlatego, bo jego mamusia odwiedza go w dziupli killerów i ... postanawia tam zostać by chłopakom gotować i sprzątam. Reszta trochę narzeka, ale w sumie akceptuje taką kolej rzeczy. Dużo jest też innych absurdów, bo killerzy okazują się być bardziej zainteresowani opieką nad dziewczynką aniżeli wyplątaniem się z kłopotów.

Niestety Michael Madsen i David Carradine występują w tym filmie niewiele i też głównie w dialogach, bo obaj opowiadają różne historie - niemające z fabułą nic w wspólnego. Główni bohaterowie też o sobie co nieco mówią: Blacky interesuje się matematyką a Foreigner studiował kiedyś prawo.

Cały ten absurd jest spięty jakąś tam fabułą, jest zachowana kolejność wydarzeń. Zaletą (a może wadą) zdaje się być fakt, że bohaterowie używają prostego normalnego języka angielskiego i nie nadużywają slangu.

Widać, że była chęć zrobienia dobrego, niebanalnego filmu z elementami dramatu. Wyszła niestety gadanina, bo w tym filmie każdy zdaje się mieć bardzo dużo do powiedzenia. Nie są to jakieś nużące opowieści, ale chyba należało się zdecydować: albo się robi dramat albo się robi film akcji. Film można zaliczyć do kilku gatunków bo i czarnej komedii w nim sporo. Problem w tym, że on chcę być wszystkim naraz a tak naprawdę jest za słabiutki by w jakiś gatunek się wpasować.

Na pewno da się obejrzeć, jakieś pozytywy są łatwo dostrzegalne i każdy znajdzie jakieś blaski w tym pokazie cieni.

Ocena Civil.pl: 50%