John Travolta

Poniżej znajdują się filmy i seriale powiązane z tagiem: John Travolta

Ocena: 43 I Am Wrath

I Am Wrath
Poster source: imdb.com

Stanley (John Travolta) i jego żona Vivian zostają napadnięci na parkingu. W zajściu ginie żona Stanleya a on sam zostaje ranny w głowę. Skorumpowana policja wypuszcza sprawcę a główny bohater przyrzeka zemstę. Po stronie Stanleya staje jego dawny partner Dennis (Christopher Meloni), zaś przeciwko niemu jest lokalna mafia narkotykowa, policja i skorumpowany gubernator (Patrick St. Esprit).

Wtórna fabuła, w stylu filmów akcji z lat 90-tych plus weteran kina osadzony raczej w kreacji zarezerwowanej dla Stevena Seagala czy Jean-Claude Van Damme'a. "I Am Wrath" jawi się jako płytki film akcji, z bardzo słabo zarysowaną intrygą. Nawet same sceny akcji wypadają blado. Przy budżecie 18 mln dolarów można było się pokusić o coś bardziej efektownego. Szkoda, iż kultowy John Travolta musi pracować przy produkcjach tego typu. Pozycja do zapomnienia. Nie polecam.

Ocena Civil.pl: 43%

Ocena: 65 Killing Season

Killing Season
Poster source: imdb.com

Dobiegający 70-tki Robert De Niro oraz dobiegający 60-tki John Travolta w filmie akcji. De Niro gra weterana wojny bałkańskiej sił NATO, który na stare lata osiadł w luksusowym domku na obrzeżach cywilizacji, zaś Travolta członka serbskich Skorpionów, odpowiedzialnego za zbrodnie wojenne. Ta dwójka spotyka się po latach by rozegrać śmiertelny pojedynek w leśnej głuszy i wyjaśnić wojenne zaszłości (po 18 latach od wydarzeń na terytorium Bośni). Dwóch hollywoodzkich gwiazdorów biega z łukami po lesie aby wymierzyć sobie sprawiedliwość, brzmi zachęcająco?

Na fabułę i scenariusz oraz role poboczne zabrakło czasu, uznano iż użycie magicznych nazwisk: De Niro i Travolta - wystarczy, by stworzyć produkcję, która przyciągnie widzów Nie udało się. Otyły John i starawy Robert - nie są już w stanie przyciągnąć nowego pokolenia. Leśna naparzanka z udziałem wielkich nazwisk, dalej pozostaje leśną naparzanką bez fabuły i sensu. Gdy w "Killing Season" pada zdanie: "Wygrałeś, zastrzel mnie" , zaraz pojawia się niema odpowiedź - "nie mogę, zostało jeszcze 25 minut filmu, musisz mi jeszcze raz uciec". Mimo to, nie jest to jakaś fatalna produkcja, na którą patrzy się z obrzydzeniem. Travolta się stara, markuje bałkański akcent, De Niro niestety chyba wychodzi z założenia, że już się starać nie musi i gra naprawdę fatalnie. Moja dosyć wysoka ocena bierze się z faktu, iż jak ktoś potrzebuje zobaczyć film akcji, to nie szuka w nim pokładów sensu. A coś przecież Travolta i De Niro muszą robić będąc w okolicach emerytury - niech więc biegają po lesie z łukami, skoro innych lepszych i ambitniejszych propozycji nie dostają.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 40 From Paris with Love

From Paris with Love
Poster source: imdb.com

Rozczarowanie. Spore rozczarowanie. Luc Besson (jako współscenarzysta i producent - w tym filmie) przyzwyczaił widzów do wybornego kina akcji, osadzonego najczęściej w Paryżu. Tym razem jednak zabrakło mu weny twórczej i stworzył potworka, który w zasadzie jest niemalże pastiszem jego wcześniejszych produkcji.

Jeżeli ktoś zachwycał się "Taken" (opisywałem ten film w lipcu 2009) - i liczył na wiele po "From Paris with Love" - to się bardzo rozczaruje.

Fabuła jest tutaj cieniutka: w zasadzie nie wiadomo co chodzi - bowiem Travolta, który gra agenta Charliego Waxa i jego kompan Jonathan Rhys Meyers (wcielający się w postać James Reece'a) przypominają postacie z kiepskiej gry akcji, w której to zabrakło pieniędzy na fabułę.

O ile gra z kiepską fabułą i dobrą grywalnością będzie do przełknięcia to film, w którym to bohaterowie chodzą po kolejnych lokacjach likwidując przeciwników fajny być nie może. Wiele elementów nie pasuje do całości, scenariusz dryfuje po mieliźnie.

Charakterystyczny Travolta gra twardziela. Likwiduje tuziny oprychów, celuje z bazooki w rozpędzonej Audicy na autostradzie, samemu nie odnosząc żadnych obrażeń. To jednak bardziej przypomina bardziej elementy dzieł Stevena Seagala, niż kina Luca Bessona.



Ocena Civil.pl: 40%

Ocena: 50 The Taking of Pelham 1 2 3

The Taking of Pelham 1 2 3
Poster source: imdb.com

Budżet 100 mln dolarów, w głównych rolach Denzel Washington i John Travolta, w rolach drugoplanowych John Turturro i James Gandolfini. Taka obsada i taki budżet zniewala - tym bardziej szkoda, że film wypadł blado.

Ryder (John Travolta) z grupą kompanów porywa metro "Pelham 123". Plan ma dobry, wykonanie też. Po przejęciu składu kontaktuje się z Walterem Garberem (Denzel Washington), który pracuje w centrum sterowania metrem. Przedstawia swoje żądania: 10 mln dolarów w gotówce za godzinę - inaczej zacznie zabijać pasażerów. W ten sposób zaczyna się ten bardzo nudny, wtórny i przewidywalny film.

Chyba nic się nie udało. Budowanie napięcia za pomocą odliczania na ekranie (dosłownego - co chwila pojawia się informacja ile minut pozostało do czasu, który określił terrorysta). Burmistrz miasta - James Gandolfini postanawia zapłacić. Garberowi zaś pomaga negocjator - Camonetti (John Turturro). Może to jest trudne do uwierzenia, ale znaczną część tego "obrazu" wypełniają rozmowy Rydera z Garberem. Okazuje się bowie, że terrorysta życzy sobie ucinać pogawędki tylko z dyspozytorem metra. Jeżeli TEGO rozmówcy zabraknie, to też będzie zabijał pasażerów...

Dopełnieniem tego nonsensu jest fakt, że przez zamach złoto drożeje o kilka tysięcy procent - co ma duże znaczenie dla tej kiepskiej fabuły.

Wielkie rozczarowanie - tak można podsumować "The Taking of Pelham 1 2 3".

Ocena Civil.pl: 50%

01

W sumie: 4 filmów