komedia

Recenzje komedii na tym blogu to przede wszystkim opinie o amerykańskich produkcjach, zarówno tych najbardziej kultowych i rozpoznawalnych jak i tych niszowych.

Ocena: 81 Once Upon a Time... in Hollywood (Pewnego razu... w Hollywood)

Once Upon a Time... in Hollywood
Poster source: imdb.com

Najnowszy film Quentina Tarantino to komediodramat, którego akcja ma miejsce 1969 roku w Hollywood. Główni bohaterowie to aktor i gwiazdor Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) oraz jego dubler i przyjaciel Cliff Booth (Brad Pitt). Rolę drugoplanową żeńską gra Margot Robbie wcielająca się w Sharon Tate. Obsadę uzupełnia... kilkadziesiąt nazwisk znanych i mniej znanych aktorów, z których zdecydowana większość występuje w jednej czy może dwóch scenach. Ciężko będzie wymienić wszystkich, więc poprzestanę na kilku nazwiskach: Kurt Russell, Emile Hirsch, Dakota Fanning, Luke Perry (ostatnia rola w życiu, aktor niestety zmarł przed premierą tego filmu) czy Al Pacino. Romana Polańskiego gra polski aktor, Rafał Zawierucha, ale jego rola jest także mocno epizodyczna. Film opowiada kulisy amerykańskiej branży filmowej końca lat 60-tych ... oraz wprowadza alternatywną historię ataku sekty Charlesa Mansona na willę Polańskiego. Nie zdradzając fabuły, wspomnę tylko iż film w żadnym wypadku nie jest "na faktach".

"Once Upon a Time... in Hollywood" do tegorocznych Oscarów przystępuje z 10 nominacjami na koncie, ale wg bukmacherów nie jest faworytem do głównej nagrody "obrazu roku", faworytem i to zdecydowanym jest za to Brad Pitt, który najpewniej otrzyma statuetkę za rolę drugoplanową. Rolę drugoplanową tylko z nazwy, ponieważ udział Pitta w tym filmie jest podobny jak DiCaprio, ten duet buduje całą fabułę. Film ten dostał jak na produkcję Tarantino tylko bardzo dobre (a nie rewelacyjne) noty od widzów: 7.8/10 w serwisie IMDB i 85% pozytywnych recenzji od krytyków wg Rotten Tomatoes. Bezapelacyjny jest za to sukces finansowy: około 390 mln dolarów (na ten moment) przy budżecie wynoszącym około 90 mln. Bez wątpienia "Once Upon a Time... in Hollywood" to kolejny świetny film, świetnego reżysera, ale nie sposób zauważyć kilka wad. Całość trwa ponad 160 minut a na ekranie gości mnóstwo postaci, wygląda to tak jakby Tarantino chciał umieścić w małych epizodach jak najwięcej aktorów, tworzy to pewnego rodzaju chaos. Poszczególne sceny nie są tak wysmakowane jak np. w Bękartach wojny i zrezygnowano także z dzielenia produkcji na segmenty. Nie do skrytykowania za to jest gra aktorska i doskonały występ Brada Pitta i Leonardo DiCaprio. Świetnie także oddano klimat lat 60-tych i panujących wówczas realiów. "Once Upon a Time... in Hollywood" to kolejna wielka pozycja w dorobku Tarantino. Obecnie film można obejrzeć w serwisach typu VOD (np. Chilli).

Ocena Civil.pl: 81%

Ocena: 49 Christmas Inheritance (Świąteczny spadek)

Christmas Inheritance
Poster source: imdb.com

W ramach cyklu Christmas 2019 obejrzałem komedię Netflixa z udziałem Elizy Taylor i Andie MacDowell. Nie było to łatwe, ale obejrzałem! Ellen Langford (Eliza Taylor) to córka nowojorskiego milionera prowadzącego lukratywną firmę. Kobieta wiedząc, że odziedziczy fortunę, prowadzi mocno rozrywkowy tryb życia, pakując się w skandale. Sytuacji nie poprawia fakt, że Ellen jest zaręczona z nowojorskim karierowiczem, stroniącym od innych niż pieniądze wartości. Wszystko to skłania seniora rodu do próby potrząśnięcia swoją latoroślą. Pan Langford wysyła swoją córkę do Snow Falls, małej mieściny, gdzie przed laty założył on swój wielki biznes, wraz z partnerem o imieniu Zeke. Milioner pragnie by jego córka przed Świętami Bożego Narodzenia wręczyła Zekowi osobiście kartkę z życzeniami. Jednocześnie pragnie nauczyć córkę życia i wysyła ją w podróż w nieznane wręczając jej tylko 100 dolarów (rekwirując karty płatnicze). Ellen Langford na miejscu poznaje miłego mężczyznę o imieniu Jake (Jake Lacy) oraz jego ciocię Debbie (Andie MacDowell, tak właśnie ta Andie McDowell).

"Christmas Inheritance" został wyprodukowany w 2017 roku i miał premierę dwa lata temu. Problemem tego filmu jest przede wszystkim mdła do granic możliwości fabuła. Ok, to delikatna komedia świąteczna, ale nawet w tej kategorii jest przesłodzona. Całość trwa nieco ponad 100 minut i niestety mniej więcej od połowy seansu czas ten ciągnie się bezlitośnie. Do tego dochodzi 100% przewidywalność zdarzeń. Oczywiście film ten da się obejrzeć w święta przy rodzinnym obiedzie na zasadzie "coś leci w tle", ale innego zastosowania tej produkcji nie widzę.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 65 Stuber

Stuber
Poster source: imdb.com

Vic Manning (Dave Bautista) to twardy glina z zasadami, który podczas jednej z akcji traci swoją partnerkę Sarę (Karen Gillan). Vic zamierza za wszelką cenę dorwać mordercę, a jest nim wysportowany Azjata Oka Tedjo. Kiedy kilka miesięcy później nadarza się okazja "przyskrzynienia" złoczyńcy, główny bohater jest świeżo po operacji oczu, po której prawie nic nie widzi i nie może kierować samochodem. Za radą córki zamawia więc... Ubera. W roli taksówkarza występuje Kumail Nanjiani wcielający się w typowego życiowego gapcia o imieniu Stu. Stu na co dzień pracuje w sklepie u szefa, które szczerze nienawidzi a po pracy dorabia jeżdżąc wynajętym elektrycznym kompaktem jako kierowca Ubera. Marzeniem Stu jest sfinansowanie biznesu koleżanki, w której się podkochuje (w roli obiektu westchnień Betty Gilpin). Przeznaczenie łączy Vica i Stu, tworząc z nich niecodzienny duet policjant i jego kierowcy.

Produkcja kosztowała zaledwie 16 mln dolarów i przeniosła przychód w wysokości nieco ponad 32 mln. Jak za taki relatywnie jak na amerykański film akcji budżet, stworzono dosyć widowiskową produkcję. "Dosyć", ponieważ próżno szukać tutaj zapierających dech scen, raczej są to mocno statyczne strzelaniny. Dave Bautista wykorzystuje swoje pięć minut, w ostatnich latach grając w bardzo wielu filmach, w tym w superprodukcjach. Oczywiście, każdy kto miał przyjemność lub nieprzyjemność zobaczyć film z tym aktorem, wie że jest to napakowany osiłek mierzący 190 cm wzrostu, pasujący do fabuł "ja kontra wszyscy". Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że "Stuber" to nie jest zły film. Klasyfikowałbym go jako średniaka w kategorii komedii kryminalnych. Nie powala niczym, ale da się go obejrzeć. Oceny widzów (6.2/10 w IMDB) zdają się to potwierdzać.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 47 Men in Black: International

Men in Black: International
Poster source: imdb.com

Nie jestem fanem serii Men in Black, ale skuszony udziałem Chrisa Hemswortha, postanowiłem sprawdzić jak wypadła brytyjsko-amerykańska kooperacja, debiutująca kilka miesięcy temu na ekranach kin. Molly Wright (Tessa Thompson) jako dziecko miała kontakt z przybyszem z innej galaktyki oraz podążającymi za nim agentami w czerni. Marzeniem małej dziewczynki stało się dołączenie do elitarnego grona agentów MIB. Lata starań owocują i Molly jako Agentka M zostaje przyjęta na staż a następnie przydzielona jako partnerka, starego wygi, agenta H (Chris Hemsworth). Para podczas wykonywania rutynowego zadania zostaje zaatakowana przez tajemniczych bliźniaków szukających tajemniczego artefaktu. Okazuje się, że owy przedmiot mógłby zachwiać równowagą sił we wszechświecie. Ważne role w tym filmie grają jeszcze: Liam Neeson, Rebecca Ferguson oraz Emma Thompshon.

Przy budżecie wynoszącym od 94 do 110 mln dolarów (wg różnych źródeł), udało się zarobić nieco ponad 250 mln, nie jest to żaden sukces bo poprzednie części były o wiele bardziej kasowe i miały większy budżet. Skąd taki słaby wynik? Powodów jest mnóstwo. Produkcja nie spodobała się ani krytykom (ledwie 23% pozytywów na Rotten Tomatoes) ani widzom (kiepska ocena na IMDB, ledwie 5.6/10). "Men in Black: International" jest niesamowicie nudny, trwa około 114 minut a czas ten dłuży się niemiłosiernie. Sceny akcji żenują swoim miernym poziomem. Najgorzej jednak wypada warstwa "humorystyczna", dialogi są drewniane a gagi całkowicie nieśmieszne. Przeszkadza nawet Chris Hemsworth, niezbyt przykładający się do swojej roli, partnerująca mu Thompson także nie stanowi tutaj wartości dodanej. Całość sprawia wrażenie filmu robionego na siłę lub wręcz za karę. Naprawdę ciężko się na to wszystko patrzy. Produkcję można w tej chwili obejrzeć w serwisach VOD i moim zdaniem nie warto wydawać na nią ani złotówki. Ten film trzeba ominąć.

Ocena Civil.pl: 47%

Ocena: 72 Kingsman: The Golden Circle (Kingsman: Złoty Krąg)

Kingsman: The Golden Circle
Poster source: imdb.com

Nieco ponad cztery i pół roku temu recenzowaliśmy Kingsman: The Secret Service. Film ten został ciepło przyjęty i był komercyjnym sukcesem, dlatego raczej pewne było, że powstanie kontynuacja. Druga część o przygodach tajnych agentów brytyjskich tajnej służby kontynuuje losy Eggsy'ego (Taron Egerton), Harry'ego (Colin Firth) oraz Merlina (Mark Strong). Głównym antagonistą jest Poppy (genialna Julianne Moore) producentka narkotyków, ubolewająca że jej biznes jest nielegalny, wobec czego ona sama musi się ukrywać gdzieś w kambodżańskiej dżungli gdzie wybudowała sobie atrapę miasteczka przypominającego jej rodzinne strony. Poppy niszczy brytyjskie struktury Kingsman, wobec czego agenci zmuszeni są do podjęcia współpracy z ich amerykańskimi odpowiednikami, działającymi pod przykrywką destylarni Whiskey. Ginger (Halle Berry), Whiskey (Pedro Pascal), Champ (Jeff Bridges) i Tequila (Channing Tatum) jednoczą siły z Brytyjczykami, wnosząc do serii nieco "amerykańskiego" stylu.

Co prawda ta część nie dostała już tak wysokich not jak "jedynka", ale dalej spodobała się widzom. Film kosztował aż 104 mln dolarów, ale przyniósł zwrot wynoszący ponad 410 mln. Nic więc dziwnego, że szykowana jest kolejna (podobno ostatnio) odsłona... Recenzje filmowe takich nietuzinkowych filmów zawsze są trudnym wyzwaniem. Brytyjskie poczucie humoru nie dla każdego jest znośne, ale fani typowo angielskich żartów na pewno odnajdą w tym formacie sporo smaczków. Całość trwa około 140 minut, wypełnionych po brzegi scenami akcji. Co w połączeniu z doborową obsadą tworzy bardzo efektowne widowisko. Dodatkowym bonusem jest (wcale nie mały!) udział Eltona Johna, grającego samego siebie. Podsumowując: "Kingsman: The Golden Circle" to solidna propozycja dla miłośników brytyjskiego kina i filmów akcji.

Ocena Civil.pl: 72%

Następna strona »

01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32

W sumie: 157 filmów