komedia

Recenzje komedii na tym blogu to przede wszystkim opinie o amerykańskich produkcjach, zarówno tych najbardziej kultowych i rozpoznawalnych jak i tych niszowych.

Ocena: 66 Borat Subsequent Moviefilm

Borat Subsequent Moviefilm
Poster source: imdb.com

14 lat po premierze pierwszej części, Sacha Baron Cohen we współpracy z Amazon Studios wraca z kontynuacją swojego filmowego hitu z 2006 roku. Kilka słów o fabule, po ośmieszeniu swojego kraju, Borat zostaje wtrącony do Gułagu. W 2020 roku zostaje jednak zwolniony i obarczony przez premiera Kazachstanu specjalną misją. Szef rządu jest smutny, że nowa administracja USA "kumpluje" się z wieloma dyktatorami, a on pozostaje pominięty. W związku z tym zleca Boratowi podróż do stanów i dostarczenie specjalnego prezentu, porno małpy o imieniu Johnny wiceprezydentowi Mike'owi Pencowi. Po długiej podróży, Borat odkrywa się w kontenerze zamiast małpy znajduje się jego córka Tutar (Maria Bakalova). Po szybkiej konsultacji z premierem, prezent w postaci małpy zostaje zamieniony na córkę Borata, którą główny bohater musi odpowiednio uszykować na terenie USA, aby Tutar mogła zamieszkać w "złotej klatce" amerykańskiego republikańskiego przywódcy.

Film zebrał identyczne oceny (jak do tej pory) od widzów i krytyków: 6.8/10 w IMDB i 68% pozytywnych opinii w Rotten Tomatoes. Ostra satyra Barona Cohena została wycelowana przede wszystkim w Republikanów, ale "omawiane" są także bieżące wydarzenia takie jak pandemia korona wirusa. Film zawiera potężną dawkę najbardziej absurdalnego humoru, połączonego z masą kontrowersyjnych elementów. Borat ma szokować i robi to najlepiej jak potrafi. Produkcja poza akcentami politycznymi, zawiera jednak kilka śmiesznych gagów. Na ekranie Boratowi towarzyszy jego filmowa córka Tutar (grana przez Bułgarkę Marię Bakalovą), która z miejsca po premierze tego filmu stała się na przynajmniej kilka(naście) dni najpopularniejszą aktorką na portalu IMDB, można więc śmiało założyć że młoda Bułgarka dostała bilet do dalszej kariery w świecie show businessu. Jeżeli zaś chodzi o sam film, to moim zdaniem fani twórczości Sachy Barona Cohena będą zadowoleni, zaś widzowie o wrażliwych gustach powinni się trzymać od tej produkcji z daleka.

Ocena Civil.pl: 66%

Ocena: 52 Hubie Halloween (Hubie ratuje Halloween)

Hubie Halloween
Poster source: imdb.com

"Hubie Halloween" to tegoroczna Halloweenowa propozycja Netflixa. Hubie (Adam Sandler) to mężczyzna w średnim wieku, mieszkający w Salem ze swoją matką. Główny bohater uważany jest za dziwaka i fajtłapę, za co jest wyszydzany przez lokalną społeczność. Mimo braku akceptacji, Hubie stara się być pożyteczny dla lokalnej społeczności i co roku patroluje ulice jako ochotnik, dbający o porządek podczas tego ważnego amerykańskiego święta. Kilka dni przed Halloween z psychiatryka ucieka niejaki Richie Hartman (Rob Schneider), co stawia na nogi lokalną policję, zaś podczas samego święta dochodzi do kilku zaginięć osób ze społeczności Salem. Dzielny Hubie postanawia wyjaśnić sprawę.

Ten film zaliczany jest jednocześnie do horrorów i komedii, jednak obecne są w nim także wątki fantasy, jak również elementy kina familijnego. Netflix mocno zainwestował w obsadę, bo poza Sandlerem, na ekranie gości (w większych lub mniejszych rolach) wielu znanych aktorów, np. Ray Liotta, Steve Buscemi, Michael Chiklis czy Maya Rudolph. Role wiodące grają ponadto: Kevin James i Julie Bowen. "Hubie Halloween" zdobył sporą popularność (obecnie jest najpopularniejszym filmem w serwisie IMDB), jednocześnie notując słabe oceny od widzów i krytyków (5.2/10 w IMDB, 53% pozytywnych opinii w Rotten Tomatoes). Moim zdaniem "Hubie Halloween" to typowy przedstawiciel Netflixowego gatunku filmowego. Ten gigant VOD od kilku lat specjalizuje się właśnie w takich ultra-przeciętnych pozycjach o których się szybko zapomina. Tak właśnie jest z tym filmem: przeciętny scenariusz, przeciętna intryga, minimum emocji. Jako komedia "Hubie Halloween" także nie śmieszy. Niemniej jednak, produkcje da się obejrzeć, jeżeli ma się ograniczone oczekiwania. Też warto zauważyć, że sam Halloween i jego magia oddziałuje głównie w kulturze anglosaskiej i to właśnie pod tych widzów powstał ten film.

Ocena Civil.pl: 52%

Ocena: 39 Desperados

Desperados
Poster source: imdb.com

Wesley (Nasim Pedrad) to bezrobotna, roztrzepana kobieta po trzydziestce, próbująca sobie ułożyć życie osobiste i zawodowe. Pewnego dnia, główna bohaterka przypadkiem spotyka przystojnego agenta sportowego o imieniu Jared (Robbie Amell), z którym zaczyna randkować. Jared po pewnym czasie przestaje się odzywać, co Wesley odbiera jako zniewagę. Po wypiciu kilku głębszych w towarzystwie przyjaciółek: Brooke (Anna Camp) i Kaylie (Sarah Burns), Wesley postanawia napisać do Jareda paskudnego maila. Tuż po jego wysłaniu, główny zainteresowany kontaktuje się ze swoją dziewczyną i oświadcza, że od kilku dni przebywa w szpitalu w Meksyku gdzie uległ wypadkowi. Zdesperowana Wesley postanawia udać się do meksykańskiego kurortu, gdzie przebywa jej wybranek, namierzyć jego komputer lub telefon i skasować maila, zanim Jared wyzdrowieje i go przeczyta.

Ta wakacyjna komedia Netflixa miała premierę na początku lipca 2020 roku i spotkała się z raczej chłodnym odbiorem ze strony widzów (ocena 5.2/10) i krytyków (41% pozytywnych opinii w Rotten Tomatoes). Nie ulega wątpliwości, że "Desperados" to bardzo lekki film, niegrzeszący skomplikowaną fabułą. Nasim Pedrad to dosyć charakterystyczna aktorka, pochodząca z Iranu i dobrze się odnalazła w roli roztrzepanej, zwariowanej kobiety. Partnerujące jej Anna Camp i Sarah Burns wypadły już nieco bladziej. Niestety film ten ciężko nazwać przeciętną komedią, bo moim zdaniem lokuje się poniżej przeciętności. Najbardziej zawodzi scenariusz, pisany na kolanie, pełen absurdalnych i dziwnych scen. Miejscami wygląda to tak, jakby twórcom kompletnie zabrakło pomysłu czym zapełnić ekran. W rezultacie "Desperados" to raczej jedna z gorszych produkcji Netflixa.

Ocena Civil.pl: 39%

Ocena: 70 Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga

Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga
Poster source: imdb.com

Film "Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga" pierwotnie miał zadebiutować w maju, razem z Eurowizją 2020, która miała się odbyć w Holandii. Ze względu na pandemię, europejski festiwal został odwołany a Netflix zdecydował się przesunąć debiut swojego filmu na końcówkę czerwca. Produkcja opowiada o karierze fikcyjnego zespołu (duetu) z Islandii, składającego się z Larsa (Will Ferrell) i Sigrit (Rachel McAdams). Marzeniem tej pary jest udział w Eurowizji, jednak na co dzień są zmuszeni do grania do piwa i kotleta w lokalnym barze oraz dorabiania w podrzędnych zawodach. Sytuacja się jednak zmienia, po tym jak wszyscy potencjalni reprezentanci Islandii giną... a jedynymi pozostałymi przy życiu uczestnikami preselekcji są właśnie członkowie Fire Saga, którzy otrzymują zaproszenie na półfinały Eurowizji mające się odbyć w Edynburgu w Szkocji. Drugoplanowe role w tym filmie grają: Pierce Brosnan, Dan Stevens i Mikael Persbrandt. Gościnnie pojawia się także wiele gwiazd Eurowizji.

Eurowizja to dosyć kontrowersyjna impreza, często kojarząca się z kiczem i tandetą, jednak bez wątpienia jest to wielkie wydarzenie muzyczne, śledzone przez miliony ludzi w Europie i poza nią (od kilku lat w konkursie startuje także Australia). Will Ferrell to z kolei charakterystyczny aktor komediowy, grający zazwyczaj olbrzyma niezdarę. Na logikę: łącząc motyw Eurowizji z Ferrellem można się było spodziewać fatalnej komedii, śmiało kandydującej do miana najgorszego filmu roku czy dekady. Temu potencjalnemu założeniu przeczą jednak oceny widzów (w tej chwili 6.6/10 w IMDB) i aż 63% pozytywnych opinii w Rotten Tomatoes. Film trwa około 120 minut i choć naładowany jest absurdalnym humorem typowym dla Willa Ferrella to ogląda się go dosyć płynnie i nawet przyjemnie. "The Story of Fire Saga" zawiera w sobie sporo muzycznym kawałków, w tym ckliwą balladę "Husavik" (zaśpiewaną przez szwedzką wokalistkę Molly Sandén). Do tego dochodzi dosyć ciekawa obsada, bo Rachel McAdams ma w sobie dużo uroku, a Pierce Brosnan dobrze się odnalazł w roli konserwatywnego ... islandzkiego rybaka. Niestety scenarzystom zabrakło czasu albo ochoty na oddania realiów konkursu i film zawiera wiele przekłamań na temat Eurowizji (np. zbieranie punktów od poszczególnych krajów w półfinałach – co nie ma nigdy miejsca). Jeżeli ktoś szuka lekkiej, szalonej wakacyjnej komedii, to moim zdaniem ten film może mu się spodobać.

Ocena Civil.pl: 70%

Ocena: 55 The Lovebirds (Gołąbeczki)

The Lovebirds
Poster source: imdb.com

Komedia kryminalna Netflixa z maja 2020 roku. Jibran (Kumail Nanjiani) oraz Leilani (Issa Rae) to para z czteroletnim stażem, która po latach wspólnego życia nie potrafi się ze sobą porozumieć. Podczas podróży do znajomych, Jibran i Leilani postanawiają zakończyć swój związek... jednak w tym samym momencie ich samochód potrąca rowerzystę. Poobijany człowiek wstaje z jezdni i próbuje odjechać, jednak sekundy później do samochodu pary wpada pewien wąsaty mężczyzna (Paul Sparks) a spokojne popołudnie zamienia się w poważną aferę z morderstwem w tle.

Ta lekka komedia kryminalna miała budżet wynoszący 16 mln dolarów i spotkała się z dosyć dobrym przyjęciem widzów i krytyków (odpowiednio 6/10 w IMDB i 65% pozytywnych opinii w Rotten Tomatoes). Nie ulega wątpliwości, że "The Lovebirds" to raczej uzupełnienie filmowej oferty giganta VOD aniżeli propozycja mająca przyciągnąć nowych abonentów. Pomimo w miarę dobrych ocen widzów, mi ten film niezbyt przypadł do gustu. Kumail Nanjiani to zdolny aktor komediowy a partnerująca mu Issa Rae stworzyła także ciekawą kreacje, podobnie nieźle wypadł Paul Sparks (aktor znany z "House of Cards"), kulał za to scenariusz, niesamowicie chaotyczny i nieskładny, pełen fabularnych luk. Twórcy nie za dobrze także odnaleźli balans pomiędzy komedią a kryminałem. Netflix z roku na rok (pewnie ten proces nieco przystopuje ze względu na pandemię) wypuszcza coraz więcej średnio-budżetowych filmów, zazwyczaj komedii i za każdym razem oglądając produkcję tego typu z czerwonym logiem giganta VOD, mam wrażenie że Netflixowi nie udaje się pokonać pewnego poziomu. Te filmy są często przyzwoite, ale tylko przyzwoite (co niestety prowadzi do wniosku, że chodzi tutaj o ilość a nie jakość). Nie mniej jednak "The Lovebirds" to nie najgorsza komedia kryminalna i da się ją obejrzeć.

Ocena Civil.pl: 55%