komedia
Recenzje komedii na tym blogu to przede wszystkim opinie o amerykańskich produkcjach, zarówno tych najbardziej kultowych i rozpoznawalnych jak i tych niszowych.
Recenzje komedii na tym blogu to przede wszystkim opinie o amerykańskich produkcjach, zarówno tych najbardziej kultowych i rozpoznawalnych jak i tych niszowych.
Sequel kasowej i niesamowicie popularnej jedynki umiejscowiony w Bangkoku. Stu (Ed Helms) zamierza poślubić Tajkę, wraz z nim na wesele do ojczyzny panny młodej wybiera się też Phil (Bradley Cooper) oraz Alan (Zach Galifianakis).
Podobnie jak w pierwszej części za sprawą Alana, bohaterom urwie się film, tym razem zamiast Douga zgubią brata panny młodej - Teddy'ego.
Po ciężkiej pobudce, w pokoju hotelowym bohaterowie znajdują obcięty palec, małpkę oraz leżącego na podłodze Chowa - który garnie się do opowiedzenia historii... ale podobnie jak w pierwszej części - większość wydarzeń z feralnych nocy chłopaki będą musieli poskładać sami, tak by odnaleźć Teddy'ego i zdążyć na wesele.
W tej części pojawia się w roli epizodycznej Paul Giamatti, nie zabrakło też Mike Tysona oraz niesamowitej wręcz ilości analogii do części pierwszej. Rozwój wypadków jest analogiczny, mechanizm filmu też. Widać, że producenci wyszli z założenia - że nie ma sensu zmieniać czegoś co jest dobre. Stąd też dwójka śmieszy równie dobrze jak jedynka, jest wulgarna, obsceniczna i zakończona typowo amerykańskim happy-endem. Taki film widzowie lubią oglądać!
Ocena Civil.pl: 80%
Lekkostrawna komedia z niezmordowanym Stevem Carellem, osadzona w reliach nocnego życia na Manhattanie. Phil Foster (Carell) zabiera swoją żonę Claire (Tina Fey) na kolacje do ekskluzywnej restauracji w Nowym Jorku. Niestety z powodu braku rezerwacji muszą się obejść smakiem ... lub skorzystać z czyjeś rezerwacji podając się za obcych ludzi. Korzystają z opcji nr 2 i jak łatwo można się domyślić, ściągnie to na nich masę kłopotów. Wmieszają się bowiem w rozgrywki między bossem mafii a umoczonym prokuratorem (w tej roli William Fichtner).
W roli drugoplanowej występuje Mark Wahlberg, oprócz niego w filmie (w epizodycznej roli) zobaczymy Milę Kunis i Jamesa Franco.
Co więc można rzecz? Produkcja z dobrą obsadą, słabą fabułą. Braki w ilości serwowanego humoru są tu nadrabiane scenami akcji - co jednak w żaden sposób nie przyprawia tego dania, czyniąc go bardzo, ale to bardzo przeciętnym obrazem.
Ocena Civil.pl: 50%
"Due Date" to niezbyt skomplikowana i całkowicie przewidywalna komedia będąca filmem drogi.
Peter Highman (Robert Downey Jr.) spodziewa się wraz z żoną dziecka, aby zdążyć na poród musi przelecieć z Atlanty do Los Angeles. W wyniku scysji z Ethanem Tremblayem (Zach Galifianakis) zostaje jednak usunięty z samolotu. Ginie mu portfel, dostaje się na czarną listę linii lotniczych i musi pokonać kilka tysięcy kilometrów samochodem. Podwózkę oferuje Ethan - co zapoczątkowuje ciąg przygód tej nietypowej "pary".
Ta komedia nie jest zbyt śmieszna, nie jest zbyt wciągająca i od razu można się domyślić przebiegu wydarzeń. Oznaczam, tę pozycję jako przyzwoicie zrobione kino dla widza w różnym wieku. Nie da się jej ani nazbyt polecić, ale też nie bardzo jej ją za co krytykować.
Da się obejrzeć i tyle.
Ocena Civil.pl: 60%
Kolejny "spoof" autorstwa Jasona Friedberga, Aarona Seltzera tym razem parodiujące modne ostatnio filmy o wampirach (w szczególności "Zmierzch"). Duet Friedberg-Seltzer jest tak bardzo ze sobą zżyty, że obaj panowie dzielą ze sobą nawet jedno zamiast dwóch haseł na angielskiej Wikipedii. Nic dziwnego: to ich piąta parodia. Wszystkie łączą te same cechy: najniższe możliwe oceny i krytyczny odbiór ... oraz sukces finansowy (tak, tak: każdy ich film kosztował 20 milionów dolarów a zwracał średnio 4 razy tyle, poza "Disaster Movie", który jednak też zarobił na siebie z nawiązką).
"Vampires Sucks" to koszmar, powielający absurdalny, prostacki humor. Nie wiem czy kogokolwiek może bawić np. wyrywanie wąsów albo przygniatanie noworodka kulą w szkolnym plecaku. Wg mnie raczej nie. Nawiązywanie do zblazowanych symboli pop kultury też raczej nie śmieszy.
Nie mniej jednak, prawie pewne jest to, że Selzter-Friedberg będą kontynuować swoją serię, ponieważ uzasadnia to rachunek ekonomiczny.
Nie ma więc chyba znaczenia czy kolejna część będzie jeszcze gorsza czy nie i tak znajdą się chętni by za to zapłacić. Ja jednak zdecydowanie odradzam takie seanse, sobie również.
Ocena Civil.pl: 20%
Już kilka dobrych dni temu obejrzałem nową komedię z udziałem Jennifer Aniston i Gerarda Butlera. Obraz ten zebrał niesamowicie krytyczne recenzje. Krytycy najczęściej zwracali uwagę na to, iż scenariusz był nieprzemyślany, akcja nudna, zaś całość wypadła poniżej standardów hollywoodzkiej komedii romantycznej. Jeden z krytyków napisał wprost: scenarzyście nie wiedzieli co zrobić na ekranie z parą doborowych aktorów.
No cóż - trzeba się z nimi zgodzić. Bowiem faktycznie oglądać tą komedię można odnieść wrażenie, że jest ona nieco nudnawa, niezbyt śmieszna, z mało wciągającym wątkiem kryminalnym i miejscami nie klejącą się do siebie fabułą.
Ale z drugiej strony: w komediach tego typu już wszystko było, trudno wymyślić cokolwiek oryginalnego i bawiącego do łez, trzeba więc produkować filmy niedoskonałe i liczyć na zwrot inwestycji. To się akurat udało: film zarobił więcej niż w niego włożono.
Ja nie wybrzydzałem. Chciałem zobaczyć w akcji parę niezwykle popularnych aktorów - i to się udało. Gerard Butler wyrasta na megagwiazdę kinę i naprawdę i nawet w takiej produkcji jak ta odnalazł się świetnie. J. Aniston też z powodzeniem umie korzystać ze swoich walorów.
O fabule pisać nie warto, bo każdy kto słyszał cokolwiek o tym filmie, widział trailer - wie o co w nim chodzi.
Na koniec tylko dodam: krytyka krytyką, ale gdy człowiek się nastawi na całkowitą klapę, to mimo wszystko jest mile zaskoczony - bo aż tak źle nie jest.
Ocena Civil.pl: 60%