film romantyczny

Poniżej znajdują się filmy powiązane z tagiem: film romantyczny

Filmy romantyczne to specyficzny gatunek dedykowany raczej dla Pań. Premiery tego typu filmów często mają miejsce 14 lutego (lub w terminie zbliżonym do tej daty). Gatunek często łączony z komedią, tworzący podgatunek romcom.

Ocena: 25 The Layover (Lot z przygodami)

The Layover

Dwie sublokatorki, nauczycielka Kate (Alexandra Daddario) i początkująca businesswoman Meg (Kate Upton) postanawiają wylecieć na ferie by odreagować ostatnie porażki zawodowe. Podczas lotu poznają przystojnego Ryana (Matt Barr), który twierdzi że leci na wesele przyjaciół. Okazuje się, że Ryan zatrzymuje się w tym samym hotelu co główne bohaterki, a one same zaczynają pomiędzy sobą o niego rywalizować, nastawiając na szwank swoją przyjaźń.

Rzadko zdarza się film, mający na 18 recenzji na Rotten Tomatoes ... same negatywy, a taki właśnie jest "The Layover". Skąd ta krytyka? Produkcja nie ma w zasadzie żadnej zalety, poza urodziwimy aktorkami grającymi główne role. Przechodząc więc do wad, wymienię tylko kilka najważniejszych. Pierwsza to scenariusz, a w zasadzie jego brak, twórcy nie mogli się zdecydować czy robią jakieś słodkie romansidło czy typowy amerykański film drogi. Większość scen jest okraszona beznadziejnymi gagami i humorem sytuacyjnym, miejscami niesamowicie żenującym. Beznadziejność dopełnia całkowity brak logiki wydarzeń i chaotyczność całego "przedsięwzięcia". Trochę to tak wygląda, jakby zabukowano hotel (w których rozgrywa się około połowa scen), dowieziono aktorów i na miejscu próbowano coś kręcić... Obsada też do końca nie została poinformowana w jakim filmie występuje, ponieważ "popisy" aktorskie wypadają niesamowicie blado. "Lot z przygodami" to antykomedia, śmiało mogąca uchodzić z najgorszy film roku 2017. Żenuje także fakt, że produkcję wyreżyserował William H. Macy, wielokrotnie nominowany do najważniejszych nagród, świetny aktor, mający na koncie kilka ledwie kilka prac w roli reżysera.

Ocena Civil.pl: 25%

Ocena: 82 Daleko od szosy (Season: 1)

Daleko od szosy

Dzisiejsza recenzja ma wymiar nieco nostalgiczny, ponieważ serial "Daleko od szosy" oglądałem wiele razy i uważam go, za jeden z najwybitniejszych obrazów okresu PRLu. Produkcja składa się z siedmiu odcinków (każdy z nich trwa około 75 minut) i opowiada o losach Leszka Góreckiego (Krzysztof Stroiński) ambitnego chłopaka ze wsi, marzącego o dobrym życiu a nie o pracy na roli wśród "swoich". Serial został nakręcony w 1976 roku, ale jego akcja ma miejsce co najmniej kilka lat wcześniej (główny bohater miał się urodzić w 1945 roku, więc wydarzenia mają miejsce w późnych latach sześćdziesiątych). Leszek to obrotny chłopak ze wsi, którego rodzice mają spore gospodarstwo wymagającego męskiej ręki. Z pozoru główny bohater ma wszystko czego potrzebuje: ojca, matkę, braci, pracę na roli oraz dziewczynę ze wsi o imieniu Bronka (Sławomira Łozińska). Jednak marzeniem Leszka nie jest wieś, tylko samochody i miasto. Chcąc zostać kierowcą udaje się na Śląsk, gdzie pracując jako niewykwalifikowany robotnik zarabia na kurs prawa jazdy. Po powrocie na wieś, Leszek spotyka Anię (Irena Szewczyk), bogatą dziewczynę z Łodzi (studentkę biologii), spędzającą wakacje z przyjaciółmi na łonie natury. Ania zawraca Leszkowi w głowie i dla niej zamienia swoje wiejskie życie na miejską tułaczkę po obrzeżach Łodzi, gdzie zatrudnia się jako kierowca i uczy się w wieczorowym technikum.

Każdy odcinek ma swój własny tytuł i tworzy w pewnym sensie zamkniętą całość, przez co całość raczej się ogląda jak film składający się z siedmiu części aniżeli film. To co w tym serialu urzeka i przekonuje to przede wszystkim perfekcyjne oddanie realiów PRLów i jego absurdów. To były czasy, w których wyrwanie się ze wsi do miasta i podjęcie tam pracy wiązało się z wieloma trudności i przeszkodami (konieczność meldunku by podjąć pracę). Dodatkowo główny bohater, wchodząc w mezalians naraża się na gniew rodziców (głównie matki) swojej wybranki, którzy chcieliby wydać córkę za "kogoś na poziomie" a nie za niewykształconego rolnika z jakieś pipidówy. Wszystkie te aspekty zostały w "Daleko od szosy" przedstawione w doskonały, oddający realia sposób. Dla osób, które nie żyły w PRLu lub go nie pamiętają, obraz będzie się wydawał całkowicie abstrakcyjny, ale właśnie tak kilkadziesiąt lat temu wyglądała Polska i takimi problemami żyli tamtejsi ludzie. "Daleko od szosy" to jeden z najlepszych polskich seriali tamten epoki, dzięki czemu produkcja jest często pokazywana na kanałach TVP i praktycznie co kilka miesięcy można ją obejrzeć. Kto tego nie zrobił, ten powinien to nadrobić.

Ocena Civil.pl: 82%

Ocena: 87 The Big Bang Theory (Season: 12) (Teoria Wielkiego Podrywu)

The Big Bang Theory

Stało się, 16 maja 2019 roku w USA został wyemitowany ostatni odcinek kultowego serialu "The Big Bang Theory". Produkcja zakończyła swoje istnienie po 12-latach i tyluż sezonach. W skrócie sitcom opowiada o czwórce geeków-naukowców, którym w kolejnych sezonach udało się stworzyć rodziny i odmienić swoje życia. Leonard (Johnny Galecki), Sheldon (Jim Parsons), Howard (Simon Helberg) i Raj (Raj Koothrappali) oraz ich (początkowo) sąsiadka Penny (Kaley Cuoco) bawili widzów na całym świecie przez 12 lat. Niestety formuła tego sitcomu została na tyle wyeksploatowana, że po prostu trzeba było go skończyć. Ostatni finałowy sezon rozpoczyna się od miesiąca miodowego Amy (Mayim Bialik) i Sheldona a kończy w Sztokholmie podczas przyznania pewnej ważnej nagrody naukowej... W ostatnim sezonie starano się nawiązać do różnych wątków i motywów znanych z całej serii i tak w odcinku "The Imitation Perturbation" mamy nawiązanie do imprezy Halloweenowej (obecnej w jednym z pierwszych odcinków pierwszej serii) a w "The Paintball Scattering" główni bohaterowie ponownie spotykają się na Paintballu. Starano się także wkleić do poszczególnych odcinków jak najwięcej postaci znanych z poprzednich serii, jest więc i Wil Wheaton i geolog Bert, nie zapomniano także o kultowym Barrym Kripke czy głupawym Zacku. Ostatnie dwa odcinki w doskonały sposób domykają cały serial i zostały bardzo wysoko ocenione przez widzów (bardzo dużo się w nich także dzieje).

Serial ten bez wątpienia jest jednym z najlepszych sitcomów ostatnich lat, ogólna ocena na IMDB po 12 latach emisji to aż 8.2 punktów (ponad 655 tysięcy głosów!). Ostatni sezon trzyma fason i stanowi godne zwieńczenie serii. Jeżeli ktoś rozpoczął przygodę z tą produkcją w 2007 roku i skończył teraz ... to w międzyczasie przeleciało mu aż 12 lat życia. Wiedzieli o tym producenci, którzy uderzyli w sentymentalne tony w ostatnich odcinkach a przede wszystkim w ostatniej scenie. Także technologia mocno poszła do przodu, bo o ile w jednym z pierwszym odcinków bohaterowie testują jakiś prototyp sterowania głosowego w telefonie tak teraz taka nowinka jest oczywistością dla każdego. Ciężko napisać coś, ta pozycja była i jest kultowa.

Ocena Civil.pl: 87%

Ocena: 85 Game of Thrones (Season: 8) (Gra o Tron)

Game of Thrones

Przyznam się, że pomimo upływu ponad 2 miesięcy od zakończenia „Gry o Tron”, ciężko o w miarę obiektywne podsumowanie tej niesamowitej produkcji. Najbardziej powtarzaną sentencją w przypadku 8 sezonu jest zdanie, że chcieli zadowolić wszystkich, a niezadowolili nikogo. Gdy jednak popatrzymy na serial od pierwszego do ostatniego sezonu, jak również na chłodno ocenimy decyzje D&D (David Benioff oraz Daniel Brett Weiss – osoby odpowiedzialne za produkcję), ten finał „Gry o Tron” był jedynym, jaki mogliśmy dostać.

Jestem w tym gronie nieszczęśliwców, co przeczytali książki. Dlaczego nieszczęśliwców? Cóż – wydaje mi się, że Ci, którzy przeczytali najpierw książki, mogli znacznie lepiej przewidzieć, że zakończenie serialu pozostawi po sobie gorzki smak. Pomimo, że jest to adaptacja, twórcy pominęli dużą liczbę wątków, co w ostatecznym rozrachunku spowodowało, że część historii nie została dopowiedziana, a część zniekształcona do takiego stopnia, że stała się memem (Pamiętaj – jeżeli czujesz się bezradny – przypomnij sobie o Złotej Kompanii ). I o ile George R.R. Martin nie śpieszył się z rozwojem swoich postaci, o tyle D&D musieli zakończyć wątki wszystkich bohaterów w zaledwie 7 godzin i 20 minut. Uważam jednak, że ostatni sezon oddał zamysł twórcy sagi „Pieśni lodu i ognia” – Ci, którzy liczyli na happy end, a najwyraźniej to oni przeważają w ocenie ostatniego sezonu, nie do końca wiedzieli, z jakim twórcą mają do czynienia. Gdy bowiem chcemy sprowadzić fabułę do najczystszej postaci, zostaje nam wyłącznie chaos, przewrotność i głupie decyzje bohaterów. To napędzało fabułę „Gry o Tron” i to właśnie spowodowało tak dużą popularność serialu, jak i książki. W której bowiem produkcji główny bohater ginie na samym początku? Nikt, kto wziął udział w „Grze o Tron” nie wyszedł z niej zwycięsko. Dlatego uważam, że tak gorzki koniec musi nas zadowolić, jeżeli mamy być uczciwi wobec producentów, jak również wobec siebie.

Łatwo mówić? Cóż – ja wciąż liczę na to, że będzie mi dane również przeczytać koniec „Gry o Tron”. Póki co jest to „Sen o wiośnie”, która być może kiedyś nadejdzie…

Ocena Civil.pl: 85%

Ocena: 55 The Little Hours (Godzinki)

The Little Hours

"The Little Hours" to czarna komedia lekko bazująca na Dekameronie Boccaccio, której akcja ma miejsce w XIV wieku. W 1347 roku w Garfagnanie konwent zakonnic prowadzony jest przez ojca Tommasso (John C. Reilly). Główne bohaterki to trzy siostry zakonne: Alessandra (Alison Brie), Ginevra (Kate Micucci) oraz Fernanda (Aubrey Plaza) skrywające swoje tajemnice. Pewnego dnia do konwentu ojciec Tommasso przyprowadza sługę o imieniu Masseto (Dave Franco), którego poznał podczas podróży kupieckiej. Ksiądz znając agresywny charakter sióstr, poleca Masseto by ten udawał głuchoniemego, co uchroni go przed konfliktami z mieszkankami zakonu. Wkrótce jednak siostry zaczynają się nadmiernie interesować Masseto, ujawniając swoje skrywane żądze.

Film ten dostał dobre oceny od krytyków (78% pozytywnych recenzji w Rotten Tomatoes), ale dużo gorsze od widzów, którzy nisko go ocenili w IMDB (ocena 5.8). Obecnie produkcję można obejrzeć zarówno na Netflix jak i w Canal+. Moim zdaniem ta komedia zbytnio "jedzie" po bandzie i oferuje zbyt absurdalny humor, przez co jest dosyć ciężkostrawna. Wyróżnia się wulgarnymi scenami i językiem oraz kontrowersyjnymi scenami. Jej zaletą z kolei jest bardzo dobra obsada, bo oprócz już wspomnianych oglądamy jeszcze między innymi: Nicka Offermana jako Lorda Bruno czy Freda Armisena. Rolę siostry przełożonej gra Molly Shannon. Wracając na chwilę jeszcze do obsady głównej: nie jestem miłośnikiem gry aktorskiej Alison Brie, ale na ogół lubię kreacje Aubrey Plazy, tutaj zagrała ona kolejną ciekawą postać. Nie mniej jednak "The Little Hours" to film dla specyficznej grupy widzów o określonych gustach.

Ocena Civil.pl: 55%

Następna strona »

01 02 03 04 05 06 07

W sumie: 32 filmów