komedia

Recenzje komedii na tym blogu to przede wszystkim opinie o amerykańskich produkcjach, zarówno tych najbardziej kultowych i rozpoznawalnych jak i tych niszowych.

Ocena: 45 Unfinished Business

Vince Vaughn jako były pracownik korpo – Dan Trunkman, ojciec dwójki dzieci oraz właściciel firmy, która ma właśnie dopiąć ważny i lukratywny kontrakt. Dan zatrudnia tylko dwójkę pracowników: Mike'a Pancake'a (Dave Franco) oraz Timothy'ego McWintersa (Tom Wilkinson). Dan, wspólnie ze swoim zespołem jest zmuszony lecieć do Berlina, po to by dokończyć interes, prezentując swoją ofertę Jimiemu Spinchowi (James Marsden), rywalizując jednocześnie z byłą szefową o pseudonimie Chuck (Sienna Miller), która jest zainteresowana podpisaniem tego samego kontraktu.

Miało być śmiesznie, a wyszło nieszczególnie. Hamulce zostały do pewnego stopnia popuszczone, aczkolwiek niekoniecznie w korzystny sposób. Berlin jawi się tutaj jako ładna, nowoczesna stolica, ośrodek wielokulturowy, przyjazny gejom. To ostatnie zostało zaprezentowane w ten sposób, iż bohaterowie chcąc wkupić się w łaski pewnego asystenta, idą za nim do gejowskiego klubu i uczestniczą w dziwnej scenie z tzw. glory holes. Tego typu motyw, raczej powinien pozostać w filmach pornograficznych, niekoniecznie musi gościć w komediach. To co najbardziej jednak przeszkadza w tej produkcji to w zasadzie brak zabawnych scen, jest dosyć drętwo i to przez bite 90 minut. "Unfinished Business" nie dał rady też finansowo, kosztował 35 mln a nie zarobił nawet 14 (!). Jeżeli ktoś myśli, iż jest to kolejny szalony film z Amerykanami w Europie to się rozczaruje.

Ocena Civil.pl: 45%

Ocena: 72 The Wedding Ringer

Doug Harris (Josh Gad) to bogaty samotnik, która ma poślubić piękną Gretchen (Kaley Cuoco-Sweeting) z bogatego domu. Doug jest bardzo poczciwy (z wyglądu niewysoki i otyły), nie udziela się jednak towarzysko przez co ma pewien wstydliwy problem: nie potrafi zorganizować drużb na swoim weselu, a potrzebuje ich ... aż siedmiu. Nie radząc sobie w tradycyjny sposób, główny bohater zwraca się do firmy prowadzonej przez Jimmy'ego Callahana (w tej roli genialny Kevin Hart). Callahan pracuje jako drużba do wynajęcia, potrafi także zorganizować fikcyjnych przyjaciół dla Pana Młodego. Problemem jest tylko to, iż Callahan nigdy nie organizował tylu ludzi na jedno wesele, jednakże postanawia spróbować, wabiony sowitym honorarium. W ten sposób Doug zostaje "obdarowany" nie tylko szalonym drużbą, wcielającym się na potrzeby wesela w postać ... księdza Bica Mitchuma, dostaje również siedmiu odjazdowych kumpli (jednego dziwniejszego od drugiego). Aby wszystko się udało, wszyscy muszą jednak wytrwać w konspiracji przed panną młodą i jej rodziną, w tym wścibską siostrą Gretchen – Alison (Olivia Thirlby), która od początku czuje ściemę...

Niezła komedia, która chwilami jest bardzo grzeczna by chwilę później pojechać całkowicie po bandzie. Najostrzejsza jest scena z psem, raczej nie do strawienia przez ludzi wrażliwych. Kevin Hart to postać nietuzinkowa, aktor mający nieco ponad 160 cm wzrostu potrafi rozśmieszyć chyba każdego. Polecam.

Ocena Civil.pl: 72%

Ocena: 79 Kingsman: The Secret Service

Brytyjski film akcji, będący równocześnie komedią szpiegowską. Podczas próby odbicia Profesora Arnolda (w tej roli sam Mark Hamill) ginie członek Kingsmanów czyli tajnych brytyjskich służb. Aby go zastąpić organizowana jest rekrutacja. Harry Hart (Colin Firth) pragnie wcielić do Kingsmanów syna swojego przyjaciela, który zginął podczas misji. Niejaki Eggsy (Taron Egerton) to chłopak z patologicznej rodziny, jednak niesamowicie odważny i charakterny. Eggsy zostaje rekrutem i pod okiem Merlina (Mark Strong) dzielnie sobie radzi, przechodząc karkołomne testy. W tym samym czasie "czarny charakter" Valentine (Samuel L. Jackson) rozdaje za darmo karty SIM, po to by za ich pomocą wzniecić agresję, która ma doprowadzić do ludobójstwa i zredukowania populacji Ziemi. Jak przystało na film brytyjski, Valentine to bardzo oryginalny antagonista, ubierający się w młodzieżowe ciuchy i jadający w McDonaldzie. Jego prawą ręką jest Gazelle (Sofia Boutella), która zamiast stóp ma protezy (nawiązujące do tych jakie nosi O. Pistorius) wyposażone w super ostre noże. Uzupełnieniem obsady jest Michael Caine, dowódca Kingsmanów.

Lekki, efektowny film, z dobrą rolą Colina Firtha i jeszcze lepszą Samuela L. Jacksona. Bardzo dobrze przyjęty przez widzów (ocena 8.0 na IMDB). Produkcja kosztowała 85 mln dolarów, ale przyniosła ponad 400 mln dolarów dochodu. Rzadko film typowo brytyjski przebija się w kinach na całym świecie.

Ocena Civil.pl: 79%

Ocena: 23 The Starving Games

Parodia serii "The Hunger Games" autorstwa duetu Friedberg i Seltzer. Główna bohaterka, tutaj nazwana Kantmiss Evershot, bierze udział w igrzyskach śmierci organizowanych przez złego prezydenta Snowballsa. Wyśmiane zostały najważniejsze postacie z pierwszej części Igrzysk czyli: Seneca Crane, Ceasar Flickerman, Primrose Everdeen, Gale Hawthorne, Effie Trinket i Peeta Mellark. Wszystkim oczywiście odpowiednio poprzekręcano imiona i nazwiska.

Miałem nieprzyjemność oglądać tę produkcję podczas weekendu majowego, w dosyć luźnej atmosferze. Nie mniej jednak nawet oglądając jednym okiem nie byłem w stanie wytrzymać tego naporu głupoty lejącego się z telewizora. Pomieszano wątki z kilkunastu różnych filmów, użyto humoru najniższych lotów na granicy absurdu. O takim filmie trzeba jak najszybciej zapomnieć, dlatego też nie będę się silił na długą recenzję. Nie da się wiele napisać o czymś takim.

Ocena Civil.pl: 23%

Ocena: 49 Superfast

Kolejne dzieło duetu: Jason Friedberg + Aaron Seltzer, tym razem wyśmiewające serię filmów "Fast and Furious" (pierwsze 5 części tej cyklu). Większość bohaterów odziedziczyła imiona po odtwórcach ról w prawdziwej serii F&F, mamy więc Vina, Michelle, Jordanę oraz Rock Johnsona. Briana O'Connera parodiuje postać nazwana Lucas White (aluzja do aktora Lucasa Blacka, który w oryginalnej serii grał Seana Boswella). Nazwanie tej postaci Paulem byłoby zbyt niesmaczne, ze względu na tragiczną śmierć Paula Walkera. Również Vince nie został nazwany na część aktora, który go grał, tę postać nazwano po prostu Curtis. Budżet "Superfast!" wyniósł aż 20 mln dolarów, pokazano więc szybkie samochody i trochę efektów. O fabule ciężko cokolwiek napisać, poza tym iż była zlepkiem treści z wielu części "Szybkich i Wściekłych".

Duet Friedberg – Seltzer słynie z produkowania szmir najniższych lotów, które nie podobają się ani widzom ani tym bardziej krytykom, ale czasami osiągają komercyjny sukces (tak było w przypadku "Vampires Sucks", kiedy to z zainwestowanych 20 mln dolarów wyciągnięto ponad 80 mln), wcześniejsze produkcje też "zarabiały", ale dobra passa chyba się już skończyła, ponieważ "Superfast!" okazał się być niedochodowy, nie zarobił nawet 10% swojego budżetu. Czy to oznacza koniec "wyśmiewania się" z superprodukcji, czy może ktoś jeszcze kiedyś wyłoży pieniądze na kolejną produkcję? W planach jest "Who the F#@K Took My Daughter?", czas pokaże czy ten film zostanie wypuszczony na rynek. Ostatnio miałem też nieprzyjemność oglądać "The Starving Games", którego recenzję niebawem zamieszczę. Nie mniej jednak, ze wszystkich produkcji wspomnianego już duetu, "Superfast!" chyba jest najlepszym. Bycie najlepszym spośród najgorszych to żadne osiągnięcia, ale zawsze jakiś plus, jakby ktoś kiedyś chciał obejrzeć głupi film, no to niech wie, że od "Superfast!" jest jeszcze kilka gorszych.

Ocena Civil.pl: 49%