Adam Woronowicz

Poniżej znajdują się filmy i seriale powiązane z tagiem: Adam Woronowicz

Ocena: 70 Teściowie 3

Trzecia część "Teściów" zadebiutowała dwa lata po drugiej. Tym razem akcja przenosi się na prowincję, na której Wanda (Izabela Kuna) i Tadeusz (Adam Woronowicz) wyprawiają chrzciny. Na uroczystość przybywa także Małgorzata (Maja Ostaszewska), która pojawia się wraz z koleżanką (Magdalena Popławska) oraz Andrzej (Marcin Dorociński), którzy przyjeżdża z młodym chłopcem. Podobnie jak w poprzednich częściach, atmosfera szybko gęstnieje, a goście pochłonięci spożywaniem alkoholu robią coraz bardziej szalone rzeczy. W roli drugoplanowej pojawia się także między innymi Wojciech Mecwaldowski.

Marcin Dorociński wraca do tego formatu po przerwie (aktor nie pojawił się w drugiej części) i trzeba przyznać, że od razu film na tym zyskuje, bo artysta ten świetnie uzupełnia się z Mają Ostaszewską. Niemniej tej odsłonie dalej jest daleko do jedynki, ale według mnie jest lepiej niż w mocno nijakiej "dwójce". Teściowie w wersji trzeciej bawią i choć ma się wrażenie, że ten kotlet jest już nieco zbyt wiele razy odgrzewany, to wciąż całość się broni, głównie przez świetną grę aktorską czwórki głównych bohaterów. Niemniej nie widzę za bardzo pola by tę serię dalej kontynuować, na pewno nie bez świeżych pomysłów, bo "odgrzanie" po raz czwarty tego samego może się już po prostu nie udać, a szkoda byłoby zakończyć tę serię klapą.

Ocena Civil.pl: 70%

Ocena: 60 Tesciowie 2

Akcja drugiej części "Teściów" w przeciwieństwie do pierwszej, rozgrywa się w wakacyjnej, słonecznej scenerii. Choć sam plakat sugeruje coś w rodzaju tropików, to wydarzenia mają miejsce na gdyńskiej plaży, w jednym z luksusowych hoteli, gdzie ma dojść do drugiej próby ślubu Łukasza i Weroniki. Matka Łukasza, Małgorzata Wilk (Maja Ostaszewska) po rozwodzie ze swoim mężem (granym w pierwszej części przez Marcina Dorocińskiego) chcąc zaimponować rodzicom Weroniki, do hotelu przybywa z 30-letnim mężczyzną o imieniu Jan (Eryk Kulm). Z kolei nieobeznani z luksusem Wanda (Izabela Kuna) oraz Tadeusz (Adam Woronowicz) próbują odnaleźć się w nowym dla siebie środowisku. Kilkudniowy popyt w gdyńskim ośrodku otwiera przed tytułowymi "teściami" szansę by w końcu się ze sobą porozumieli.

Było do przewidzenia, że po sukcesie pierwszej części powstanie sequel. Twórcy mieli przed sobą trudne zadanie, bo "jedynka" to świetny film, doskonale zagrany, ze wciągającą fabułą i ciekawymi zwrotami akcji. Część druga moim zdaniem nie jest już tak dobra, bo choć nie zabrakło jej kilku niezłych gagów, to nie ma już w sobie tej oryginalności pierwowzoru. Wypadnięcie z obsady Marcina Dorocińskiego także nie jest tutaj bez znaczenia, choć Ostaszewska, Kuna i Woronowicz dalej są świetni. Jedynka była filmem krótkim (trwała około 80 minut), dwójka została rozciągnięta do nieco ponad 90 minut, jednak kilka scen stwarza wrażenie mocno "doklejonych" na siłę. Podsumowując: "Teściowie 2" to dalej dobry film, o jakości moim zdaniem nieco niższej niż część pierwsza, jednak dalej przyjemny do obejrzenia. Film dostępny jest np. w ramach nowej usługi Max.

Ocena Civil.pl: 60%

Ocena: 75 Teściowie

Polski komediodramat z 2021 roku w doborowej obsadzie. Akcja filmu rozpoczyna się tuż przed przyjęciem weselnym (w centrum Warszawy) na którym bogate małżeństwo: Andrzej (Marcin Dorociński) i Małgorzata (Maja Ostaszewska) dyskutują o wydarzeniach sprzed paru chwil. A mają o czym rozmawiać, po tym jak ich syn zdecydował się odwołać ślub tuż przed ceremonią ślubu w kościele. Jako, że rodzice Pana Młodego już wszystko sfinansowali, decydują się nie odwoływać wesela i przyjąć gości, w tym rodziców porzuconej Panny Młodej, czyli Wandę (Izabela Kuna) i Tadeusza (Adam Woronowicz). W tych niecodziennych okolicznościach wesela bez nowożeńców dochodzi zaskakujących zwrotów wydarzeń.

"Teściowie" imponują świetną grą aktorską, ale najlepszy tutaj jest moim zdaniem scenariusz. Doskonałe dialogi i dynamicznie kręcone ujęcia niemal wciskają widza w sam środek huraganu emocji pomiędzy głównymi bohaterami. Choć film jest króciutki (raptem około 80 minut), to zawiera w sobie tyle jakościowych scen, że po prostu zapada w pamięć. W tej produkcji, zderzenie świata bogatych ludzi i przedstawicieli niezamożnej prowincji okraszono taką dawką emocji, że ogląda się wybornie. Film dostał dobre oceny w serwisach społecznościowych (6.9/10 w Filmwebie i 7.1/10 w IMDb), został także doceniony przez krytyków. Nic więc dziwnego, że zdecydowano się na sequel. Póki co, pierwsza część jest obecnie dostępna np. na Netflixie. "Teściów" warto według mnie obejrzeć, to jedna z ciekawszych rodzimych produkcji ostatnich lat.

Ocena Civil.pl: 75%

Ocena: 70 Zupa nic

Prequel filmu z 2014 roku pt. "Moje córki krowy", za scenariusz i reżyserie obu filmów odpowiada Kinga Dębska. Akcja "Zupy nic" ma miejsce w środkowej fazie PRLu i traktuje o realiach tamtych czasów, ukazując losy dorastającej Marty i Kasi Makowskich, które mieszkają z rodzicami czyli Elżbietą (Kinga Preis), Tadeuszem (Adam Woronowicz) oraz babcią (Ewa Wiśniewska) w ciasnym dwupokojowym mieszkaniu. Tadeusz to wyszydzany w poprzedniej epoce inteligent (architekt), na co dzień pędzący bimber i zazdroszczący dobrobytu swojemu bogatemu, działającemu w partii szwagrowi (Rafał Rutkowski), z kolei Elżbieta to pielęgniarka, udzielająca się w "Solidarności", przez co także ma mocno pod górę. Sytuacje rodziny poprawia przydział na małego Fiata 126p, dzięki któremu rodzina Makowskich zaczyna zwiedzać "świat" (ograniczony do krajów komunistycznych) oraz jeździć na handel.

"Zupa nic" to podróż w czasie do epoki minionej, która dla coraz większego procenta Polaków znana jest już tylko z opowieści rodziców. Film w dosyć zabawny sposób ukazuje absurdy PRLu, pozwalając starszemu pokoleniu nieco powspominać a młodszym uzmysłowić, jak kiedyś żyło się w Polsce. Film ogląda się przyjemnie, głównie za sprawą dobrej gry aktorskiej Kingi Preis i Adama Woronowicza. Sam scenariusz, choć nieco chaotyczny, dobrze pasuje do formuły tej produkcji. "Zupę nic" najlepiej chyba podsumowuje slogan na plakacie filmu "Wszystkie smaki dzieciństwa". Niemniej dla tych, którzy chcieliby sobie przypomnieć lub zobaczyć realia tamtych czasów lepszą robotę robią kultowe seriale i komedie wyprodukowane właśnie w PRLu, jak choćby "Czterdziestolatek" czy "Alternatywy 4".

Ocena Civil.pl: 70%

Ocena: 49 All My Friends Are Dead (Wszyscy moi przyjaciele nie żyją)

"Wszyscy moi przyjaciele nie żyją" to polska czarna komedia Netflixa, której akcja ma miejsce podczas sylwestrowej domówki na bogato w jednej z podmiejskich willi. Goście to spora grupa ludzi między 20 a 30 rokiem życia, poza jedną osobą towarzyszącą – Glorią (Monika Krzywkowska), osobą grubo po 40-stce, która ze względu na swój odmienny wiek, od razu przyciąga uwagę pozostałych. Uwagę przyciąga także atrakcyjna Anastazja (Julia Wieniawa-Narkiewicz), a wielu uczestników imprezy ostrzy sobie zęby na myśl o szalonej nocy pełnej procentów. "Zabawa" szybko jednak wymyka się spod kontroli a kolejne wydarzenia prowadzą do katastrofy. Tyle tylko, że ta katastrofa ma zupełnie inny wymiar.

To bardzo dziwny film. Jako komedia, bazuje na najsłabszych żartach znanych z polskich nieudanych produkcji. I gdyby to miałaby być tylko komedia, to pewnie zajęłaby miejsce na piedestale polskich najbardziej żenujących filmów tego typu. Jednak tym razem autorzy poszli o krok dalej i dołożyli sporą ilość mrocznych scen oraz elementy kina slasherowego. W efekcie powstała hybryda będącą czymś pomiędzy horrorem, dramatem a czarną komedią. Czy to się udało? Moim zdaniem nie, bo film ogląda się bardzo "topornie" i miejscami po prostu jest niesmaczny. Polska kinematografia eksperymentuje i próbuje wypłynąć na nowe wody, ale oglądając "Wszyscy moi przyjaciele nie żyją" wyraźnie widać, że sporo czasu musi jeszcze minąć, zanim to dryfowanie odnajdzie właściwy kierunek. Film można obejrzeć na Netflixie (produkcja własna). Czy warto? Raczej nie.

Ocena Civil.pl: 49%

Następna strona »

W sumie: 7 filmów/seriali