Netflix

Netflix to amerykański serwis typu VOD założony w 1997 roku w Kalifornii. Serwis słynie z wielu własnych produkcji, przede wszystkim seriali oraz w mniejszym stopniu także filmów. Dostęp do zasobów jest możliwy po wykupieniu jednego z kilku dostępnych abonamentów. Na naszym blogu recenzujemy produkcje rodzime serwisu.

Ocena: 39 Wounds (Rany)

Wounds
Poster source: imdb.com

"Wounds" zadebiutował 18 października 2019 roku na Netflixie (w USA film ten jest dystrybuowany przez Hulu) jako horror oparty na powieści "The Visible Filth" autorstwa Nathana Ballingruda (niezbyt znany pisarz, specjalizujący się w horrorach i tzw. dark fantasy). Kilka słów o fabule: Will (Armie Hammer) to małomiasteczkowy barman, lekkoduch nadużywający alkoholu w pracy i poza nią, mieszkający u swojej dziewczyny Carrie (Dakota Johnson). Podczas jednej ze zmian w barze, podczas której dochodzi bójki i zamieszania, Will odnajduje pozostawiony przez grupę młodzieży telefon komórkowy. Na urządzenie zaczynają przychodzić niepokojące wiadomości o dziwnej treści, a w życiu samego głównego bohatera zaczynają się dziać nie dające się wyjaśnić zjawiska.

Miałem duże oczekiwania względem tej produkcji po przeczytaniu jej opisu i sam początek seansu także był niesamowicie obiecujący. Klimat amerykańskiego baru oraz ciekawi aktorzy (oprócz wymienionych w filmie pojawia się także np. Brad William Henke w roli Erica – twardziela wywołującego rozróby czy Zazie Beetz jako Alicia, obiekt pożądania głównego bohatera) stworzyło wrażenie, że "Wounds" będzie niesamowitym horrorem, wbijającym wręcz w fotel. Niestety tak się nie stało. Każda kolejna minuta (a film trwa ponad 1.5h) niesamowicie rozczarowuje. Wydarzenia nie tylko nie trzymają w napięciu, tutaj po prostu nic nie trzyma się kupy. Słabe dialogi, fatalna gra aktorska (najgorzej wypada Dakota Johnson) i brak jakichkolwiek emocji niemalże usypia. Dostrzegli to widzowie (średnia ocena w IMDB to 4.5/10) oraz w pewnym stopniu krytycy (choć ci byli bardziej łaskawi bo aż 57% recenzji w Rotten Tomatoes na tę chwilę jest pozytywnych. Mnie ten film niesamowicie rozczarował, najbardziej tym że świetnie się zapowiadał. To trochę tak jakby na pięknej zastawie zaserwować niesmaczny obiad. Pierwsze wrażenie będzie dobre, ale jak już zaczniemy się "wgryzać" to z każdą kolejną chwilą entuzjazm będzie spadał i spadał. Nie polecam "Wounds".

Ocena Civil.pl: 39%

Ocena: 77 Fractured (Trauma)

Fractured
Poster source: imdb.com

"Fractured" to zawodnik ze stajni Netflixa, zasilający ofertę thrillerów popularnego amerykańskiego serwisu VOD. Rodzina Monroe wraca powiatową drogą ze Świąt Dziękczynienia. Kierowca – Ray (Sam Worthington), jego żona Joanne (Lily Rabe) oraz kilkuletnia córka Peri, zatrzymują się na stacji benzynowej. Podczas krótkiego postoju córka państwa Monroe zostaje zaatakowana przez lokalnego psa, w wyniku czego spada wraz z ojcem w kilkumetrową przepaść przy nowy budowanej konstrukcji. Po ocknięciu się, główny bohater i jego żona orientują się, że córka doznała złamania ręki. Ray zawozi rodzinę do szpitala, gdzie po wielu formalnościach Peri oraz towarzysząca jej Joanne jadą na tomograf. Po kilku godzinach oczekiwania w poczekalni, Ray zaczyna pytać personal szpitala o swoją rodzinę ... okazuje się, iż nikt ich nie widział placówce a w aktach medycznych nie ma śladu po badaniu małej dziewczynki. Zdesperowany Ray postanawia za wszelką cenę odszukać swoich bliskich, podejrzewając spisek wśród lekarzy i personelu.

Film miał premierę 11 października 2019 roku i po 9 dniach (w chwili gdy piszę tę recenzję) został oceniony w serwisie IMDB prawie 16 tysięcy razy, a jego obecna nota to 6.2/10. Moim zdaniem "Fractured" to bardzo dobry thriller, niesamowicie ciekawie zrobiony, trzymający w napięciu do samego końca. Podoba mi się prosty pomysł, w zasadzie jedno miejsce akcji – powiatowy szpital na amerykańskiej prowincji. Swoje zrobił też Sam Worthington, który zagrał bardzo dobrze. Brytyjczyk dobrze odnajduje się w gatunku thrillerowym. Lily Rabe (znana np. z występów w serialu "American Horror Story") nie do końca odnalazła się w swojej roli, wypadając blado przy Worthingtonie. Dobrze, że tym razem Netflix odrobił lekcje i zrobił film na poziomie. Przy obecnej konkurencji platform i Apple TV+ na horyzoncie, amerykański potentat będzie musiał zrobić naprawdę dużo by utrzymać swoją pulę abonentów i przyciągnąć nowych. Zapowiada się ostra jesienno-zimowa rywalizacja, na czym skorzystają głównie widzowie, raczeni (mam nadzieję) coraz lepszymi filmami i serialami.

Ocena Civil.pl: 77%

Ocena: 62 Cargo (Ładunek)

Cargo
Poster source: imdb.com

W Australii po Apokalipsie Zombie, małżeństwo: Andy (Martin Freeman) i Kay (Susie Porter) oraz ich niemowlęca córeczka Rosie ukrywają się na łódce. Podczas plądrowania pobliskiego jachtu Kay zostanie ugryziona przez Zombie, wkrótce zaraża także męża... który ma kilkadziesiąt godzin na to by w post-apokaliptycznym świecie znaleźć godnych opiekunów dla swojej córki. Andy walcząc z czasem i przeciwnościami losu robi co może by zapewnić byt swojej córce, tytułowemu "Ładunkowi".

Film dystrybuowany przez Netflix miał premierę w Internecie w 2018 roku. Trwa nieco ponad 105 minut i stanowi kolejną cegiełkę w gatunku post-apokaliptycznego świata zdominowanego przez Zombie. Nie jest to jednak typowy przedstawiciel w swojej klasie, ponieważ rzadko tego typu produkcje mają miejsce na australijskich bezdrożach. Na ogół w filmach i serialach na ten temat oglądamy grupkę osób walczących o przetrwanie i bezpieczną oazę, tutaj główny bohater walczy tylko i wyłącznie o dobro swojego dziecka, wiedząc iż jego godziny są już policzone. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że nie jest to zła produkcja, ponieważ ogląda się ją dosyć dobrze, ma kilka wad i zalet. Największa wada moim zdaniem to nieco ospała akcja i tylko kilka postaci, przez co cały seans nieco się dłuży. Tematyka Zombie jest dosyć ograna i ciężko o świeży powiew w gatunku, tutaj jednak czuć taki delikatny chuch czegoś nowego. Dobrze też wypada Martin Freeman w roli zdesperowanego ojca, trawionego przez śmiertelny wirus, pragnącego za wszelką cenę ocalić swoją latorośl. Krytycy i widzowie dosyć zgodnie ocenili "Cargo", w okolicach 6/10 i taki właśnie jest ten film. Jeżeli ktoś lubi horrory i tę tematykę to nie zawiedzie się.

Ocena Civil.pl: 62%

Ocena: 75 Hush

Hush
Poster source: imdb.com

W tym roku na naszym blogu zamierzamy przeprowadzić małą akcję Halloweenową, polegającą na wzmożonym oglądaniu horrorów w październiku, aż do początków listopada. Na pierwszy ogień poszedł film "Hush", wyreżyserowany przez specjalistę ds. tego gatunku, Mike'a Flanagana. W roli głównej obsadził on swoją żonę Kate Siegel, która wcieliła się w rolę głuchoniemej pisarki o imieniu Maddie, mieszkającej samotnie w domku w lesie. Pewnego wieczora kobieta zostaje odwiedzona przez swoją przyjaciółkę, Sarę, po czym okazuje się że nie były to jedyne odwiedziny tego dnia, ponieważ pod drzwi pisarki zakrada się zamaskowany uzbrojony w kuszę mężczyzną (John Gallagher Jr.)...

Czytając ten opis i dodając do tego informację o budżecie 1 mln dolarów, można założyć że "Hush" to tradycyjny przedstawiciel klasy C, pozbawiony sensu, logiki, pomysłu etc. Tym razem jednak jest zgoła inaczej. Po pierwsze twórcy chcieli maksymalnie uprościć schemat: samotna kobieta w środku lasu kontra zabójca. Nie silono się na jakieś brednie typu "dlaczego on zabija", "co on robi w lesie z kuszą? Jaki ma powód?", ponieważ w filmach tego typu zawsze wprowadzanie tłumaczeń prowadzi do groteski. Po prostu jest uzbrojony facet, chcący zabijać i tyle. Po drugie: oszczędzono sobie tradycyjnej "kanadyjskiej" bieganiny po lesie, na zasadzie "ja się schowam za drzewkiem, a później za kamykiem a na końcu przepłynę rzekę i doczołgam się do drogi". Postawiono na prosty pomysł i spróbowano z niego wycisnąć 100%. Wyszło dobrze, a nawet bardzo dobrze. "Hush" został dobrze odebrany przez widzów i mocno doceniony przez krytyków (92% pozytywów w Rotten Tomatoes). Film jest niesamowicie brutalny i pełen przemocy, z niesamowicie potężną dawką adrenaliny. Żywy dowód na to, że każdy, nawet najbardziej ograny pomysł, można zrobić dobrze i stworzyć dodatkową wartość. Polecam.

Ocena Civil.pl: 75%

Ocena: 72 Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile (Podły, okrutny, zły)

Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile
Poster source: imdb.com

Historia Teda Bundy'ego (jednego z najsłynniejszych seryjnych morderców wszech czasów, w tym filmie granego przez Zaca Efrona) opowiedziana z punktu widzenia jego wieloletniej partnerki Liz Kendall (Lily Collins). Film rozpoczyna się od momentu, w którym Bundy poznaje Liz w barze, a następnie wchodzi z nią w związek i opiekuje się jej dzieckiem, prowadząc podwójne życie przykładnego partnera i ... seryjnego mordercy kobiet. Obraz nie koncentruje się na zbrodniach popełnianych przez Bundy'ego, ale na jego życiu rodzinnym i zachowaniu podczas procesów sądowych, w tym przede wszystkim podczas tego najsławniejszego, na Florydzie, gdzie został po raz pierwszy skazany na karę śmierci. Bundy prawie do samego końca utrzymywał, że jest niewinny, kreując się na ofiarę wymiaru sprawiedliwości. Jako inteligentny, elokwentny i przystojny mężczyzna "zdobył" serca wielu kobiet, które stały się jego fankami, nawet gdy on sam oczekiwał na wykonanie wyroku w celi śmierci.

Prawa do dystrybucji filmu wykupił Netflix, który opublikował go na swojej platformie 3 maja 2019, jednak nie we wszystkich krajach i np. w Polsce był on emitowany w kinach. Obecnie jest do obejrzenia w naszym kraju na platformach VOD (ja oglądałem na Chilli). Oprócz wymienionych osób w obsadzie, w filmie pojawia się dużo gwiazd, w rolę sędziego sądu w Miami wciela się sam John Malkovich a prokuratora gra Jim Parsons. Ważną drugoplanowe role mają także tacy aktorzy jak Kaya Scodelario czy Haley Joel Osment. "Extremely Wicked, Shockingly Evil and Vile" niezbyt się podobało zawodowym krytykom, ponieważ tylko 55% recenzji w serwisie Rotten Tomatoes jest pozytywnych, nieco lepiej na film zareagowali widzowie. Mi osobiście ta produkcja przypadła do gustu. Twórcy "wycieli" z niej prawie wszystkie brutalne sceny zabójstw, skupiając się na samych emocjach bez epatowania krwią i przemocą. W wyniku czego powstał trochę taki "sądowy" thriller z elementami dramatu. Lily Collins (prywatnie córka Phila) wypadła świetnie, podobnie Zac Efron, aktor znany głównie z lekkich komedyjek, tutaj mierzył się z naprawdę trudną postacią i moim zdaniem wybrnął z tego. Całość trwa około 110 minut, przez co tworzy się wrażenie, jakby obraz był tylko krótkim streszczeniem losów Bundy'ego. Moim zdaniem zamiast filmu, należało wyprodukować serial z tak dobrą obsadą (coś w stylu formatu "American Crime Story").

Ocena Civil.pl: 72%

Następna strona »

01 02 03 04 05 06

W sumie: 30 filmów