Netflix

Netflix to amerykański serwis typu VOD założony w 1997 roku w Kalifornii. Serwis słynie z wielu własnych produkcji, przede wszystkim seriali oraz w mniejszym stopniu także filmów. Dostęp do zasobów jest możliwy po wykupieniu jednego z kilku dostępnych abonamentów. Na naszym blogu recenzujemy produkcje rodzime serwisu.

Ocena: 51 The Man from Toronto (Człowiek z Toronto)

Teddy (Kevin Hart) życiowy nieudacznik, podczas próby wyjazdu na weekend z żoną, myli adres i zamiast do swojego wynajętego domku wpada na dwóch oprychów, którzy biorą go za "Człowieka z Toronto" (Woody Harrelson), światowej sławy płatnego mordercę. W tej komedii pomyłek, filmowy Teddy musi udawać tytułowego bohatera, jednak kiedy staje z nim w oko w oko sprawy się komplikują.

Ta komedia akcji Netflixa miała dobry trailer i odpowiednią otoczkę marketingową. Komedie z Kevinem Hartem na ogół są podobne, jednak tym razem na ekranie partneruje mu Woody Harrelson, aktor z bardzo bogatym dorobkiem i trzema nominacjami do Oscara. Niestety niewiele to zmienia, bo scenariusz tego filmu od początku do końca jest chaotyczny i absurdalny. Coś się tam niby dzieje, są strzelaniny, jakieś zwroty akcji, ale raczej to wszystko przypomina posklejane taśmą klejącą strzępki aniżeli przemyślany film. W ślad za tym poszły złe oceny od zawodowych krytyków: 28% pozytywnych ocen zagregowanych w Rotten Tomatoes i nieco lepsze od widzów: obecnie 5.7/10 w IMDb. Ciekawostką jest rola trzecioplanowa Kaley Cuoco (zatrudnionej chyba głównie po to, by wykorzystać jej wizerunek w trailerze). Film idealnie wpisuje się w portfolio Netlflixowych komedii wypuszczanych podczas wczesnego lata, kiedy to trzeba postawić na coś lekkiego, w sam raz do obejrzenia w weekend na luzie. I taki jest ten film: bez zbędnych ambicji, po prostu przeciętna komedia akcji dla niewybrednych widzów. Czy takie filmy wystarczą by Netflix mógł utrzymać pozycję na rynku wśród rosnącej (i tańszej!) konkurencji. Moim zdaniem nie.

Ocena Civil.pl: 51%

Ocena: 38 Senior Year (Powrót do liceum)

Akcja filmu rozpoczyna się 2002 roku, kiedy to siedemnastoletnia, popularna w szkole uczennica o imieniu Stephanie (w tej roli Angourie Rice) ulega wypadkowi podczas pokazów cheerliderskich. Po wypadku Stephanie zapada w śpiączkę, z której budzi się w 2022 roku. Mając 37-lat (w roli dorosłej bohaterki Rebel Wilson) postanawia wrócić do liceum na ostatni rok i zrealizować swoje marzenie zostania królowej balu. Główna bohaterka odnawia relacje z kolegami ze szkoły a także zawiera nowe znajomości z aktualnymi siedemnastolatkami.

Produkcja Netflixa nie spodobała się krytykom, zaledwie 25% recenzji zagregowanych w Rotten Tomatoes było pozytywnych. "Senior Year" dostał za to lepsze oceny od widzów: 5.5/10 w IMDb. Jak zwykle Netflix zadbał o marketing, stąd film był bardzo popularny. Nie zmieniło się także to, że Netflix jest dalej słaby w robieniu filmów komediowych. Moim zdaniem "Senior Year" to popkulturowa papka oparta na najbardziej zgranych motywach, powielająca znane z innych filmów gagi i sytuacje. Scenariusz jest bardzo słaby a część scen żenująca. Ok, Rebel Wilson to specjalistka od komedii, ale niewiele tutaj mogła wskórać. W rezultacie powstała kolejna komedyjka o której wszyscy za chwilę zapomną i kolejny zapychacz oferty światowego giganta. Netflix po utracie widzów zmienia strategię i teraz ma publikować mniej własnych treści, za to z lepszą jakością. Czyli będzie mniej, ale podobno lepiej. Czarno to jednak widzę, ponieważ platforma zrobiła się bardzo droga na tle konkurencji. U rywali jakość ultra HD i 4 urządzenia są w standardzie, w Netflixie trzeba za taki "bajer" dodatkowo płacić. A "Senior Year" to nie jest taki film, dla którego warto wykupić albo przedłużyć subskrypcję...

Ocena Civil.pl: 38%

Ocena: 51 The Weekend Away (Wyjazd na weekend)

Thriller Netflixa oparty na powieści pod tym samym tytule. Beth (Leighton Meester) Amerykanka, od wielu lat mieszkająca w Londynie, przylatuje na weekend do Splitu w Chorwacji, gdzie wraz ze swoją koleżanką Kate (Christina Wolfe) zamierzają się zrelaksować i odpocząć. Po mocno zakrapianym piątku, Beth budzi się w wynajętym mieszkaniu na ogromnym kacu i stwierdza, że jej koleżanka zniknęła. Główna bohaterka starając się uzupełnić swoje luki pamięciowe, za wszelką cenę chce odnaleźć swoją przyjaciółkę.

Thriller ten miał premierę na początku marca 2022 roku i był dosyć popularny na platformie Netflixa, pomimo dosyć słabych not widzów (obecna ocena w IMDb to 5.6/10) i krytyków. Na pewno do obejrzenia skłaniała na pierwszy rzut oka zagadkowa fabuła oraz krótki czas emisji (niespełna 1.5 godziny). Niestety, tak jak to już się zdarzało w przeszłości i tym razem produkcja oryginalna Netflixa budzi mocno mieszane uczucia. Ok, nisza niedrogich produkcji thrilleropodobnych jest pojemna, co roku powstaje sporo tego typu filmów, z czego jakaś część za sprawą platform VOD dociera do polskich widzów (mam tu na myśli wiele kanadyjskich thrillerów). "The Weekend Away" niestety wpisuje się w taki nurt thrillerowych przeciętniaków, które dosyć niemrawo wciągają widza w intrygę a rozwiązanie zagadki pozostawia raczej efekt zdziwienia niż zadowolenia. Nie przekreśla to jednak tego filmu całkowicie, bo da się go obejrzeć i stanowi jakąś tam rozrywkę klasy C dla fanów tego gatunku. Oczywiście są dużo lepsze thrillery, ale te wychodzą niestety dużo rzadziej aniżeli przeciętne, których jest mnóstwo.

Ocena Civil.pl: 51%

Ocena: 65 Snowpiercer (Season: 3)

"Snowpiercer" to serial, którego wszystkie trzy sezony miały do tej pory premiery w okresie pandemii, a mimo to za każdym razem udawało się wyprodukować po 10 odcinków. Dla przypomnienia, jest to luźny remake filmu z 2013 roku opowiadający o post-apokaliptycznym świecie, w którym pozostała przy życiu ludność, podróżuje dookoła świata samowystarczalnym pociągiem, wymyślonym przez magnata o nazwisku Wilford (w tej roli Sean Bean). Trzeci sezon kontynuuje wątki rozpoczęte w poprzednim, a także skupia się na poszukiwaniach terenu nadającego się do życia, gdzie temperatura byłaby wystarczająca by móc opuścić pociąg.

Produkcja "Netflixa" w trzecim sezonie mocno podupadła. Poza odgrzewanymi już kotletami z poprzednich sezonów tak naprawdę niewiele się dzieje. Kulminacją braku pomysłów scenarzystów był odcinek nr 7 pt. "Ouroboros" fatalnie oceniony przez widzów. Mimo to producenci serialu dali sobie jeszcze jedną szansę, bowiem już teraz wiadomo, że powstanie czwarty sezon z premierą (najpewniej) w 2023 roku. Czy to dobrze? Moim zdaniem tak, bo mimo wszystko ten format da się jeszcze uratować i "wrzucić na właściwe tory". Potrzebne jednak będą nowe, ciekawe pomysły na fabułę oraz pewne rozsady w obsadzie. O ile Sean Bean świetnie gra role czarnych charakterów, to reszta obsady nie wypada już tak świetnie. Może z małym wyjątkiem: Rowan Blanchard, młodziutkiej aktorki, dla której jest to jedna z pierwszych dorosłych ról (wcześniej występowała jako aktorka dziecięca między innymi w produkcjach Disneya). Ale to się jeszcze okaże, czy Blanchard będzie kolejną dziecięcą gwiazdą Disneya, która jako dorosła osoba zrobiła międzynarodową karierę. Wracając jednak do samego "Snowpiercera", trzeci sezon jest na pewno gorszy niż poprzednie dwa, ale dalej da się ten serial oglądać. Oby jednak kolejna odsłona była lepsza.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 48 Windfall (Prezent od losu)

"Windfall" to jedna z najnowszych propozycji Netflixa, debiutująca w drugiej połowie marca 2022 roku. Reżyserem i współautorem tej historii jest Charlie McDowell (prywatnie mąż Lily Collins grającej w tym filmie rolę główną). Kilka słów o fabule: pewien mężczyzna (w filmie nie są zdradzane imiona postaci na ekranie) włamuje się do luksusowej willi wakacyjnej (w roli włamywacza Jason Segel), pech chce że akurat tego samego dnia do rezydencji przyjeżdża jej właściciel, bogaty prezes (Jesse Plemons) wraz z żoną (Lily Collins). Włamanie zamienia się w porwanie, a agresor czekając na okup spędza ze swoimi ofiarami kilkadziesiąt godzin.

Ten dramat z elementami thrillera próbuje być na swój sposób oryginalny i bronić się dobrą obsadą. O ile trio Collins, Segel i Plemons gra dobrze (szczególnie Jesse Plemons, ale pełna wdzięku i uroku Collins także wypada dobrze), to sam film już taki dobry nie jest. Zebrał przeciętne noty od widzów i krytyków, czemu trudno jest się dziwić. "Windfall" nie trzyma w napięciu, jest mocno przegadany i choć trwa zaledwie 90 minut, to czas ten bardzo powoli zmierza do końca podczas seansu. Jest to dosyć mocno rozczarowujące, bo czytając opis fabuły i listę obsady, miałem nadzieję na dużo lepszą produkcję. Mocno zmarnowany potencjał i jedno z większych rozczarowań tego półrocza.

Ocena Civil.pl: 48%

Pokaż wszystkie Następna strona »

W sumie: 67 filmów/seriali