Aporia
Amerykański dramat z elementami sci-fi z 2023 roku będący przedstawicielem kina niezależnego. Sophie (Judy Greer) próbuje poskładać życie po nagłej śmierci męża o imieniu Malcolm (Edi Gathegi). Jej przyjaciel Jabir (Payman Maadi) ujawnia istnienie eksperymentalnej maszyny zdolnej wpłynąć na przeszłość. Urządzenie może zmienić bieg przeszłości, tworząc alternatywną oś czasową, jednakże osoby z niego korzystające zachowują wspomnienia ze "swojej" osi, nie wiedząc co tak naprawdę wydarzyło się w alternatywnej rzeczywistości od momentu ingerencji maszyny. Film balansuje między science fiction a dramatem o żałobie i moralnych kosztach ingerencji w czas.
"Aporia" to przykład filmu zupełnie inaczej ocenianego przez widzów i krytyków: skromne 5.6/10 w IMDb i aż 91% pozytywnych recenzji zagregowanych w Rotten Tomatoes (na 45 wystawionych). Ja oceniam tę produkcję pozytywnie, fabuła jest wystarczająco wciągająca, a sam pomysł dosyć oryginalny, choć zabrakło nieco dramaturgii w kluczowych momentach. Niemniej całość broni się i stanowi dobrą pozycję nie tylko dla miłośników genre o podróżach w czasie i alternatywnych rzeczywistościach. Produkcję można wypożyczyć w wybranych sieciach VOD (np. na YouTube).
Ocena Civil.pl: 60%
Y2K
"Y2K" to amerykański horror z 2024 roku z elementami komedii. Dwaj licealiści trafiają na domówkę w noc milenijną, która przeradza się w chaos, gdy początek 2000 roku ożywia wszystkie urządzenia elektroniczne. Impreza zamienia się w walkę o przetrwanie, a bohaterowie próbują wydostać się z miasta, w którym tamagotchi, komputery i sprzęty AGD zaczynają zabijać ludzi. Główne role w tym filmie grają: Jaeden Martell, Rachel Zegler i Julian Dennison. Na dalszym planie pojawia się między innymi Mason Gooding ... i Fred Durst (jako on sam).
Produkcja kosztowała 15 mln dolarów i nie zwróciła się (box office na poziomie 4.5mln), co biorąc pod uwagę kiepskie oceny (4.7/10 w IMDb i 42% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes) nie powinno dziwić. Produkcja próbuje ożywić sentymenty do technologii i muzyki sprzed ponad 25 laty. Film nafaszerowany jest różnymi znanymi piosenkami oraz technologicznymi gadżetami, jednak nie zmienia to faktu, że "Y2K" wypada bardzo kiepsko. Absurdalna fabuła (za scenariusz i reżyserię odpowiadał Kyle Mooney), w której każda kolejna scena wydaje się być głupsza od poprzedniej, powoduje że bardzo ciężko się ten horror ogląda. Horror to nadużycie, bo "Y2K" wypada w tym aspekcie niesamowicie blado, a jako komedia w zasadzie jeszcze gorzej, bo zaprezentowany w filmie humor jest po prostu najniższych lotów. Choć całość trwa zaledwie 90 minut, to bardzo ciężko "wytrwać" do końca. Produkcję tę można obejrzeć na SkyShowtime, jednak mocno odradzam to robić.
Ocena Civil.pl: 30%
Companion (Towarzysz)
Amerykański thriller sci-fi z 2025 roku. Kilka słów o fabule: Iris (Sophie Thatcher) wraz z chłopakiem Joshem (Jack Quaid) udaje się nad jezioro, do willi bogatego Rosjanina, Sergeya (Rupert Friend). Na miejscu poza gospodarzem, gości kilka innych osób, w tym Kat (Megan Suri), będąca jego partnerką. Nazajutrz, Iris zostaje wciągnięta w intrygę, kobieta dowiaduje się także, że nie jest człowiekiem, a robotem, zaprojektowanym do zaspokajania potrzeb swojego właściciela. Odkrycie to, rozpoczyna serię nieoczekiwanych zdarzeń.
"Companion" został dobrze oceniony przez widzów w IMDb (6.9/10 na ponad 150 tysięcy głosów) oraz świetnie przez krytyków (93% pozytywnych recenzji zagregowanych w Rotten Tomatoes). Nieco gorzej wypadł box office: niespełna 37 mln dolarów (przy budżecie wynoszącym 10 mln). Za scenariusz i reżyserię odpowiada Drew Hancock, który moim zdaniem stworzył bardzo dobry, oryginalny film. Sama wizja podobnych do ludzi robotów nie wydaje się być dzisiaj zbyt odległa, niemniej do tej pory najczęściej owe humanoidalne urządzenia były przedstawiane w filmach i serialach w złym świetle. "Companion" udowadnia, że przyszłość nie musi być czarno-biała, a to jak androidy będą się zachowywać zależy przede wszystkim od ... ludzi. Thriller ten nie dość, że trzyma w napięciu przez cały seans, to jeszcze zmusza do myślenia, do tego jak będzie wyglądało życie za 10 czy 20 lat. Produkcję można obecnie obejrzeć na HBO i moim zdaniem warto to zrobić, nawet jeżeli nie się fanem gatunku sci-fi.
Ocena Civil.pl: 75%
Infinity Pool
"Infinity Pool" to film science fiction z elementami body horroru i thrillera z 2023 roku, napisany i wyreżyserowany przez Brandona Cronenberga. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym nadmorskim kraju Li Tolqa. Fabuła koncentruje się na Jamesie Fosterze (Alexander Skarsgård), niszowym pisarzu, który żyje na koszt zamożnej żony Em (Cleopatra Coleman). Główny bohater wraz żoną spędza wakacje w luksusowym kurorcie. Sielanka komplikuje się, gdy po spotkaniu innej pary: Gabi (Mia Goth) i Albana (Jalil Lespert), James i jego żona wbrew przepisom opuszczają teren kurortu. Główny bohater przez przypadek potrąca śmiertelnie pieszego, za co zostaje skonfrontowany z przedziwnym systemem prawnym Li Tolqi. Aby przeżyć, musi podjąć makabryczną decyzję.
Ten amerykański horror został dosyć słabo oceniony przez widzów (6.0/10 w IMDb), ale zyskał uznanie wśród zawodowych krytyków. Na Rotten Tomatoes, na 237 not aż 87% z nich była pozytywna. Nie ulega wątpliwości, że "Infinity Pool" to film niesamowicie ostry, w zasadzie poza skalą ostrości. Na pewno szokuje, ale przede wszystkim oparty jest na bardzo oryginalnej, wciągającej fabule, pełnej intensywnych scen. Do tego należy dodać świetną grę aktorską, Alexander Skarsgård doskonale pasuje do tego filmu, ale prawdziwą gwiazdą bez wątpienia jest Mia Goth, idealnie kreująca zepsutą, okrutną, hedonistyczną kobietę, która dla własnej przyjemności potrafi posunąć się nieskończenie daleko. Ten body horror na pewno nie przypadnie do gustu wszystkim, ale trzeba mu oddać, że zapada w pamięć i jest świetnie zrobiony. Produkcję można obecnie obejrzeć na Netflixie.
Ocena Civil.pl: 78%
Don't Let Go
"Don't Let Go" to amerykański film science fiction z elementami horroru i thrillera, który swoją premierę (jeszcze pod tytułem "Relive"), miał na festiwalu Sundance w styczniu 2019 roku, a na ekrany kin trafił w sierpniu tego samego roku. Wyreżyserowany przez Jacoba Aarona Estesa (który jest także współautorem scenariusza), film ten opowiada historię detektywa Jacka Radcliffa (David Oyelowo), którego życie zostaje wywrócone do góry nogami, gdy jego bratanica Ashley (Storm Reid) oraz jej rodzina giną w tragicznych okolicznościach, uznanych przez policję za rozszerzone samobójstwo. Dwa tygodnie po tragedii Jack zaczyna odbierać telefony z odłączonego już numeru Ashley, szybko zdając sobie sprawę, że rozmawia ze swoją bratanicą sprzed morderstwa (z innej linii czasowej). Fabuła koncentruje się na desperackiej próbie Jacka, aby, wykorzystując te nietypowe połączenia telefoniczne, naprowadzić Ashley z przeszłości na trop, który pozwoli jej zmienić bieg wydarzeń i zapobiec tragedii, zanim ta się wydarzy. W obsadzie, oprócz Oyelowo i Reid, znaleźli się również Mykelti Williamson, Brian Tyree Henry, Shinelle Azoroh, Byron Mann, a także Alfred Molina. Film trwa nieco ponad 100 minut.
Film został dobrze odebrany przez widzów (6.4/10 w IMDb) oraz dużo gorzej przez zawodowych krytyków (tylko 42% recenzji zagregowanych w Rotten Tomatoes było pozytywnych). "Don't Let Go" próbuje połączyć koncepcję podróży w czasie (a raczej komunikacji między różnymi liniami czasowymi) z rasowym kryminałem, co jest intrygującym pomysłem, zwłaszcza biorąc pod uwagę mocną i dobrze dobraną obsadę z Davidem Oyelowo na czele. Są jednak małe minusy: miejscami fabuła zdaje się być zbyt chaotyczna i ma się wrażenie, że pewne aspekty scenariusza nie zostały głęboko przemyślane. Niemniej, moim zdaniem to dobry, wciągający film, który ogląda się do końca z przyjemnością. Film można obejrzeć na SkyShowtime w ramach abonamentu (dostępny jest także do wypożyczenia np. na Amazon Prime Video).
Ocena Civil.pl: 70%