horror

Dobry horror to taki, który nie tylko potrafi przestraszyć, ale przede wszystkim potrafiący utrzymać widza w napięciu. Recenzje horrorów to odpowiedź na pytanie czy dany film został zrobiony z pomysłem oraz czy twórcom nie zabrakło weny, zarówno podczas pisania scenariusza jak i kręcenia scen.

Ocena: 30 Y2K

"Y2K" to amerykański horror z 2024 roku z elementami komedii. Dwaj licealiści trafiają na domówkę w noc milenijną, która przeradza się w chaos, gdy początek 2000 roku ożywia wszystkie urządzenia elektroniczne. Impreza zamienia się w walkę o przetrwanie, a bohaterowie próbują wydostać się z miasta, w którym tamagotchi, komputery i sprzęty AGD zaczynają zabijać ludzi. Główne role w tym filmie grają: Jaeden Martell, Rachel Zegler i Julian Dennison. Na dalszym planie pojawia się między innymi Mason Gooding ... i Fred Durst (jako on sam).

Produkcja kosztowała 15 mln dolarów i nie zwróciła się (box office na poziomie 4.5mln), co biorąc pod uwagę kiepskie oceny (4.7/10 w IMDb i 42% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes) nie powinno dziwić. Produkcja próbuje ożywić sentymenty do technologii i muzyki sprzed ponad 25 laty. Film nafaszerowany jest różnymi znanymi piosenkami oraz technologicznymi gadżetami, jednak nie zmienia to faktu, że "Y2K" wypada bardzo kiepsko. Absurdalna fabuła (za scenariusz i reżyserię odpowiadał Kyle Mooney), w której każda kolejna scena wydaje się być głupsza od poprzedniej, powoduje że bardzo ciężko się ten horror ogląda. Horror to nadużycie, bo "Y2K" wypada w tym aspekcie niesamowicie blado, a jako komedia w zasadzie jeszcze gorzej, bo zaprezentowany w filmie humor jest po prostu najniższych lotów. Choć całość trwa zaledwie 90 minut, to bardzo ciężko "wytrwać" do końca. Produkcję tę można obejrzeć na SkyShowtime, jednak mocno odradzam to robić.

Ocena Civil.pl: 30%

Ocena: 75 The Long Walk (Wielki marsz)

"The Long Walk" to dystopijny thriller bazujący na książce Stephena Kinga z 1979 roku o tym samym tytule. Akcja filmu ma miejsce w alternatywnym latach 70-tych XX wieku, w których to Stany Zjednoczone są państwem totalitarnym pod militarnym reżimem i zmagają się z trudnościami ekonomicznymi. W celu krzewienia etyki pracy, patriotyzmu i wytrwałości, władze organizują coroczny "Wielki marsz", w którym uczestniczy 50 młodych mężczyzn (po jednym z każdego Stanu). Zasady są dosyć proste i jednocześnie brutalne, każdy z uczestników musi maszerować w tempie 3 mil na godzinę (około 4.8km/h), nie ma mety, wygrywa ten, który wytrwa najdłużej, pozostali zaś zostają wyeliminowani, po przekroczeniu trzech ostrzeżeń polegających na zwolnieniu tempa lub po jednorazowym zejściu z trasy. Słowo "wyeliminowani" oznacza egzekucję na miejscu, z ręki obstawiających marsz żołnierzy, pod przewodnictwem niejakiego Majora (Mark Hamill). W marszu udział bierze między innymi: Raymond Garraty (Cooper Hoffman, prywatnie syn Philipa Seymoura Hoffmana) oraz Peter McVries (David Jonsson).

Film kosztował 20 mln dolarów i osiągnął box office wynoszący ponad 63 mln (film debiutował w kinach 12 września 2025 roku). Produkcja została dobrze oceniona przez widzów (6.8/10 w IMDb) i bardzo dobrze przez krytyków (88% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes). Oglądając ten film od razu ma się skojarzenia z serią "The Hunger Games" i niebezpodstawnie, bo za reżyserię "The Long Walk" odpowiadał Francis Lawrence, który był także reżyserem większości (poza pierwszą częścią) filmów właśnie z tej serii (ma na swoim koncie też kultowy "I am Legend"). Moim zdaniem "Wielki marsz" to świetny film, doskonale wyreżyserowany i napisany. Produkcja zawiera minimalną liczbę retrospekcji, większość scen skupia się na dramaturgii samego marszu, na rozmowach głównych bohaterów, ich postawach w obliczu śmiertelnego wyzwania. Całość trwa około 108 minut i każda minuta seansu wciąga i angażuje widza. Obecnie produkcja dostępna jest w serwisach VOD do wypożyczenia.

Ocena Civil.pl: 75%

Ocena: 25 I'll Always Know What You Did Last Summer (Koszmar kolejnego lata)

"I'll Always Know What You Did Last Summer" to trzecia część franczyzy "I Know What You Did Last Summer" będąca jednocześnie standalone sequelem, czyli takim który jest luźno tylko powiązany z fabułą poprzednich części. W obsadzie próżno szukać aktorów grających w poprzednich częściach. Akcja filmu ma miejsce w fikcyjnej miejscowości Broken Ridge w Colorado, gdzie grupa młodych ludzi podczas święta z okazji 4 lipca urządza pranka. Jeden z nich przebiera się za "Fishermana" i próbuje nastraszyć uczestników festynu. W wyniku tej akcji ginie przypadkowo jedna osoba, a organizatorzy "pranka" przyrzekają, że nikomu nie powiedzą o tym, że to ich głupia zabawa doprowadziła do śmierci. Rok później, zamieszane w incydent osoby zaczynają dostawać pogróżki.

Film obejrzałem tylko po to, by skompletować całą "serię". Miałem świadomość, że "I'll Always Know What You Did Last Summer" to bardzo słaby film (3.4/10 w IMDb, 0% pozytywnych opinii w Rotten Tomatoes), ale rzeczywistość przebiła moje przypuszczenia. Ten horror z 2006 roku oparty jest co prawda na podobnym schemacie co inne części, jednak groteskowa fabuła, fatalna gra aktorska i elementy "supernatural" (sił nadprzyrodzonych) wplecione do tego slashera powodują, że całość wypada po prostu fatalnie. Warto od tej produkcji trzymać się z daleka.

Ocena Civil.pl: 25%

Ocena: 40 I Still Know What You Did Last Summer (Koszmar następnego lata)

Bezpośrednia kontynuacja filmu z 1997 roku. Po roku od tragicznych wydarzeń, Julie (Jennifer Love Hewitt) mieszka w Bostonie, gdzie uczęszcza na uczelnię, podczas gdy Ray (Freddie Prinze Jr.) dalej mieszka i pracuje w Southport. Pewnego dnia, sublokatorka Julie, Karla (Brandy Norwood) wygrywa cztery bilety na Bahamy i postanawia podzielić się nagrodą z główną bohaterką. Julie proponuje wyjazd Rayowi, ten jednak podczas podróży do Bostonu zostaje zaatakowany przez "Fishermana" i nie udaje mu się dojechać na czas. Ostatecznie na Bahamy leci Karla oraz jej chłopak (w tej roli Mekhi Phifer) oraz Julie i jej kolega Ben Wilson (Matthew Settle). Na miejscu okazuje się, że właśnie skończył się sezon i kurort z dnia na dzień pustoszeje, na miejscu pozostają tylko pracownicy oraz czwórka gości. Na gości oraz obsługę zaczyna polować morderca.

Pierwsza część nie spotkała się ze zbyt dobrymi ocenami widzów i krytyków. Druga ją pod tym względem "przebiła", otrzymała 4.8/10 od widzów w IMDb i jedynie 10% pozytywnych recenzji zagregowanych w Rotten Tomatoes. Ponownie za to zgodził się wynik finansowy: przy budżecie wynoszącym 24 mln dolarów, "I Still Know What You Did Last Summer" zarobiło 84 mln. Moim zdaniem ten horror jest ... po prostu fatalny i zrobiony na siłę. Absurdalny scenariusz, masa nielogiczności oraz przede wszystkim brak emocji powodują, że tę produkcję ogląda się źle. Oczywiście jest to pewnego rodzaju klasyk, ale o ile pierwsza część daje jako tako radę, tak ta już kompletnie nie. Byłem ciekawy, czy ten film jest aż tak zły jak się o nim pisze, teraz już wiem, że po prostu jest.

Ocena Civil.pl: 40%

Ocena: 50 Until Dawn

"Until Dawn" to amerykański horror z 2025 roku, bazujący na grze z 2015 roku o tym samym tytule. Młoda kobieta, Clover (Ella Rubin) wraz z czwórką znajomych wyrusza w podróż, by odnaleźć zaginioną siostrę o imieniu Melanie. Docierają do Glover Valley i opuszczonego centrum turystycznego, pełnego zagadkowych przedmiotów. Gdy zapada noc, główni bohaterowie zostają zaatakowani przez zamaskowanego mordercę. Gdy wszyscy zostają zamordowani, okazuje się że miejsce jest pętlą czasową, a po śmierci "gości" czas cofa się do początku nocy, podczas gdy postacie zachowują wspomnienia z poprzednich "iteracji". Rolę drugoplanową w tym filmie gra Peter Stormare.

Film został przeciętnie oceniony przez widzów (5.7/10 w IMDb) oraz krytyków (51% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes). Nieco lepiej wygląda box office z wynikiem 54 mln dolarów (budżet wynosił tylko 15 mln). Moim zdaniem "Until Dawn" to raczej słaba produkcja, zbyt chaotyczna i mało przemyślana. Jako horror oferuje minimalną dawkę emocję a jako kino survivalowe, też nie wciąga. Niemniej, film jest bardzo popularny, np. w Polsce dotarł na pierwsze miejsce na HBO Max, co mocno "kusi" by go obejrzeć. Szukając jednak pozytywów, można wskazać na bardzo młodą obsadę oraz "przeciętność" w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo "Until Dawn" da się obejrzeć, szczególnie gdy jest się fanem gatunku. Łatwo jednak wskazać jakąkolwiek lepszą pozycję w tym genre.

Ocena Civil.pl: 50%