horror

Dobry horror to taki, który nie tylko potrafi przestraszyć, ale przede wszystkim potrafiący utrzymać widza w napięciu. Recenzje horrorów to odpowiedź na pytanie czy dany film został zrobiony z pomysłem oraz czy twórcom nie zabrakło weny, zarówno podczas pisania scenariusza jak i kręcenia scen.

Ocena: 30 You Can't Run Forever (Bezwzględny pościg)

"You Can't Run Forever" to amerykański thriller z 2024 roku, który wyreżyserowała (a także współtworzyła scenariusz) Michelle Schumacher, prywatnie żona J.K. Simmonsa. Kilka słów o fabule: będąca w zaawansowanej ciąży Jenny (Fernanda Urrejola) wysyła swojego męża i córkę (z pierwszego małżeństwa) po kołyskę. Podczas podróży, Eddie (Allen Leech) i jego pasierbica Miranda (Isabelle Anaya) natrafiają na niejakiego Wade'a (J.K. Simmons), będącego seryjnym mordercą. Człowiek ten zabija ojczyma Mirandy, a za nią rzuca się w tytułowy "pościg". Nastolatka (borykająca się z problemami psychicznymi) by ujść z życiem, musi przechytrzyć uzbrojonego i zdeterminowanego do zabijania mężczyznę.

Film został oceniony źle przez widzów (4.5/10 w IMDb) i jeszcze gorzej przez krytyków (27% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes). Oceny te moim zdaniem są w pełni uzasadnione, bo "You Can't Run Forever" to jeden z gorszych thrillerów jaki widziałem w ostatnich latach. O ile thrillery oparte na "ganianiu się po lesie" mają ten "bias", że są na ogół kiepskie, tak tutaj ten motyw to nie największa wada tej produkcji. Przeszkadza przede wszystkim irracjonalna fabuła, brak jakichkolwiek emocji i przerysowany główny bohater grany przez J. K. Simmonsa. Bardzo ciężko przebrnąć przez ten film, bo każda kolejna scena wręcz poraża swoim poziomem absurdu. Nie umiem znaleźć żadnego powodu, dla którego warto obejrzeć ten thriller, ale jeżeli ktoś mimo to chce to zrobić: "You Can't Run Forever" dostępny jest w ramach Film Total (dodatkowa subskrypcja w Amazon Prime Video).

Ocena Civil.pl: 30%

Ocena: 65 The Blackening

"The Blackening" to amerykański horror z elementami czarnej komedii z 2022 roku. Siedmioro przyjaciół wynajmuje na weekend domek w lesie. Podczas wieczoru, bohaterowie zostają zmuszeni do gry z tajemniczym mścicielem. W "grze" każde niepowodzenie karane jest śmiercią. Główne role w tym filmie grają: Grace Byers, Jermaine Fowler, Sinqua Walls i Melvin Gregg

Film został świetnie oceniony przez krytyków (87% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes) i nieco gorzej przez widzów (6.0/10 w IMDb). To na co należy zwrócić uwagę w pierwszej kolejności to fakt, że choć "The Blackening" bazuje na niesamowicie wyświechtanym motywie horroru, to ... wprowadza dużo świeżości. Produkcja żongluje schematami, miejscami przypominając pastisz (ala pierwsze części "Scary Movie"), by za chwilę przeistoczyć się w "tradycyjny" horror. Wszystko to jest dosyć dobrze zbalansowane, choć miejscami motywy czarnej komedii są zbyt przerysowane. Całość robi jednak dobre wrażenie, na tyle dobre że "The Blackening" wyróżnia się na tle podobnych filmów. To bez wątpienia ciekawa, oryginalna pozycja, nie tylko dla fanów czarnych komedii czy horrorów. Film można obecnie obejrzeć np. na Canal+.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 35 Something in the Water (Coś w wodzie)

Brytyjski thriller survivalowy z 2024 roku. Grupa przyjaciółek spotyka się na Karaibach, gdzie ma się odbyć ślub jednej z nich. Dzień przed ceremonią, kobiety postanawiają wynająć łódź by dopłynąć do bezludnej wyspy położonej wiele mil od ich kurortu. Podczas zabawy w wodzie przy plaży, jedna z nich zostaje ugryziona przez rekina w nogę, co zmusza grupę do nagłego powrotu. Ich łódka uderza jednak w rafę i tonie, a kobiety (w tym jedna ciężko ranna) zostają uwięzione na środku oceanu, tuż przy krążących wokół nich rekinach, mając do dyspozycji tylko jedną kamizelką ratunkową i jedną boję.

Film posiadał skromny budżet wynoszący 1.4 mln dolarów (co zresztą łatwo zauważyć), został oceniony słabo przez widzów (4.1/10 w IMDb) i przeciętnie przez zawodowych krytyków (48% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes). Moim zdaniem "Something in the Water" to jeden z nudniejszych thrillerów survivalowych jakie widziałem w ostatnich latach. Choć całość trwa zaledwie 86 minut (!) to produkcja ta niesamowicie się "ciągnie". Skromny budżet nie pozwolił na wyprodukowanie jakichkolwiek dynamicznych scen, zamiast tego na ekranie oglądamy unoszące się na wodzie główne bohaterki, które co jakiś czas atakowane są przez rekiny i muszą zmagać się z prażącym tropikalnym słońcem. Film można obejrzeć na Canal+ (to w zasadzie produkcja "własna", bo StudioCanal UK jest dystrybutorem), ale moim zdaniem ciężko znaleźć powód by to zrobić.

Ocena Civil.pl: 35%

Ocena: 59 Cuckoo (Kukułka)

Amerykańsko-niemiecki horror z 2024 roku. Kilka słów o fabule: Gretchen (Hunter Schafer) wraz z ojcem (Marton Csokas) i macochą przeprowadza się do malowniczej miejscowości w niemieckich Alpach. Dziewczyna rozpoczyna pracę na recepcji w kurorcie tajemniczego Pana Königa (Dan Stevens) gdzie zauważa, że goście zachowują dziwnie a ona sama zaczyna doświadczać tajemniczych wizji i słyszeć niepokojące dźwięki.

"Cuckoo" przy budżecie wynoszącym 7 mln dolarów miało zarobić wg oficjalnych źródeł nieco poniżej tej kwoty i to pomimo dosyć dobrych not od zawodowych krytyków (na 188 recenzji zagregowanych w Rotten Tomatoes 79% było pozytywnych). Widzowie zaś (przynajmniej na IMDb) ocenili tę produkcję dużo słabiej, bo na skromne 5.7/10. Za reżyserię i scenariusz tego horroru odpowiadał Tilman Singer, niemiecki twórca, dla którego "Cuckoo" było dopiero drugim pełnometrażowym filmem w karierze. Niemniej zarówno za swój debiutancki "Luz" jak i za ten film, Tilman zebrał kilka nominacji i nagród na międzynarodowych festiwalach filmowych. W mojej opinii "Cuckoo" to dosyć oryginalny horror, z dużym potencjałem i niecodzienną fabułą, jednak nie angażuje on wystarczająco dobrze widza, a przedstawionej historii brakuje nieco takiego mrocznego sznytu i odpowiedniego klimatu. Produkcję można obecnie obejrzeć np. na SkyShowtime (w ramach abonamentu).

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 33 Death Count (Zabójcza gra)

Amerykański horror z 2022 roku. Kilka słów o fabule: grupa osób budzi się w osobnych celach, w opuszczonym magazynie z łańcuchami na szyi. Wkrótce od tajemniczego "Strażnika" (Costas Mandylor) dowiadują się, że zostali porwani po to by zagrać w "grę" polegającą na zbieraniu like'ów od internetowych widzów. Aby je zdobyć, uczestnicy gry muszą dokonać makabrycznych czynów, a każda odmowa wykonania zadania kończy się ich śmiercią. Rolę drugoplanową w tym filmie gra Michael Madsen (jako detektyw policji).

"Death Count" został oceniony w IMDb przez widzów na 4.7/10 co moim zdaniem wydaje się być zbyt łaskawą notą. Po pierwsze dlatego, że nawet jak na "kino klasy C" ten horror miejscami przypomina raczej produkcję amatorską (głównie ze względu na wręcz groteskowe efekty specjalne), po drugie: fabuła pozbawiona została nie tylko sensu, ale też jakichkolwiek emocji, a każda kolejna scena sprawia wrażenie jeszcze bardziej absurdalnej od poprzedniej (choć całość trwa zaledwie około 80 minut). "Death Count" co prawda nawiązuje (nawet miejscami wprost) do filmów typu "Saw", ale wątpię czy nawet fanom tej serii mógłby się ten konkretny horror spodobać. Niszowy horror o którym w zasadzie nie da się nic dobrego napisać. Film dostępny jest w ramach Bloody Movies na Amazon Prime Video.

Ocena Civil.pl: 33%