Netflix

Netflix to amerykański serwis typu VOD założony w 1997 roku w Kalifornii. Serwis słynie z wielu własnych produkcji, przede wszystkim seriali oraz w mniejszym stopniu także filmów. Dostęp do zasobów jest możliwy po wykupieniu jednego z kilku dostępnych abonamentów. Na naszym blogu recenzujemy produkcje rodzime serwisu.

Ocena: 70 What Happened to Monday (Siedem sióstr)

W roku 2043 przeludnienie zmusiło władze do wprowadzenia polityki jednego dziecka a ponadprogramowe pomotomstwo zostaje odebrane rodzicom i zamrożone w kriokomorze. W tym samym roku podczas porodu umiera Karen Settman, która wydaje na świat siedmioraczki. W świetle obowiązujących przepisów, tylko jedno z dzieci mogłoby przeżyć, ale ich dziadek Terrence (Willem Dafoe) decyduje się uratować wszystkie siedem dziewczynek. Aby to uczynić, mężczyzna wychowuje je w swoim dużym mieszkaniu a następnie nadaje im jedną tożsamość – Karen Settman. Każda z wnuczek nosi imię danego dnia tygodnika (począwszy od Monday do Sunday) i właśnie w swoim dniu wychodzi do świata zewnętrznego, gdzie przez jeden dzień wciela się w postać Karen Settman. Każdego dnia, powracająca z "dniówki" siostra, przekazuje pozostałym wszystkie szczegóły, po to by kolejna mogła kontynuować życie i pracę "poprzedniej". Akcja filmu przenosi się do roku 2073, w którym to siostry kończą 30 lat (wszystkie siedem postaci gra Noomi Rapace) i są zdane tylko na siebie, ponieważ dziadek Terrence już nie żyje. Budowany i doskonalony od lat system rozpada się w momencie, gdy Monday nie wraca do domu. Pozostały siostry muszą ją odnaleźć, ale w dalszym ciągu tylko jedna z nich może wyjść na zewnątrz i wcielić się w postać Karen. Rolę drugoplanową w tym filmie gra Glenn Close.

Film Netflixa debiutował na świecie w 2017 roku. Trwa ponad 2 godziny i spodobał się widzom (6.9/10 w IMDB) i podzielił krytyków (57% pozytywów w serwisie Rotten Tomatoes). Mi ta produkcja przypadła do gustu. Nie jestem fanem filmów sci-fi, ale lubię podgatunek opowiadający o dystopicznych obliczach przyszłości. W "What Happened to Monday" problemem jest przeludnienie i brutalna postawa władz walczących z tym zjawiskiem. Bez wątpienia produkcja dedykowana jest fanom Noomi Rapace, Szwedka grająca aż siedem głównych postaci, po prostu wypełnia sobą cały film. Robi to jak zwykle dobrze, a każda z granych przez nią sióstr ma inny wygląd zewnętrzny, co zapewne wymagało setek godzin przygotowań do każdej ze scen. Nie mniej jednak ta tytaniczna praca wyszła bardzo dobrze. "What Happened to Monday" to film dosyć brutalny, pełen przemocy, a więc nie dla widzów wrażliwych. Nie da się jednak ukryć, że to dobra pozycja w ofercie Netflixa.

Ocena Civil.pl: 70%

Ocena: 87 The Witcher (Season: 1) (Wiedźmin)

"Rzuć grosika na Netflixa, ooo Drogi Widzu, ooo Drogi widzu". Parafrazując jedną z bardziej chwytliwych piosenek Jaskiera, głównego kompana Geralta, mogę podsumować całe zamieszanie wokół tej produkcji. Netflix bowiem, podgryzany przez konkurencję w postaci Disney Plus oraz Amazon, wytoczył ciężkie działa – przeliczając bowiem niepotwierdzone informacje odnośnie budżetu „Wiedźmina”, 8 odcinków kosztowało około 90 milionów dolarów.

Serial „Wiedźmin”, oparty o książki Andrzeja Sapkowskiego, opowiada o losach trójki bohaterów – łowcy potworów Geralta (Henry Cavill), czarodziejki Yennefer (Anya Chalotra) oraz młodej następczyni tronu królestwa Cintry – Ciri (Freya Allan). Scenarzyści w zręczny sposób opowiedzieli historie każdej z postaci – poznajemy zatem ostatnie dwie dekady zmagań Geralta, jak również wejście na ścieżkę magii Yennefer i jej poszukiwań odnośnie swojego życiowego celu. Główna fabuła skupia się zaś na teraźniejszości, w której to królestwo Cintry zostaje napadnięte przez wrogie siły Nilfgaardu. Wysłannicy Nilfgaardu za wszelką cenę chcą pojmać Ciri, która skrywa w sobie tajemnicze moce. Trójkę bohaterów połączy przeznaczenie, by uratować Kontynent przed zbliżającym się niebezpieczeństwem.

Historia jest ciekawa i dosyć zgrabnie przedstawiona –szczególnie losy Yennefer angażują widza. Polskiej widowni serial przypadnie do gustu jeszcze z innego powodu – producenci bowiem, być może celem uhonorowania pochodzenia autora książek, wykorzystali wiele zakątków naszego kraju - między innymi Zamek Ogrodzieniec do nakręcenia głównych scen ostatniego odcinka.

O ile recenzje krytyków są mieszane – serialowi wytyka się między innymi nierówny poziom scen CGI, luki i małe nielogiczności w fabule czy w charakteryzacji – to o tyle odbiór widowni jest zdecydowanie pozytywny. Serial, pomimo nieco zagmatwanej fabuły, dostarcza rozrywkę na najwyższym poziomie, zaś sama seria szybko wzniosła się pod względem popularności do poziomu „Gry o Tron” – niemniej nie ukrywajmy, że szlak ten mocno przetarła seria gier od polskiego studia CD Projekt RED.

Ja mogę zdecydowanie polecić, zarówno tym, którzy przeczytali książki, jak również tym, którzy nie mieli do czynienia do tej pory z Geraltem z Rivii.

Ocena Civil.pl: 87%

Ocena: 82 The End of the F***ing World (Season: 2)

Druga część brytyjskiego serialu produkcji Netflixa. Pierwsza część opowiadała o ucieczce z domu pary nastolatków: Alissy (Jessica Barden) i Jamesa (Alex Lawther). Będąc na gigancie, w samoobronie zamordowali oni przestępcę seksualnego, profesora Clive'a Kocha. I właśnie ten fakt, stanowi "budulec" serii drugiej. Ranny w finale sezonu pierwszego James, kuruje się, ale wkrótce po odzyskaniu zdrowia i oczyszczenia z zarzutów (zabójstwa profesora, bowiem za drobniejsze przestępstwa otrzymał karę w zawieszeniu) traci ojca, który umiera na zawał. Z kolei Alissa próbuje w chaotyczny sposób poukładać sobie życie pracując jako kelnerka i wychodząc za mąż za ledwie co poznanego chłopaka. Drugi sezon wprowadza także trzecią postać, jest nią Bonnie (Naomi Ackie), jedna z wielu "kochanek" Kocha, jednak w przeciwieństwie do jego ofiar, kobieta się w nim zakochuje a po jego śmierci postanawia znaleźć i zabić Jamesa i Alissę. Podobnie jak pierwszy sezon, drugi to także jazda bez trzymanki, pełna wulgarnych scen oraz niesamowitych zwrotów akcji.

Sezonem obejrzałem za jednym zamachem, 8 odcinków (po około 20 minut każdy) da się obejrzeć w niecałe 3 godziny. Akcja jest tak niesamowicie dynamiczna, że po prostu po zakończeniu odcinka od razu chce się sprawdzić co będzie dalej... Jessica Barden, która w 2019 roku skończyła 27 lat wcale nie jest nastolatką, ale jej dziewczęca uroda i lwi pazur, który pokazuje w tym serialu czynią jej postać wyjątkową. Serialowa Alyssa tworzy ten serial, ale Alex Lawther grający Jamesa idealnie ją uzupełnia. Ciężko napisać cokolwiek złego o tej produkcji, bowiem "The End of the F***ing World" szczyci się wysoką oceną na IMDB (8.1/10) a drugi sezon został odebrany jeszcze lepiej niż pierwszy. Po prostu solidna pozycja na mapie serialowej, której nie da się jednoznacznie zaklasyfikować, ponieważ nie jest to ani komedia, ani kryminał, ani serial drogi czy dramat – ten serial jest wszystkim "po trochu".

Ocena Civil.pl: 82%

Ocena: 73 6 Underground

One (Ryan Reynolds) to miliarder, który upozorował własną śmierć po to by wrócić jako duch, zrekrutować drużynę i obalić reżim Turgistanu (fikcyjnego kraju położonego w środkowej Azji). Na czele tego kraju stoi brutalny tyran Rovach Alimov, posuwający się do masowego ludobójstwa swoich obywateli. Drużyna One składa się początkowo z 6 osób: Two (Mélanie Laurent), Three (Manuel Garcia-Rulfo), Four (Ben Hardy ), Five (Adria Arjona) oraz Six (Dave Franco) – każdy członek ma określone (ponadprzeciętne) umiejętności, zaś razem tworzą uzupełniający się zespół. Akcja rozpoczyna się we Florencji we Włoszech, podczas efektownego pościgu wąskimi ulicami miasta, inne ważne lokalizacje odwiedzane przez bohaterów to między innymi Hong Kong, Las Vegas i ulice fikcyjnego Turgistanu (którego udawał między innymi Emirat Abu Dhabi).

Film dystrybuowany przez Netflix miał oficjalną premierę 13 grudnia 2019 roku. Szokuje budżet, wynoszący aż 150 mln dolarów. Mając takie pieniądze nakręcono niesamowicie dynamiczny film, konkurujący mocno z serią "Fast and Furious". Przez cały seans film broni się efektownymi scenami. Ciekawa jest także obsada, Mélanie Laurent wypada świetnie jako wyszkolona zabójczyni (pomimo, iż aktorka jest filigranową blondynką). Ryan Reynolds jest taki jak zwykle, czyli nieco nijaki, za to nieźle prezentuje się młody angielski aktor Ben Hardy. Film spodobał się widzom (ocena 6.2 w serwisie IMDB.com), ale nie krytykom, którzy na tę chwilę w serwisie Rotten Tomatoes przyznali mu tylko 38% pozytywów, zarzucając iż ta produkcja jest jednocześnie szalona jak i niedorzeczna. To wszystko prawda, ponieważ "6 Underground" proponuje jazdę bez trzymanki przez ponad 2 godziny, w zamian za to należy mu wybaczyć płytki scenariusz i kiepskie dialogi. W kategorii efekciarskiej produkcji, jest jednak dobry, bardzo dobry.

Ocena Civil.pl: 73%

Ocena: 49 Christmas Inheritance (Świąteczny spadek)

W ramach cyklu Christmas 2019 obejrzałem komedię Netflixa z udziałem Elizy Taylor i Andie MacDowell. Nie było to łatwe, ale obejrzałem! Ellen Langford (Eliza Taylor) to córka nowojorskiego milionera prowadzącego lukratywną firmę. Kobieta wiedząc, że odziedziczy fortunę, prowadzi mocno rozrywkowy tryb życia, pakując się w skandale. Sytuacji nie poprawia fakt, że Ellen jest zaręczona z nowojorskim karierowiczem, stroniącym od innych niż pieniądze wartości. Wszystko to skłania seniora rodu do próby potrząśnięcia swoją latoroślą. Pan Langford wysyła swoją córkę do Snow Falls, małej mieściny, gdzie przed laty założył on swój wielki biznes, wraz z partnerem o imieniu Zeke. Milioner pragnie by jego córka przed Świętami Bożego Narodzenia wręczyła Zekowi osobiście kartkę z życzeniami. Jednocześnie pragnie nauczyć córkę życia i wysyła ją w podróż w nieznane wręczając jej tylko 100 dolarów (rekwirując karty płatnicze). Ellen Langford na miejscu poznaje miłego mężczyznę o imieniu Jake (Jake Lacy) oraz jego ciocię Debbie (Andie MacDowell, tak właśnie ta Andie McDowell).

"Christmas Inheritance" został wyprodukowany w 2017 roku i miał premierę dwa lata temu. Problemem tego filmu jest przede wszystkim mdła do granic możliwości fabuła. Ok, to delikatna komedia świąteczna, ale nawet w tej kategorii jest przesłodzona. Całość trwa nieco ponad 100 minut i niestety mniej więcej od połowy seansu czas ten ciągnie się bezlitośnie. Do tego dochodzi 100% przewidywalność zdarzeń. Oczywiście film ten da się obejrzeć w święta przy rodzinnym obiedzie na zasadzie "coś leci w tle", ale innego zastosowania tej produkcji nie widzę.

Ocena Civil.pl: 49%