serial komediowy

Poniżej znajdują się filmy i seriale powiązane z tagiem: serial komediowy

Ocena: 90 Fleabag (Season: 2) (Współczesna dziewczyna)

Fleabag
Poster source: imdb.com

Serial ten obejrzałem po tym jak wygrał dwa Złote Globy za rok 2019, w kategorii najlepszy serial komediowy oraz najlepsza aktorka w serialu komediowym. "Fleabag" to efekt kooperacji Amazon Prime i BBC, ale matką tego przedsięwzięcia jest Phoebe Waller-Bridge, która napisała scenariusz i zagrała główną rolę. Tytułowa "Fleabag" to młoda (33-letnia) kobieta mieszkająca w Londynie mierząca się z wieloma problemami, na co dzień pogubiona, złośliwa, ironiczna, niestroniącą od używek oraz częstych zmian partnerów. Fleabag trzyma się blisko z siostrą Claire (genialna Sian Clifford), która ma równie skomplikowane życie. Po tym jak umiera matka kobiet, ich ojciec (Bill Paterson) wiąże się z Matką Chrzestną Fleabag (Olivia Colman), co powoduje kolejne problemy w i tak skomplikowanej rodzinie. Serial składa się tylko z dwóch sezonów (po 6 odcinków każdy), pierwsza seria wyszła w 2016 a druga w 2019. Odcinki trwają po około 25 minut, więc obejrzenie całości zajmuje góra 2-3 wieczory. Drugi sezon wprowadza nową postać – księdza (Andrew Scott), mającego przeprowadzić ceremonię ślubu Ojca i Matki Chrzestnej. Część postaci w tym serialu nie ma nadanych imion, co jest celowym zabiegiem.

Główna bohaterka korzysta z tzw. "czwartej ściany" czyli w wielu sytuacjach zwraca się bezpośrednio do widzów komentując sytuację słowami lub mimiką (rozwiązanie podobne do tego znanego z serialu House of Cards). Pierwszy sezon tego serialu był bardzo dobry, ale drugi ociera się o genialność. Brytyjski humor, połączony ze świetnym scenariuszem i jeszcze lepszą grą aktorską to piorunująca mieszanka. Każda z postaci jest wyrazista (np. niewspomniany jeszcze maż Claire, Martin grany przez Bretta Gelmana) . Drugi sezon "rozkręca" także Andrew Scott (nominowany za tę kreację do Złotego Globa, ale statuetki nie otrzymał). Podobał mi się też świetnie uchwycony balans pomiędzy wątkami komediowymi a dramatycznymi. Wszystko to tworzy niesamowity, niepowtarzalny klimat całego serialu. Serial otrzymał bardzo, ale to bardzo wysokie oceny od widzów i maksymalne od krytyków. Zarówno drugi jak i pierwszy sezon ma 100% pozytywnych recenzji w Rotten Tomatoes (drugi sezon miał 91 recenzji, pierwszy 40). Niestety, nie będzie kolejnych sezonów tej produkcji.

Ocena Civil.pl: 90%

Ocena: 82 The End of the F***ing World (Season: 2)

The End of the F***ing World
Poster source: imdb.com

Druga część brytyjskiego serialu produkcji Netflixa. Pierwsza część opowiadała o ucieczce z domu pary nastolatków: Alissy (Jessica Barden) i Jamesa (Alex Lawther). Będąc na gigancie, w samoobronie zamordowali oni przestępcę seksualnego, profesora Clive'a Kocha. I właśnie ten fakt, stanowi "budulec" serii drugiej. Ranny w finale sezonu pierwszego James, kuruje się, ale wkrótce po odzyskaniu zdrowia i oczyszczenia z zarzutów (zabójstwa profesora, bowiem za drobniejsze przestępstwa otrzymał karę w zawieszeniu) traci ojca, który umiera na zawał. Z kolei Alissa próbuje w chaotyczny sposób poukładać sobie życie pracując jako kelnerka i wychodząc za mąż za ledwie co poznanego chłopaka. Drugi sezon wprowadza także trzecią postać, jest nią Bonnie (Naomi Ackie), jedna z wielu "kochanek" Kocha, jednak w przeciwieństwie do jego ofiar, kobieta się w nim zakochuje a po jego śmierci postanawia znaleźć i zabić Jamesa i Alissę. Podobnie jak pierwszy sezon, drugi to także jazda bez trzymanki, pełna wulgarnych scen oraz niesamowitych zwrotów akcji.

Sezonem obejrzałem za jednym zamachem, 8 odcinków (po około 20 minut każdy) da się obejrzeć w niecałe 3 godziny. Akcja jest tak niesamowicie dynamiczna, że po prostu po zakończeniu odcinka od razu chce się sprawdzić co będzie dalej... Jessica Barden, która w 2019 roku skończyła 27 lat wcale nie jest nastolatką, ale jej dziewczęca uroda i lwi pazur, który pokazuje w tym serialu czynią jej postać wyjątkową. Serialowa Alyssa tworzy ten serial, ale Alex Lawther grający Jamesa idealnie ją uzupełnia. Ciężko napisać cokolwiek złego o tej produkcji, bowiem "The End of the F***ing World" szczyci się wysoką oceną na IMDB (8.1/10) a drugi sezon został odebrany jeszcze lepiej niż pierwszy. Po prostu solidna pozycja na mapie serialowej, której nie da się jednoznacznie zaklasyfikować, ponieważ nie jest to ani komedia, ani kryminał, ani serial drogi czy dramat – ten serial jest wszystkim "po trochu".

Ocena Civil.pl: 82%

Ocena: 62 Merry Happy Whatever (Season: 1) (Obłędnych Świąt! )

Merry Happy Whatever
Poster source: imdb.com

Pod koniec listopada tego roku w stajni Netflixa pojawił się serial komediowy o tematyce Świąt Bożenarodzeniowych. Reklamowany sloganem "This family is no holiday" sitcom opowiada o 10 dniach przerwy świątecznej rodziny Quinnów. Don (senior rodu, z tej roli Dennis Quaid) to tradycjonalista, katolik i wdowiec, który doczekał się czwórki potomstwa, trzech córek i jednego syna. Najmłodsza córka Emmy (Bridgit Mendler) przylatuje do rodzinnego ze swoim nowym chłopakiem Mattem (Brent Morin) aby przedstawić go rodzinie. Matt od początku konfrontuje się z despotycznym Donem, a także poznaje partnerów dzieci Dona: Joy (w tej roli Elizabeth Ho) i Todda (Adam Rose). Pozostałe dzieci Dona to nieco głupkowaty Sean, matkująca wszystkim Patsy oraz wścibska i egoistyczna Kayla (w tej roli Ashley Tisdale). Jak łatwo sobie można wyobrazić, każda z postaci "przyniesie" na święta swoje własne problemy. Wspólnym problemem dla wszystkich będzie Don, pracujący jako szeryf, narzucający wszystkim swoje poglądy i styl życia, rozstawiający swoje dzieci ich partnerów po kątach.

Serial Netflixa jest bardzo nierówny. Najgorszy wg mnie (i ocen widzów) jest... pierwszy odcinek (po którym zapewne sporo widzów opuściło tę produkcję). Później jednak robi się znacznie lepiej i da się obejrzeć wszystkie 8 (każdy z nich trwa około 26 minut) odcinków. "Merry Happy Whatever" opowiada o katolickiej rodzinie, stąd też przedstawione w serialu obyczaje świąteczne wydadzą się swojskie dla polskiego widza. Trzeba też zauważyć, że show robią w zasadzie tylko Dennis Quaid i Ashley Tisdale (ewentualnie Elizabeth Ho), pozostali aktorzy i ich kreacje wypadają dosyć blado. Czy serial będzie kontynuowany? Jeżeli tak, to wg zapowiedzi producentów, kolejny sezon opowie o innym święcie, np. o Wielkanocy (Easter). Serial ten stanowi delikatne uzupełnienie oferty Netflixa, który wg doniesień medialnych jest obecnie w kryzysie i mierzy się z problemem odpływu widzów amerykańskich, gdzie walka platform VOD jest najostrzejsza. Czy sytuację zmieni premiera "Wiedźmina" 20 grudnia 2019 roku? Czas pokaże.

Ocena Civil.pl: 62%

Ocena: 81 Brooklyn Nine-Nine (Season: 5)

Brooklyn Nine-Nine
Poster source: imdb.com

Niedawno Netflix dodał do swojej oferty piąty sezon popularnego amerykańskiego sitcomu o nowojorskich policjantach z Brooklynu. Dzięki temu moglem nieco nadgonić ten format (w USA zakończono w maju 2019 roku emisję szóstego sezonu). W skrócie: serial opowiada o pracy załogi brooklińskiego komisariatu i zabawnych perypetiach pracowników. Główną rolę gra Andy Samberg, wcielający się w śmieszkującego detektywa Jake'a Peraltę. Cała główna obsada składa się z 9 łącznie osób: Stephanie Beatriz, wcielająca się w postać nieco demonicznej policjantki o imieniu Rosa, Terry Crews jako sierżant Terry Jeffords, osiłek lubujący się w przebywaniu na siłowni, Melissa Fumero jako ambitna policjantka Amy, Joe Lo Truglio jako Charles Boyle, policjant i najlepszy przyjaciel Jake'a, Chelsea Peretti jako Gina, sarkastyczna, cywilna asystentka kapitana Raya Holta (Andre Braugher). Obsadę dopełniają Dirk Blocker oraz Joel McKinnon Miller wcielający się w kultowych, podstarzałych policjantów: Hitchocka i Scully'ego. Piąty sezon kontynuuje wątki z poprzednich części, wprowadzając nowe. Jak zwykle nie zabrakło kultowego odcinka Halloweenowego oraz chociażby gościnnego udziału Craiga Robinsona wcielającego się w postać Douga. Pojawia się także Jason Mantzoukas i kreowana przez niego postać Adriana Pimento.

Twórcom tego sezonu (jak i pozostałych) należy przyznać medal za poprawność, ponieważ oglądając ten serial należy uczciwie przyznać, że autorzy odrabiają pracę domową i robią dużo by podtrzymać świetny poziom pierwszych sezonów. Świadczy o tym podtrzymywanie tradycji i doczepianie wątków z poprzednich sezonów. Nie mniej jednak chciałbym dołożyć łyżkę dziegciu do tego wszystkiego, ponieważ moim zdaniem samo podtrzymywanie poziomu to za mało. W sezonie piątym było kilka genialnych odcinków, ale też sporo naprawdę przeciętnych, które ciężko było obejrzeć do końca. Najlepsze to moim zdaniem: "99", "The Box" oraz "Safe House", a najsłabsze: "Return to Skyfire" oraz "The Venue". Ogólnie jednak format ten dalej się trzyma i spokojnie poczekam na "udostępnienie" przez Netflix lub inną platformę najświeższego sezonu szóstego. Losy Peralty i spółki dalej mnie bawią.

Ocena Civil.pl: 81%

Ocena: 70 The Good Place (Season: 3) (Dobre miejsce)

The Good Place
Poster source: imdb.com

W oczekiwaniu na czwarty (finałowy) sezon "Dobrego miejsca" dokończyłem ostatnio sezon trzeci. Serial traktuje o życiu pozaziemskim czwórki głównych bohaterów oraz tzw. architekta o imieniu Michael (Ted Danson) projektanta tytułowego "miejsca". Postacie: Eleanor Shellstrop (Kristen Bell) lekkomyślna, arogancka i egoistyczna kobieta, Chidi Anagonye (William Jackson Harper) to niezdecydowany filozof, dzielący w każdej sytuacji włos na czworo, Tahani Al-Jamil (Jameela Jamil) to wyniosła, wyrafinowana członkini wyższych sfer a Jason Mendoza to głupkowaty, drobny przestępca. Cała czwórka w serii pierwszej trafia do (jak im się wydaje) czegoś na kształt nieba, jednak szybko okazuje się, iż tytułowe "Dobre miejsce" wcale takie nie jest. Serial jak ognia unika terminologii religijnej, tworząc własną, humorystyczną wizję zaświatów. W serii trzeciej główni bohaterowie dostają szansę powrotu na ziemię, gdzie mają za zadanie lepiej pokierować swoimi życiami. Jak łatwo się można domyślić, sprawy szybko przybierają inny niż planowany obrót.

Produkcja Netflixa i NBC zachwyciła mnie w pierwszych dwóch sezonach. Niestety trzeci już tak dobry nie jest, przez co ciężko było mi przebrną przez te raptem 12 krótkich (20 minutowych) odcinków. Moim zdaniem zabrakło nieco pomysłu, w którą stronę popchnąć fabułę, przez co akcja zaczęła się kręcić w kółko. Dalej za to serial jest pełen humoru i ciekawych, charyzmatycznych postaci. Ted Danson i Kristen Bell grają świetnie i naprawdę mimo się ogląda ten duet na ekranie. Lekkość podejścia do kwestii śmierci i życia po niej to niewątpliwie mocna zaleta tej serii, pokazująca że nawet do tak drażliwych kwestii można podejść na wesoło. Mam oczekiwania aby debiutująca wkrótce (z końcem września) czwarta seria z powrotem wzniosła "The Good Place" do poziomu serii pierwszej.

Ocena Civil.pl: 70%

Następna strona »

01 02 03

W sumie: 15 filmów