Merry Happy Whatever (Season: 1) (Obłędnych Świąt! )
Pod koniec listopada tego roku w stajni Netflixa pojawił się serial komediowy o tematyce Świąt Bożenarodzeniowych. Reklamowany sloganem "This family is no holiday" sitcom opowiada o 10 dniach przerwy świątecznej rodziny Quinnów. Don (senior rodu, z tej roli Dennis Quaid) to tradycjonalista, katolik i wdowiec, który doczekał się czwórki potomstwa, trzech córek i jednego syna. Najmłodsza córka Emmy (Bridgit Mendler) przylatuje do rodzinnego ze swoim nowym chłopakiem Mattem (Brent Morin) aby przedstawić go rodzinie. Matt od początku konfrontuje się z despotycznym Donem, a także poznaje partnerów dzieci Dona: Joy (w tej roli Elizabeth Ho) i Todda (Adam Rose). Pozostałe dzieci Dona to nieco głupkowaty Sean, matkująca wszystkim Patsy oraz wścibska i egoistyczna Kayla (w tej roli Ashley Tisdale). Jak łatwo sobie można wyobrazić, każda z postaci "przyniesie" na święta swoje własne problemy. Wspólnym problemem dla wszystkich będzie Don, pracujący jako szeryf, narzucający wszystkim swoje poglądy i styl życia, rozstawiający swoje dzieci ich partnerów po kątach.
Serial Netflixa jest bardzo nierówny. Najgorszy wg mnie (i ocen widzów) jest... pierwszy odcinek (po którym zapewne sporo widzów opuściło tę produkcję). Później jednak robi się znacznie lepiej i da się obejrzeć wszystkie 8 (każdy z nich trwa około 26 minut) odcinków. "Merry Happy Whatever" opowiada o katolickiej rodzinie, stąd też przedstawione w serialu obyczaje świąteczne wydadzą się swojskie dla polskiego widza. Trzeba też zauważyć, że show robią w zasadzie tylko Dennis Quaid i Ashley Tisdale (ewentualnie Elizabeth Ho), pozostali aktorzy i ich kreacje wypadają dosyć blado. Czy serial będzie kontynuowany? Jeżeli tak, to wg zapowiedzi producentów, kolejny sezon opowie o innym święcie, np. o Wielkanocy (Easter). Serial ten stanowi delikatne uzupełnienie oferty Netflixa, który wg doniesień medialnych jest obecnie w kryzysie i mierzy się z problemem odpływu widzów amerykańskich, gdzie walka platform VOD jest najostrzejsza. Czy sytuację zmieni premiera "Wiedźmina" 20 grudnia 2019 roku? Czas pokaże.
Ocena Civil.pl: 62%
Brooklyn Nine-Nine (Season: 5)
Niedawno Netflix dodał do swojej oferty piąty sezon popularnego amerykańskiego sitcomu o nowojorskich policjantach z Brooklynu. Dzięki temu moglem nieco nadgonić ten format (w USA zakończono w maju 2019 roku emisję szóstego sezonu). W skrócie: serial opowiada o pracy załogi brooklińskiego komisariatu i zabawnych perypetiach pracowników. Główną rolę gra Andy Samberg, wcielający się w śmieszkującego detektywa Jake'a Peraltę. Cała główna obsada składa się z 9 łącznie osób: Stephanie Beatriz, wcielająca się w postać nieco demonicznej policjantki o imieniu Rosa, Terry Crews jako sierżant Terry Jeffords, osiłek lubujący się w przebywaniu na siłowni, Melissa Fumero jako ambitna policjantka Amy, Joe Lo Truglio jako Charles Boyle, policjant i najlepszy przyjaciel Jake'a, Chelsea Peretti jako Gina, sarkastyczna, cywilna asystentka kapitana Raya Holta (Andre Braugher). Obsadę dopełniają Dirk Blocker oraz Joel McKinnon Miller wcielający się w kultowych, podstarzałych policjantów: Hitchocka i Scully'ego. Piąty sezon kontynuuje wątki z poprzednich części, wprowadzając nowe. Jak zwykle nie zabrakło kultowego odcinka Halloweenowego oraz chociażby gościnnego udziału Craiga Robinsona wcielającego się w postać Douga. Pojawia się także Jason Mantzoukas i kreowana przez niego postać Adriana Pimento.
Twórcom tego sezonu (jak i pozostałych) należy przyznać medal za poprawność, ponieważ oglądając ten serial należy uczciwie przyznać, że autorzy odrabiają pracę domową i robią dużo by podtrzymać świetny poziom pierwszych sezonów. Świadczy o tym podtrzymywanie tradycji i doczepianie wątków z poprzednich sezonów. Nie mniej jednak chciałbym dołożyć łyżkę dziegciu do tego wszystkiego, ponieważ moim zdaniem samo podtrzymywanie poziomu to za mało. W sezonie piątym było kilka genialnych odcinków, ale też sporo naprawdę przeciętnych, które ciężko było obejrzeć do końca. Najlepsze to moim zdaniem: "99", "The Box" oraz "Safe House", a najsłabsze: "Return to Skyfire" oraz "The Venue". Ogólnie jednak format ten dalej się trzyma i spokojnie poczekam na "udostępnienie" przez Netflix lub inną platformę najświeższego sezonu szóstego. Losy Peralty i spółki dalej mnie bawią.
Ocena Civil.pl: 81%
The Good Place (Season: 3) (Dobre miejsce)
W oczekiwaniu na czwarty (finałowy) sezon "Dobrego miejsca" dokończyłem ostatnio sezon trzeci. Serial traktuje o życiu pozaziemskim czwórki głównych bohaterów oraz tzw. architekta o imieniu Michael (Ted Danson) projektanta tytułowego "miejsca". Postacie: Eleanor Shellstrop (Kristen Bell) lekkomyślna, arogancka i egoistyczna kobieta, Chidi Anagonye (William Jackson Harper) to niezdecydowany filozof, dzielący w każdej sytuacji włos na czworo, Tahani Al-Jamil (Jameela Jamil) to wyniosła, wyrafinowana członkini wyższych sfer a Jason Mendoza to głupkowaty, drobny przestępca. Cała czwórka w serii pierwszej trafia do (jak im się wydaje) czegoś na kształt nieba, jednak szybko okazuje się, iż tytułowe "Dobre miejsce" wcale takie nie jest. Serial jak ognia unika terminologii religijnej, tworząc własną, humorystyczną wizję zaświatów. W serii trzeciej główni bohaterowie dostają szansę powrotu na ziemię, gdzie mają za zadanie lepiej pokierować swoimi życiami. Jak łatwo się można domyślić, sprawy szybko przybierają inny niż planowany obrót.
Produkcja Netflixa i NBC zachwyciła mnie w pierwszych dwóch sezonach. Niestety trzeci już tak dobry nie jest, przez co ciężko było mi przebrną przez te raptem 12 krótkich (20 minutowych) odcinków. Moim zdaniem zabrakło nieco pomysłu, w którą stronę popchnąć fabułę, przez co akcja zaczęła się kręcić w kółko. Dalej za to serial jest pełen humoru i ciekawych, charyzmatycznych postaci. Ted Danson i Kristen Bell grają świetnie i naprawdę mimo się ogląda ten duet na ekranie. Lekkość podejścia do kwestii śmierci i życia po niej to niewątpliwie mocna zaleta tej serii, pokazująca że nawet do tak drażliwych kwestii można podejść na wesoło. Mam oczekiwania aby debiutująca wkrótce (z końcem września) czwarta seria z powrotem wzniosła "The Good Place" do poziomu serii pierwszej.
Ocena Civil.pl: 70%
Orange Is the New Black (Season: 7)
Kultowy serial Netflixa zadebiutował latem w 2013 roku i od tamtej pory uważany jest przez wielu za "wizytówkę" tego serwisu VOD. "Orange Is the New Black" rozpoczął się od historii Piper Chapman (Taylor Schilling), bogatej kobiety, z dobrego domu sprowadzonej na złą "ścieżkę" przez Alex Vause (Laura Prepon). Piper za przestępstwa narkotykowe zostaje skazana na 15 miesięcy więzienia i musi odbyć karę w więzieniu w Litchfield. W ten sposób rozpoczyna się pierwszy sezon tej opowieści. Przez kolejne śledzimy losy Piper i jej więziennych koleżanek. W sezonie siódmy Piper jest już na wolności i dostosowuje się do życia poza więzieniem, ale w zamknięciu pozostaje dalej Alex Vause. Akcja siódmego sezonu ma miejsce głównie w więzieniu o maksymalnym rygorze w Litchfield, jak również w ośrodku internowania nielegalnych uchodźców. Podobnie jak w poprzednich częściach, większość odcinków zawiera tzw. "feature characher" (postać wiodącą), której poświęcone są retrospekcje. Podobnie jak w sezonie szóstym, także w siódmym zrezygnowano z pokazywania dalszych losów wielu postaci, skupiających się mocniej na podstawowej obsadzie. Na kilka odcinków powraca jednak Maritza Ramos grana przez Dianę Guerrero. Postacie pominięte w ostatnich sezonach pojawiają się w charakterze gości w ostatnim odcinku serii.
Samo odchudzenie obsady, które w siódmym sezonie poszło jeszcze dalej niż w szóstym było moim zdaniem dobrym posunięciem. W ostatnim sezonie wprowadzono co prawda kilka nowych postaci powiązanych z ośrodkiem internowania uchodźców, ale skupiono się mocno na rdzennej obsadzie. To jest plus, ponieważ serial stał się przez to nieco mniej chaotyczny. Niestety OItNB bardzo silnie uderza w polityczne tony, jasno pokazując swój sprzeciw wobec twardej polityce D. Trumpa i jego administracji wobec uchodźców. Całą machinę ICE (policja imigrancka odpowiadająca za deportacje nielegalnych imigrantów) pokazano od najgorszej strony, a deportowane kobiety jako niewinne ofiary systemu. Bardzo dużo czasu i scen poświęcono na zajęcie "pro-imigranckiego" stanowiska przez twórców. Prawda na ogół leży po środku a zbytnie koloryzowanie jednego poglądu na ogół nie przynosi spodziewanego efektu... Nie zamierzam zabierać żadnego stanowiska w tej sprawie, bo nie mieszkam w USA i nie potrafię się odnieść merytorycznie do tego problemu, ale trochę nie podobało mi się jak nieobiektywnie twórcy serialu podeszli do tego tematu. Ale takie ich prawo by pokazać tę sprawę z dowolnej perspektywy. Pomijając jednak ten aspekt, ostatni sezon się broni i godnie domyka całą serię. Od 2013 roku co wakacje widzowie na całym świecie zasiadali do tego serialu z wypiekami na twarzy, ciekaw jestem czy Netflix zaproponuje podobny format, równie przyciągający odbiorców. Na pewno ten amerykański gigant będzie musiał czymś zapełnić letnią ramówkę w przyszłym roku...
Ocena Civil.pl: 79%
The Big Bang Theory (Season: 12) (Teoria Wielkiego Podrywu)
Stało się, 16 maja 2019 roku w USA został wyemitowany ostatni odcinek kultowego serialu "The Big Bang Theory". Produkcja zakończyła swoje istnienie po 12-latach i tyluż sezonach. W skrócie sitcom opowiada o czwórce geeków-naukowców, którym w kolejnych sezonach udało się stworzyć rodziny i odmienić swoje życia. Leonard (Johnny Galecki), Sheldon (Jim Parsons), Howard (Simon Helberg) i Raj (Raj Koothrappali) oraz ich (początkowo) sąsiadka Penny (Kaley Cuoco) bawili widzów na całym świecie przez 12 lat. Niestety formuła tego sitcomu została na tyle wyeksploatowana, że po prostu trzeba było go skończyć. Ostatni finałowy sezon rozpoczyna się od miesiąca miodowego Amy (Mayim Bialik) i Sheldona a kończy w Sztokholmie podczas przyznania pewnej ważnej nagrody naukowej... W ostatnim sezonie starano się nawiązać do różnych wątków i motywów znanych z całej serii i tak w odcinku "The Imitation Perturbation" mamy nawiązanie do imprezy Halloweenowej (obecnej w jednym z pierwszych odcinków pierwszej serii) a w "The Paintball Scattering" główni bohaterowie ponownie spotykają się na Paintballu. Starano się także wkleić do poszczególnych odcinków jak najwięcej postaci znanych z poprzednich serii, jest więc i Wil Wheaton i geolog Bert, nie zapomniano także o kultowym Barrym Kripke czy głupawym Zacku. Ostatnie dwa odcinki w doskonały sposób domykają cały serial i zostały bardzo wysoko ocenione przez widzów (bardzo dużo się w nich także dzieje).
Serial ten bez wątpienia jest jednym z najlepszych sitcomów ostatnich lat, ogólna ocena na IMDB po 12 latach emisji to aż 8.2 punktów (ponad 655 tysięcy głosów!). Ostatni sezon trzyma fason i stanowi godne zwieńczenie serii. Jeżeli ktoś rozpoczął przygodę z tą produkcją w 2007 roku i skończył teraz ... to w międzyczasie przeleciało mu aż 12 lat życia. Wiedzieli o tym producenci, którzy uderzyli w sentymentalne tony w ostatnich odcinkach a przede wszystkim w ostatniej scenie. Także technologia mocno poszła do przodu, bo o ile w jednym z pierwszym odcinków bohaterowie testują jakiś prototyp sterowania głosowego w telefonie tak teraz taka nowinka jest oczywistością dla każdego. Ciężko napisać coś, ta pozycja była i jest kultowa.
Ocena Civil.pl: 87%