Netflix

Netflix to amerykański serwis typu VOD założony w 1997 roku w Kalifornii. Serwis słynie z wielu własnych produkcji, przede wszystkim seriali oraz w mniejszym stopniu także filmów. Dostęp do zasobów jest możliwy po wykupieniu jednego z kilku dostępnych abonamentów. Na naszym blogu recenzujemy produkcje rodzime serwisu.

Ocena: 73 6 Underground

One (Ryan Reynolds) to miliarder, który upozorował własną śmierć po to by wrócić jako duch, zrekrutować drużynę i obalić reżim Turgistanu (fikcyjnego kraju położonego w środkowej Azji). Na czele tego kraju stoi brutalny tyran Rovach Alimov, posuwający się do masowego ludobójstwa swoich obywateli. Drużyna One składa się początkowo z 6 osób: Two (Mélanie Laurent), Three (Manuel Garcia-Rulfo), Four (Ben Hardy ), Five (Adria Arjona) oraz Six (Dave Franco) – każdy członek ma określone (ponadprzeciętne) umiejętności, zaś razem tworzą uzupełniający się zespół. Akcja rozpoczyna się we Florencji we Włoszech, podczas efektownego pościgu wąskimi ulicami miasta, inne ważne lokalizacje odwiedzane przez bohaterów to między innymi Hong Kong, Las Vegas i ulice fikcyjnego Turgistanu (którego udawał między innymi Emirat Abu Dhabi).

Film dystrybuowany przez Netflix miał oficjalną premierę 13 grudnia 2019 roku. Szokuje budżet, wynoszący aż 150 mln dolarów. Mając takie pieniądze nakręcono niesamowicie dynamiczny film, konkurujący mocno z serią "Fast and Furious". Przez cały seans film broni się efektownymi scenami. Ciekawa jest także obsada, Mélanie Laurent wypada świetnie jako wyszkolona zabójczyni (pomimo, iż aktorka jest filigranową blondynką). Ryan Reynolds jest taki jak zwykle, czyli nieco nijaki, za to nieźle prezentuje się młody angielski aktor Ben Hardy. Film spodobał się widzom (ocena 6.2 w serwisie IMDB.com), ale nie krytykom, którzy na tę chwilę w serwisie Rotten Tomatoes przyznali mu tylko 38% pozytywów, zarzucając iż ta produkcja jest jednocześnie szalona jak i niedorzeczna. To wszystko prawda, ponieważ "6 Underground" proponuje jazdę bez trzymanki przez ponad 2 godziny, w zamian za to należy mu wybaczyć płytki scenariusz i kiepskie dialogi. W kategorii efekciarskiej produkcji, jest jednak dobry, bardzo dobry.

Ocena Civil.pl: 73%

Ocena: 49 Christmas Inheritance (Świąteczny spadek)

W ramach cyklu Christmas 2019 obejrzałem komedię Netflixa z udziałem Elizy Taylor i Andie MacDowell. Nie było to łatwe, ale obejrzałem! Ellen Langford (Eliza Taylor) to córka nowojorskiego milionera prowadzącego lukratywną firmę. Kobieta wiedząc, że odziedziczy fortunę, prowadzi mocno rozrywkowy tryb życia, pakując się w skandale. Sytuacji nie poprawia fakt, że Ellen jest zaręczona z nowojorskim karierowiczem, stroniącym od innych niż pieniądze wartości. Wszystko to skłania seniora rodu do próby potrząśnięcia swoją latoroślą. Pan Langford wysyła swoją córkę do Snow Falls, małej mieściny, gdzie przed laty założył on swój wielki biznes, wraz z partnerem o imieniu Zeke. Milioner pragnie by jego córka przed Świętami Bożego Narodzenia wręczyła Zekowi osobiście kartkę z życzeniami. Jednocześnie pragnie nauczyć córkę życia i wysyła ją w podróż w nieznane wręczając jej tylko 100 dolarów (rekwirując karty płatnicze). Ellen Langford na miejscu poznaje miłego mężczyznę o imieniu Jake (Jake Lacy) oraz jego ciocię Debbie (Andie MacDowell, tak właśnie ta Andie McDowell).

"Christmas Inheritance" został wyprodukowany w 2017 roku i miał premierę dwa lata temu. Problemem tego filmu jest przede wszystkim mdła do granic możliwości fabuła. Ok, to delikatna komedia świąteczna, ale nawet w tej kategorii jest przesłodzona. Całość trwa nieco ponad 100 minut i niestety mniej więcej od połowy seansu czas ten ciągnie się bezlitośnie. Do tego dochodzi 100% przewidywalność zdarzeń. Oczywiście film ten da się obejrzeć w święta przy rodzinnym obiedzie na zasadzie "coś leci w tle", ale innego zastosowania tej produkcji nie widzę.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 62 Merry Happy Whatever (Season: 1) (Obłędnych Świąt! )

Pod koniec listopada tego roku w stajni Netflixa pojawił się serial komediowy o tematyce Świąt Bożenarodzeniowych. Reklamowany sloganem "This family is no holiday" sitcom opowiada o 10 dniach przerwy świątecznej rodziny Quinnów. Don (senior rodu, z tej roli Dennis Quaid) to tradycjonalista, katolik i wdowiec, który doczekał się czwórki potomstwa, trzech córek i jednego syna. Najmłodsza córka Emmy (Bridgit Mendler) przylatuje do rodzinnego ze swoim nowym chłopakiem Mattem (Brent Morin) aby przedstawić go rodzinie. Matt od początku konfrontuje się z despotycznym Donem, a także poznaje partnerów dzieci Dona: Joy (w tej roli Elizabeth Ho) i Todda (Adam Rose). Pozostałe dzieci Dona to nieco głupkowaty Sean, matkująca wszystkim Patsy oraz wścibska i egoistyczna Kayla (w tej roli Ashley Tisdale). Jak łatwo sobie można wyobrazić, każda z postaci "przyniesie" na święta swoje własne problemy. Wspólnym problemem dla wszystkich będzie Don, pracujący jako szeryf, narzucający wszystkim swoje poglądy i styl życia, rozstawiający swoje dzieci ich partnerów po kątach.

Serial Netflixa jest bardzo nierówny. Najgorszy wg mnie (i ocen widzów) jest... pierwszy odcinek (po którym zapewne sporo widzów opuściło tę produkcję). Później jednak robi się znacznie lepiej i da się obejrzeć wszystkie 8 (każdy z nich trwa około 26 minut) odcinków. "Merry Happy Whatever" opowiada o katolickiej rodzinie, stąd też przedstawione w serialu obyczaje świąteczne wydadzą się swojskie dla polskiego widza. Trzeba też zauważyć, że show robią w zasadzie tylko Dennis Quaid i Ashley Tisdale (ewentualnie Elizabeth Ho), pozostali aktorzy i ich kreacje wypadają dosyć blado. Czy serial będzie kontynuowany? Jeżeli tak, to wg zapowiedzi producentów, kolejny sezon opowie o innym święcie, np. o Wielkanocy (Easter). Serial ten stanowi delikatne uzupełnienie oferty Netflixa, który wg doniesień medialnych jest obecnie w kryzysie i mierzy się z problemem odpływu widzów amerykańskich, gdzie walka platform VOD jest najostrzejsza. Czy sytuację zmieni premiera "Wiedźmina" 20 grudnia 2019 roku? Czas pokaże.

Ocena Civil.pl: 62%

Ocena: 39 Wounds (Rany)

"Wounds" zadebiutował 18 października 2019 roku na Netflixie (w USA film ten jest dystrybuowany przez Hulu) jako horror oparty na powieści "The Visible Filth" autorstwa Nathana Ballingruda (niezbyt znany pisarz, specjalizujący się w horrorach i tzw. dark fantasy). Kilka słów o fabule: Will (Armie Hammer) to małomiasteczkowy barman, lekkoduch nadużywający alkoholu w pracy i poza nią, mieszkający u swojej dziewczyny Carrie (Dakota Johnson). Podczas jednej ze zmian w barze, podczas której dochodzi bójki i zamieszania, Will odnajduje pozostawiony przez grupę młodzieży telefon komórkowy. Na urządzenie zaczynają przychodzić niepokojące wiadomości o dziwnej treści, a w życiu samego głównego bohatera zaczynają się dziać nie dające się wyjaśnić zjawiska.

Miałem duże oczekiwania względem tej produkcji po przeczytaniu jej opisu i sam początek seansu także był niesamowicie obiecujący. Klimat amerykańskiego baru oraz ciekawi aktorzy (oprócz wymienionych w filmie pojawia się także np. Brad William Henke w roli Erica – twardziela wywołującego rozróby czy Zazie Beetz jako Alicia, obiekt pożądania głównego bohatera) stworzyło wrażenie, że "Wounds" będzie niesamowitym horrorem, wbijającym wręcz w fotel. Niestety tak się nie stało. Każda kolejna minuta (a film trwa ponad 1.5h) niesamowicie rozczarowuje. Wydarzenia nie tylko nie trzymają w napięciu, tutaj po prostu nic nie trzyma się kupy. Słabe dialogi, fatalna gra aktorska (najgorzej wypada Dakota Johnson) i brak jakichkolwiek emocji niemalże usypia. Dostrzegli to widzowie (średnia ocena w IMDB to 4.5/10) oraz w pewnym stopniu krytycy (choć ci byli bardziej łaskawi bo aż 57% recenzji w Rotten Tomatoes na tę chwilę jest pozytywnych. Mnie ten film niesamowicie rozczarował, najbardziej tym że świetnie się zapowiadał. To trochę tak jakby na pięknej zastawie zaserwować niesmaczny obiad. Pierwsze wrażenie będzie dobre, ale jak już zaczniemy się "wgryzać" to z każdą kolejną chwilą entuzjazm będzie spadał i spadał. Nie polecam "Wounds".

Ocena Civil.pl: 39%

Ocena: 77 Fractured (Trauma)

"Fractured" to zawodnik ze stajni Netflixa, zasilający ofertę thrillerów popularnego amerykańskiego serwisu VOD. Rodzina Monroe wraca powiatową drogą ze Świąt Dziękczynienia. Kierowca – Ray (Sam Worthington), jego żona Joanne (Lily Rabe) oraz kilkuletnia córka Peri, zatrzymują się na stacji benzynowej. Podczas krótkiego postoju córka państwa Monroe zostaje zaatakowana przez lokalnego psa, w wyniku czego spada wraz z ojcem w kilkumetrową przepaść przy nowy budowanej konstrukcji. Po ocknięciu się, główny bohater i jego żona orientują się, że córka doznała złamania ręki. Ray zawozi rodzinę do szpitala, gdzie po wielu formalnościach Peri oraz towarzysząca jej Joanne jadą na tomograf. Po kilku godzinach oczekiwania w poczekalni, Ray zaczyna pytać personal szpitala o swoją rodzinę ... okazuje się, iż nikt ich nie widział placówce a w aktach medycznych nie ma śladu po badaniu małej dziewczynki. Zdesperowany Ray postanawia za wszelką cenę odszukać swoich bliskich, podejrzewając spisek wśród lekarzy i personelu.

Film miał premierę 11 października 2019 roku i po 9 dniach (w chwili gdy piszę tę recenzję) został oceniony w serwisie IMDB prawie 16 tysięcy razy, a jego obecna nota to 6.2/10. Moim zdaniem "Fractured" to bardzo dobry thriller, niesamowicie ciekawie zrobiony, trzymający w napięciu do samego końca. Podoba mi się prosty pomysł, w zasadzie jedno miejsce akcji – powiatowy szpital na amerykańskiej prowincji. Swoje zrobił też Sam Worthington, który zagrał bardzo dobrze. Brytyjczyk dobrze odnajduje się w gatunku thrillerowym. Lily Rabe (znana np. z występów w serialu "American Horror Story") nie do końca odnalazła się w swojej roli, wypadając blado przy Worthingtonie. Dobrze, że tym razem Netflix odrobił lekcje i zrobił film na poziomie. Przy obecnej konkurencji platform i Apple TV+ na horyzoncie, amerykański potentat będzie musiał zrobić naprawdę dużo by utrzymać swoją pulę abonentów i przyciągnąć nowych. Zapowiada się ostra jesienno-zimowa rywalizacja, na czym skorzystają głównie widzowie, raczeni (mam nadzieję) coraz lepszymi filmami i serialami.

Ocena Civil.pl: 77%