Netflix

Netflix to amerykański serwis typu VOD założony w 1997 roku w Kalifornii. Serwis słynie z wielu własnych produkcji, przede wszystkim seriali oraz w mniejszym stopniu także filmów. Dostęp do zasobów jest możliwy po wykupieniu jednego z kilku dostępnych abonamentów. Na naszym blogu recenzujemy produkcje rodzime serwisu.

Ocena: 51 The Woman in the Window (Kobieta w oknie)

"The Woman in the Window" to ekranizacja świeżej powieści Daniela Mallory'ego piszącego pod pseudonimem A.J. Finn. Pierwotnie film miał trafić do kin, jednak w wyniku pandemii prawa do emisji kupił Netflix, który to włączyć ten film do swojej oferty 14 maja 2021 roku. Kilka słów o fabule, Anna Fox (Amy Adams) to samotna kobieta mieszkająca w kamienicy na Manhattanie, która od dłuższego czasu nie wychodzi z domu z powodu agorafobii. W "wolnym czasie" kobieta obserwuje przez okno sąsiadów, pewnego dnia wydaje jej się, że jest świadkiem zbrodni. Role drugoplanowe w tym filmie grają: Gary Oldman, Julianne Moore, Wyatt Russell i Anthony Mackie.

Choć minęło zaledwie kilka dni od premiery w serwisie VOD, to film na ten moment zdążył już zebrać ponad 100 profesjonalnych opinii w serwisie Rotten Tomatoes, z czego zaledwie 29% jest pozytywnych, niskie noty "wystawili" także widzowie, obecnie film w IMDb ma notę 5.8/10. Czy faktycznie jest aż tak źle z tą produkcją? Niestety tak. Główne "grzechy" to przede wszystkim kiepskie budowanie napięcia (by nie powiedzieć niestaranne) oraz dosyć chaotyczna narracja. Choć moim zdaniem Amy Adams gra nieźle, to produkcji tej zabrakło thrillerowego pazura, czegoś co przykułoby uwagę widza. Film trwa około 100 minut i czas ten się nieco dłuży, co podczas kryminału nie powinno mieć miejsca. Irytuje przede wszystkim mocno zmarnowany potencjał, bo mogło wyjść świetnie, a wyszło co najwyżej przeciętnie. "The Woman in the Window" można zobaczyć na Netflixie.

Ocena Civil.pl: 51%

Ocena: 59 Red Dot (Na celowniku)

Szwedzki thriller z elementami horroru i dramatu będący produkcją własną Netflixa. Młode małżeństwo ze Stockholmu Nadja (Nanna Blondell) i David (Anastasios Soulis) jadą na urlop na północ Szwecji by zażegnać kryzys w ich związku w otoczeniu dzikiej przyrody. Po drodze małżonkowie wdają się w konflikt na stacji benzynowej z lokalnymi mieszkańcami, jednak prawdziwy ich koszmar zaczyna się wtedy, gdy będąc pod namiotem w środku głuszy zostają wzięci na celownik przez nieznanych sprawców. Małżeństwo próbując wymknąć ze śmiertelnej pułapki musi przetrwać w środku górskiego lasu, podczas skandynawskiej zimy.

Ten thriller na szczęście nie jest typowym "kanadyjskim" ganianiem po lesie i twórcy bardziej się wysilili, tworząc fabułę oraz kilka zwrotów akcji. Niestety choć sam pomysł może i był oryginalny, to nie dopracowano detali, w wyniku czego opowieść pełna jest luk i błędów, rzucających się mocno w oczy. To co trochę zaskakuje w dialogach, to fakt że główni bohaterowie co jakiś czas wypowiadają swoje kwestie po angielsku lub używają angielskich zwrotów. Nie wiem czy w Szwecji jest taka moda, ale wyglądało to sztucznie, by para Szwedów, przebywająca na północy swojego kraju w lesie, ubarwiała swoje wypowiedzi angielskimi wstawkami. Wracając jednak do samego filmu, to wydaje się on być średnim thrillerem, z przeciętnymi ocenami (obecnie 5.5/10 w IMDB), nadużyciem byłoby nazwanie "Red Dot" słabym. Da się go obejrzeć, stanowi po prostu w miarę przyzwoite uzupełnienie oferty Netflixa.

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 49 All My Friends Are Dead (Wszyscy moi przyjaciele nie żyją)

"Wszyscy moi przyjaciele nie żyją" to polska czarna komedia Netflixa, której akcja ma miejsce podczas sylwestrowej domówki na bogato w jednej z podmiejskich willi. Goście to spora grupa ludzi między 20 a 30 rokiem życia, poza jedną osobą towarzyszącą – Glorią (Monika Krzywkowska), osobą grubo po 40-stce, która ze względu na swój odmienny wiek, od razu przyciąga uwagę pozostałych. Uwagę przyciąga także atrakcyjna Anastazja (Julia Wieniawa-Narkiewicz), a wielu uczestników imprezy ostrzy sobie zęby na myśl o szalonej nocy pełnej procentów. "Zabawa" szybko jednak wymyka się spod kontroli a kolejne wydarzenia prowadzą do katastrofy. Tyle tylko, że ta katastrofa ma zupełnie inny wymiar.

To bardzo dziwny film. Jako komedia, bazuje na najsłabszych żartach znanych z polskich nieudanych produkcji. I gdyby to miałaby być tylko komedia, to pewnie zajęłaby miejsce na piedestale polskich najbardziej żenujących filmów tego typu. Jednak tym razem autorzy poszli o krok dalej i dołożyli sporą ilość mrocznych scen oraz elementy kina slasherowego. W efekcie powstała hybryda będącą czymś pomiędzy horrorem, dramatem a czarną komedią. Czy to się udało? Moim zdaniem nie, bo film ogląda się bardzo "topornie" i miejscami po prostu jest niesmaczny. Polska kinematografia eksperymentuje i próbuje wypłynąć na nowe wody, ale oglądając "Wszyscy moi przyjaciele nie żyją" wyraźnie widać, że sporo czasu musi jeszcze minąć, zanim to dryfowanie odnajdzie właściwy kierunek. Film można obejrzeć na Netflixie (produkcja własna). Czy warto? Raczej nie.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 71 The Old Guard

"The Old Guard" to produkcja własna Netflixa, która zadebiutowała na platformie w lipcu 2020 roku zasilając letnią ramówkę. Grupa superbohaterów na czele z Andy (Charlize Theron) podejmuje się misji "ratujących świat" na terenie całej planety. Mocą bohaterów jest nieśmiertelność (ich ciała regenerują się po urazach) dzięki czemu udało im się przeżyć setki lat. Grupa odnajduje kolejną obdarzoną mocą kobietę, jest nią młoda żołnierka Marines – Nile Freeman (KiKi Layne). Wraz z nią, "nieśmiertelni" muszą odeprzeć atak szalonego magnata branży farmaceutycznej (Harry Melling), który próbuje w naukowy sposób pozyskać "kod genetyczny nieśmiertelności".

"The Old Guard" to film wysokobudżetowy, ponieważ został wyprodukowany za 70 mln dolarów. Oczywiście nie jest to żadna rekordowa kwota, jednak mając taki budżet, można było wyprodukować efektowny film trwający ponad 2 godziny. Produkcja została w miarę dobrze przyjęte przez widzów i jeszcze lepiej przez krytyków (6.6/10 w IMDB i 80% pozytywnych ocen zaagregowanych w Rotten Tomatoes). Nie da się ukryć, że "The Old Guard" to dobre kino akcji, jednak dedykowane raczej widzom o mocnych nerwach (film jest brutalny i pełen przemocy). Charlize Theron dalej z powodzeniem odnajduje się w rolach superbohaterek (choć z równym wdziękiem gra także role czarnych charakterów) i po prostu jest dobra w tym co robi. W filmie trochę zabrakło demonicznego antagonisty, bowiem postać wykreowana przez Harry'ego Mellinga jest moim zdaniem zbyt nijaka. Nie przesłania to jednak oczywistych zalet tej produkcji, stanowiącej mocny punkt w ofercie giganta rynku VOD, jest to bowiem solidny film. Niewykluczone, że powstanie sequel (choć nie jest obecnie oficjalnie zapowiedziany), jednak na pewno prace nad nim będą musiały zostać dopasowane do grafiku Charlize Theron, która to w najbliższym czasie będzie zajęta pracą przy drugiej części Atomic Blonde.

Ocena Civil.pl: 71%

Ocena: 85 The Queen's Gambit (Gambit Królowej)

"The Queen's Gambit" to miniserial Netflixa (siedmioodcinkowy) opowiadający o losach fikcyjnej szachistki Elizabeth Harmon (Anya Taylor-Joy). Akcja produkcji ma miejsce w latach 60-tych ubiegłego roku. Główna bohaterka w wieku 9 lat zostaje sierotą i trafia do domu dziecka, gdzie poznaje grający w szachy woźnego – Pana Shaibela (Bill Camp). Dziewczynka zafascynowana szachami, zaczyna interesować się grą i rozgrywać swoje pierwsze partie, robiąc zawrotny postęp. Jako nastolatka zostaje adoptowana przez Państwo Wheatley. Nie wchodząc w szczegóły, w nowej rodzinie kariera Beth nabiera rozpędu, po tym jak wygrywa lokalne turnieje i sięga po coraz większe nagrody. Marzeniem Beth jest pokonania mistrza świata, Rosjanina Borgova (w tej roli Marcin Dorociński), jednak w drodze po czempionat głównej bohaterce towarzyszy szereg uzależnień i demonów przeszłości z którymi się zmaga.

Serial trwa prawie 400 minut (wszystkie siedem odcinków), zaś twórcy podczas produkcji konsultowali się ze światowej sławy szachistami (np. Kasparowem) aby oddać w jak najlepszy sposób realia królewskiej gry. Sam grałem amatorsko w szachy, dlatego fascynacja tą grą nie jest mi obca, nie mniej jednak po premierze "The Queen's Gambit" na świecie zapanował boom i z półek sklepowych zaczęły znikać zestawy do tej gry... Produkcja Netflixa jest bardzo dobra, zarówno pod kątem fabuły jak i gry aktorskiej. Anya Taylor-Joy zagrała w sposób wręcz magnetyzujący widza. Dla Polaków istotny jest także udział Marcina Dorocińskiego, który zagrał rolę drugoplanową i choć w serialu gra Rosjanina i mówi po rosyjsku to i tak dobrze jest zobaczyć rodaka w takiej produkcji. Czy "The Queen's Gambit" ma jakieś wady? Odnoszą się one moim zdaniem głównie do zakończenia o którym nie napiszę ani jednego słowa (aby nie spoilerować). Nie ulega jednak wątpliwości, że to jeden z ważniejszych seriali tego roku, który warto obejrzeć.

Ocena Civil.pl: 85%