Charlize Theron

Charlize Theron to południowoafrykańska aktorka i producentka filmowa, urodzona w 1975 roku. Na swoim koncie ma między innymi Oscara za rolę pierwszoplanową w filmie 'Monster'. Obdarzona wysokim wzrostem, zagrała w wielu filmach akcji (np. 'Atomic Blonde' czy 'Mad Max: Fury Road').

Ocena: 71 The Old Guard

The Old Guard
Poster source: imdb.com

"The Old Guard" to produkcja własna Netflixa, która zadebiutowała na platformie w lipcu 2020 roku zasilając letnią ramówkę. Grupa superbohaterów na czele z Andy (Charlize Theron) podejmuje się misji "ratujących świat" na terenie całej planety. Mocą bohaterów jest nieśmiertelność (ich ciała regenerują się po urazach) dzięki czemu udało im się przeżyć setki lat. Grupa odnajduje kolejną obdarzoną mocą kobietę, jest nią młoda żołnierka Marines – Nile Freeman (KiKi Layne). Wraz z nią, "nieśmiertelni" muszą odeprzeć atak szalonego magnata branży farmaceutycznej (Harry Melling), który próbuje w naukowy sposób pozyskać "kod genetyczny nieśmiertelności".

"The Old Guard" to film wysokobudżetowy, ponieważ został wyprodukowany za 70 mln dolarów. Oczywiście nie jest to żadna rekordowa kwota, jednak mając taki budżet, można było wyprodukować efektowny film trwający ponad 2 godziny. Produkcja została w miarę dobrze przyjęte przez widzów i jeszcze lepiej przez krytyków (6.6/10 w IMDB i 80% pozytywnych ocen zaagregowanych w Rotten Tomatoes). Nie da się ukryć, że "The Old Guard" to dobre kino akcji, jednak dedykowane raczej widzom o mocnych nerwach (film jest brutalny i pełen przemocy). Charlize Theron dalej z powodzeniem odnajduje się w rolach superbohaterek (choć z równym wdziękiem gra także role czarnych charakterów) i po prostu jest dobra w tym co robi. W filmie trochę zabrakło demonicznego antagonisty, bowiem postać wykreowana przez Harry'ego Mellinga jest moim zdaniem zbyt nijaka. Nie przesłania to jednak oczywistych zalet tej produkcji, stanowiącej mocny punkt w ofercie giganta rynku VOD, jest to bowiem solidny film. Niewykluczone, że powstanie sequel (choć nie jest obecnie oficjalnie zapowiedziany), jednak na pewno prace nad nim będą musiały zostać dopasowane do grafiku Charlize Theron, która to w najbliższym czasie będzie zajęta pracą przy drugiej części Atomic Blonde.

Ocena Civil.pl: 71%

Ocena: 69 Atomic Blonde

Atomic Blonde
Poster source: imdb.com

Na ten film czekałem od kilku miesięcy. Patrząc jednak po frekwencji w kinie, która była bardzo mała, to chyba byłem w mniejszości. Akcja "Atomic Blonde" ma miejsce w Berlinie 1989 roku, podczas wydarzeń związanych z upadkiem muru. Lorraine Broughton (Charlize Theron), agentka MI-6 zostaje wysłana do stolicy Niemiec by sprowadzić zwłoki zabitego przez radziecki wywiad agenta. Kobieta ma także za zadanie odzyskać tajną listę szpiegów, nim wpadnie ona w niepowołane ręce. Lorraine pomaga lokalny kontakt wywiadu, David Percival (James McAvoy) oraz francuska agentka o imieniu Delphine (Sofia Boutella). W filmie występuję także Eddie Marsan, John Goodman czy Til Schweiger.

Przy budżecie wynoszącym 30 mln dolarów zrobiono dosyć dynamiczny film akcji. To co niesamowicie uderza to urok Charlize Theron, która jako aktorka zwyczajnie oszukuje czas i nie traci niczego ze swojego uroku. Niestety w tym słoiku miodu znalazło się miejsce dla dziegciu. Przeszkadza spora ilość nielogiczności i dziurawa fabuła. Poza tym "Atomic Blonde" jawi się jako efektowny film akcji z dobrymi aktorami.

Ocena Civil.pl: 69%

Ocena: 75 The Fate of the Furious

The Fate of the Furious
Poster source: imdb.com

Ósma część serii jest jeszcze droższa niż poprzednie (budżet 250mln dolarów) i jeszcze bardziej imponująca pod względem efektów specjalnych. W "The Fate of the Furious" głównym przeciwnikiem "rodziny" jest Cipher (Charlize Theron), genialna hakerka która planuje przejąć kontrolę nad światem (motyw rodem z filmów Marvela). Kobieta szantażem zmusza Doma (Vin Diesel) by dla niej pracował. Strona pozytywnych postaci zyskuje za to głównego antagonistę z poprzednich części: Deckarda (Jason Statham). W filmie pojawiają się także: Dwayne Johnson, Michelle Rodriguez, Tyrese Gibson, Ludacris, Kurt Russell, Nathalie Emmanuel, Luke Evans czy Elsa Pataky. Do czołówki dołącza także Scott Eastwood.

Film ten jest przeładowany efektami specjalnymi, jego rozmach budzi uznanie. Do minusów należy zaliczyć masę nielogiczności i luk fabularnych, na które zwyczajnie należy przymknąć oko by podziwiać szybkie samochody, niesamowite plenery i masę akcji. Ósma część serii nie odstaje od pozostałych, oferuje zabawę na podobnym poziomie.

Ocena Civil.pl: 75%

Ocena: 83 Mad Max: Fury Road

Mad Max: Fury Road
Poster source: imdb.com

Pierwsza recenzja i od razu tytuł rodzący wiele emocji. Seria Mad Max, dzieła australijskiego reżysera George'a Miller'a obchodziła w tym roku 36 lat - dlatego też pokładano bardzo wiele nadziei w związku z najnowszym "Mad Max: Fury Road". Dla przypomnienia - pierwsza część (1979), umieszczona post-nuklearnym świecie, opowiada o wyczerpujących się zapasach paliwa i narastającym szaleństwie związanym z końcem świata, któremu stara się zaradzić drogowy policjant - Max Rockatansky. Film ten wywindował młodego Mela Gibsona do gwiazdy światowego formatu, zaś duża popularność i dobre przyjęcie zaowocowało powstaniem części drugiej (o podtytule The Road Warrior [1981]) - w mojej ocenie najlepszej do tej pory - oraz trzeciej (Mad Max Beyond Thunderdome [1985]), która została przyjęta znacznie gorzej.

W takim razie mija 20 lat od ostatniego tytułu związanego z tą godną serią, z której garściami czerpią różni twórcy, nie tylko związani z branżą filmową (chociażby słynna seria gier komputerowych Fallout). Opisywany film niemniej różni się znacząco od pozostałych - został bowiem wydany jako superprodukcja (budżet 150 milionów), a do głównych ról zatrudniono Tom'a Hardy'iego oraz Charlize Theron. Sama zaś produkcja trwała od 2010 roku - jako ciekawostkę należy podać fakt, iż zdjęcia na pustyni Namibii przeniesiono o pół roku z racji... silnych opadów deszczu, które zmieniły suchy w bujny roślinnie krajobraz.

Teraz nieco o fabule - "Mad" Max Rockatansky (Tom Hardy) zostaje złapany przez szalonych wyznawców Nieśmiertelnego Joe'a (Hugh Keays-Byrne, który był również głównym antagonistą w pierwszej części). Dyktator, który stworzył swoje imperium w post-apokaliptycznym świecie, kontroluje zarówno spore zasoby wody, jak również benzyny. Jego marzeniem jest posiadanie zdrowych dziedziców - w tym celu przetrzymuje wbrew woli 6 młodych, nieskażonych i niezdeformowanych kobiet (oprócz Charlize Theron, role kobiece zagrały m.in. Zoë Kravitz, Rosie Huntington-Whiteley czy aniołek Victoria Secret Abbey Lee). Najstarsza z nich, Imperatorka Furiosa (Theron), postanawia uratować wybranki serca dyktatora, a wszystko dzięki powierzonej jej misji - ma bowiem przewieźć potężną, samowystarczalną ciężarówkę o nazwie War Machine do oddalonej rafinerii. W momencie zboczenia z kursu i odkrycia porwania przez nią młodych niewiast, Nieśmiertelny Joe zwołuje swoją armię i rusza w szalony pościg. Max, schwytany w celu transfuzji krwi dla jednego z wyznawców (w tej roli Nicholas Hoult), zostaje przyczepiony do maski jednego z samochodów, celem nie tylko kontynuowania zabiegu, ale również ochrony kierujących niczym żywa tarcza...

Mimo długości filmu, wyszedłem z kina bardzo zadowolony - baa, w pewnym momencie miałem wrażenie, jakby film miał skończyć się praktycznie w połowie fabuły, niczym Hobbit: Pustkowie Smauga, lecz na całe szczęście ujrzałem satysfakcjonujący koniec tego szalonego wyścigu. Oprócz w mojej ocenie świetnej obsady, film wyróżnia się świetnymi scenami akcji, które odbiegają jakością i wykonaniem od dzisiejszych super-produkcji - widać, iż wiele scen było kręcone na "żywo", nie zaś w studiu komputerowym. Kolejnym plusem jest domknięta fabuła, jak również to, iż bardzo mało poświęcono miejsca na bezsensowne dialogi - gdyż jako gatunek akcji, film przede wszystkim dostarcza bardzo dużo wrażeń audio-wizualnych. O jakości filmu mogą świadczyć trzy ważne argumenty - duży zwrot produkcji (356.4 mln dolarów), jak również dobre przyjęcie zarówno ze strony czytelników IMDB (8,5 w momencie pisania recenzji, czyli ponad miesiąc od premiery) oraz Metacritic (89/100).

Film polecam wszystkim, gdyż pod względem akcji jest to jedna z lepszych produkcji ostatnich lat. Najbardziej jednak dzieło przypadnie do gustu osobom, które interesują się post-apokaliptycznymi wizjami świata, gdzie najważniejszą rzeczą jest przetrwanie.

Ocena Civil.pl: 83%

Ocena: 55 A Million Ways to Die in the West

A Million Ways to Die in the West
Poster source: imdb.com

Rzecz ma miejsce pod koniec XIX wieku, gdzieś na zachodnich rubieżach USA. Tchórzliwy hodowca owiec - Albert (Seth MacFarlane - także jako reżyser i scenarzysta) dostaje kosza od swojej dziewczyny - Louise (Amanda Seyfried), która woli lokalnego właściciela "wąsiarni" - Foya (Neil Patrick Harris, który w zasadzie gra tutaj inną wersję Barneya z "How I met Your Mother"). Przyjaciel Alberta - Edward (Giovanni Ribisi), chcąc go pocieszyć - wyciąga go do saloonu, w którym gości dwóch przyjezdnych, w tym Anna (Charlize Theron) - żona rewolwerowca i rozbójnika Clincha (Liam Neeson). W saloonie dochodzi do rozróby podczas której Albert ratuje życie Annie. Tak rozpoczyna się ich znajomość, która zamienia tchórzliwego farmera w prawdziwego mężczyznę. Albert musi nauczyć się strzelać ... by stawić czoła Clinchowi, który terroryzuje okoliczne miasteczka.

Seth MacFarlane napisał i wyreżyserował Teda. W "A Million Ways to Die in the West" dodatkowo odgrywa główną rolę. Co raczej niekorzystnie wpłynęło na film, ponieważ postać Alberta moim zdaniem jest mało wyrazista.

Film pełen jest smaczków, oglądamy między innymi Doca Browna (z serii "Back to Future"), który pracuje nad swoim wehikułem. Kilku znanych aktorów pojawia się też w tle jako cameo, między innymi Ewan McGregor czy Ryan Reynolds. Nie zabrakło też Django (Jamie Foxx). MacFarlane w ten sposób zerżnął z Tarantino, który w swoim Django też zdecydował się na tego typu zabieg. Django to jednak film mistrza a "A Million Ways to Die in the West" przypomina raczej miks popkultury. Nie zabrakło ostrych dialogów czy brutalnych scen. Oczywiście Neil Patrick Harris wypowiada swoje legendarne "Challenge Accepted". Nie zabrakło niestety też dowcipu ze sraczką. Scena, w której N. P. Harris wypróżnia się do kapeluszy a następnie rozlewa fekalia - jest żenująca. Film kosztował 40 mln dolarów, zarobił na chwilę obecną ponad 85 mln, więc nie był klapą. Na pewno jednak można go ocenić jako przeciętną komedię westernową, nasiąkniętą pop-kulturalną papką.

Ocena Civil.pl: 55%

Następna strona »

W sumie: 8 filmów/seriali