film akcji

Recenzje filmowe kina akcji próbują odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze sprawdzają czy scenariusz nie był pisany na kolanie, a cała fabuła nie polega na masowej rzeźni w jakimś magazynie. Po drugie oceniamy czy sceny akcji wciągają oraz czy trzymają poziom. Filmy akcji często mają ogromne budżety, przekraczające 100 mln dolarów, gdzie 'sky is the limit', ale niestety nie zawsze w parze za wielkimi pieniędzmi idzie odpowiednia jakość.

Ocena: 54 Sleepless (Bez snu)

Vincent (Jamie Foxx) to dobry glina, na co dzień pracujący pod przykrywką w środowisku handlarzy narkotyków. Podczas jednej z akcji, Vincent kradnie 25kg narkotyków, czym naraża się u lokalnego rzezimieszka Rubino (Dermot Mulroney). Rubino chcąc odzyskać towar poleca porwać syna Vincenta. Wkrótce sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy do akcji wkracza ambitna policjantka Bryant (Michelle Monaghan) a na Rubino zaczyna naciskać jego zwierzchnik, demoniczny Novak (Scoot McNairy). Główny bohater ma za zadanie uratować latorośl, balansując pomiędzy przestępcami narkotykowymi i kolegami po fachu.

Budżet 30 mln dolarów (zwrot wyniósł niecałe 33 mln) pozwolił na nakręcenie filmu, którego akcja prawie w całości ma miejsce w nocnym klubie w Las Vegas. Wydarzenia mają (zgodnie z tytułem) miejsce podczas jednej, bardzo pracowitej nocy. Próbowano zrobić prosty gangsterski film w starym stylu, oparty na sprawdzonych motywach: jeden nieskazitelny glina, jednej nocy radzący sobie z wieloma problemami + do maksimum pokomplikowana sytuacja. Mimo korzystania ze sprawdzonego schematu coś tutaj nie zagrało, bo film ten uderza swoją niesamowitą przeciętnością, połączoną z brakiem jakiś większych ambicji. Ciężko cokolwiek dobrego powiedzieć o tej produkcji, bo to zwyczajny kryminał wobec którego można przejść obojętnym. Jeżeli ktoś lubi filmy z Jamie Foxxem to może obejrzeć "Sleepless", aczkolwiek ja nie widzę żadnych mocnych argumentów by ten film nadrobić.

Ocena Civil.pl: 54%

Ocena: 49 Johnny English Strikes Again (Johnny English: Nokaut)

Prawie siedem lat temu recenzowałem poprzednią część serii Johnny English Reborn. Oceniłem ją chyba wtedy zbyt ostro, bo kolejna odsłona jest na podobnym poziomie. Ale po kolei. Wielka Brytania zmaga się z cyberatakami, w wyniku których wszyscy obecni agencji MI7 zostają zdemaskowani. Wobec czego premier Królestwa (Emma Thompson) zleca sięgnięcie po starych agentów... dzięki czemu Johnny English wraca do służby. Towarzyszy mu Bough (Ben Miller). Para agentów na swojej drodze spotyka między innymi Ophelię Bhuletov (Olga Kurylenko) oraz przedsiębiorcę z branży cybernetycznej – Jasona Votlę (Jake Lacy).

Film kosztował tylko 25 mln dolarów. Tylko, bo poprzednie części były droższe i kosztowało około 40 mln dolarów. Trzecia część zarobiła nieco ponad 158 mln dolarów. Dobry wynik. Sam film robi jednak wrażenie zrobionego mocno na siłę. Trwa zaledwie 89 minut i składa się z kilku scen żywcem wziętych z jakiegoś skeczu. Ciężko znaleźć tutaj jakąś jakość. Ot kolejna komedia z Rowanem Atkinsonem. Myślałem, iż ten film bardziej mnie rozśmieszy, a rozśmieszył ledwo minimalnie. Myślę, że spokojnie można sobie tę komedię podarować.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 59 The Meg

Multimilioner Morris (Rainn Wilson) inwestuje w supernowoczesną platformę naukową, ulokowaną na Oceanie Spokojnym. Celem stacji badawczej jest pozyskanie informacji o nowych gatunkach zamieszkujących dno oceanu. Podczas jednej z eskapad statek badawczy zostaje zaatakowany przez nieznanego stwora a następnie uwięziony na dnie wraz z trzyosobową załogą. Zapada decyzja o rozpoczęciu misji ratunkowej... której może się podjąć tylko jeden człowiek, były nurek Jonas Taylor (Jason Statham). W trakcie akcji zostaje uwolniona zostaje prehistoryczna bestia – Megalodon, ponad 20-metrowy krwiożercy gatunek wymarłego rekina. Główną rolę żeńską w tym filmie gra chińska aktorka Bingbing Li, zaś w rolach drugoplanowych oglądamy między innymi Ruby Rose, Cliffa Curtisa czy Page'a Kennedy'ego.

Ta superprodukcja z budżetem 130 mln dolarów zarobiła ponad 530 mln. Film jest efektowny, zrobiony z rozmachem, nie żałowano na efekty specjalne. Niestety na tym się zalety kończą, bo produkcja przypomina trochę czekoladopodobną bombonierkę w super opakowaniu. Niby z wierzchu wygląda super, jednakże w środku kryje kiepskiej jakości czekoladki. Walka z prehistorycznym rekinem, w amerykańskim formacie za chińskie pieniądze pozbawiona jest nieco sensu. Jasne, można sobie wyobrazić wielkiego prehistorycznego rekina, straszącego tuż przy chińskiej plaży ... ale raczej gdy się ogląda bajkę "Scooby Doo" a nie film. Nie mniej jednak, jak się wyłączy na chwilę myślenie, to "The Meg" może bawić jako drogi film akcji z popularnymi aktorami.

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 62 Skyscraper (Drapacz chmur)

Will Sawyer (Dwayne Johnson) to niepełnosprawny (bez jednej nogi) ekspert ds. bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Will otrzymuje zadanie sprawdzenie bezpieczeństwa w supernowoczesnym i futurystycznym budynku w Hong Kongu, należącego do wizjonera Zhao Long Ji (w tej roli Chin Han). Aby przetestować budynek, główny bohater wprowadza się do niego wraz z żoną (w tej roli Neve Campbell) i dwójką małych dzieci. Podczas pobytu rodziny Willa, budynek zostaje zaatakowany przez terrorystów i podpalony. Główny bohater ma za zadanie uratować swoją rodzinę z olbrzymiej rozmiarów pułapki. Role dalszego planu grają między innymi: Pablo Schreiber oraz Byron Mann.

Film kosztował 125 mln dolarów, zarobił ponad 300 mln dolarów. Zacznę od zalet, bo ich jest ledwie kilka. Azjatycki klimat + futurystyczny motyw supernowoczesnego budynku dodaje temu filmowi nieco klimatu. Powiedziałem nieco, żeby nie przechwalić. Wady: wszechobecny Dwayne Johnson, który jest teraz nadwornym superbohaterem amerykańskich filmów i mi się po prostu już opatrzył. Na ekranie partneruje mu Neve Campbell, która jest kojarzona głównie z kultowym "Krzykiem" i w ostatnich latach nie grała za dużo na dużym ekranie. Sam "Skyscraper" choć miejscami efektowny, to tak naprawdę kolejna bajka o super człowieku ratującym świat. Nieustraszony The Rock kontra nowoczesny budynek. Aktor ten walczył już z wieloma rzeczami w bardzo dużej ilości filmów, teraz powalczył z pożarem w Azji. Czy warto to oglądać, skoro wiadomo, że skończy się jak zawsze? Raczej nie.

Ocena Civil.pl: 62%

Ocena: 55 Term Life

W ramach zaległości obejrzałem sobie film akcji sprzed 2 lat, w którym Nick Barrow (Vince Vaughn) to drobny kryminalista sprzedający przestępcom plany napadów. Pewnego dnia sprzedaje "plan" na napad, który kończy się śmiercią gangsterów po tym jak skorumpowani policjanci na czele z niejakim Keenanem (Bill Paxton) przejmują łup. Od tego momentu Barrow musi się ukrywać zarówno przed mafią (na czele której stoi niejaki Viktor, grany przez Jordiego Mollę) jak i skorumpowaną policją. Piętą Achillesową Barrowa jest jego nastoletnia córka o imieniu Cate (w tej roli Hailee Steinfeld), którą również musi ukryć przed gangsterami i policją

Klasyczny film akcji z raczej niskim budżetem (16,5 mln dolarów). Wg baz filmowych produkcja miała zarobić nieco ponad 13 ... tysięcy dolarów, okazała się więc totalną klapą finansową. To co uderza w "Term Life" to niesamowita przewidywalność i schematyczność. Po kilku minutach seansu wiadomo co się wydarzy i w jakiej kolejności. Jedynym jasnym punktem tego filmu jest Hailee Steinfeld, aktorka i piosenkarka która pomimo bardzo młodego wieku ma już na koncie nominację do Oscara i Złotego Globa. Szkoda, że przyszło jej zagrać w takiej przeciętnej produkcji.

Ocena Civil.pl: 55%