Morgan Freeman

Poniżej znajdują się filmy i seriale powiązane z tagiem: Morgan Freeman

Ocena: 35 Just Getting Started (To dopiero początek)

Just Getting Started
Poster source: imdb.com

Duke (Morgan Freeman) to mężczyzna prowadzący luksusowy kurort w Palm Springs. Na co dzień ma wszystko czego mu trzeba: kochanki, alkohol i ulubionego golfa. Jego życie nieco komplikuje się, kiedy to ośrodka przyjeżdża Leo (Tommy Lee Jones), były agent FBI, który za punkt honoru stawia sobie rywalizację z Dukiem: zarówno w sporcie jak i w kobiecych podbojach. Z czasem rywalizacja przybiera na sile, kiedy do ośrodka przybywa szefowa Duke'a – Suzie (Rene Russo), w której obaj panowie momentalnie się zakochują. Jednocześnie na jaw wychodzą inne problemy, okazuje się iż Duke objęty jest programem ochrony świadków a jego życie dybie demoniczna Delilah (Jane Seymour). Leo postanawia ochronić swojego kolegę/rywala wykorzystując swoje umiejętności.

Ta komedyjka kosztowała 22 mln dolarów i zarobiła ledwie 7.6mln. Zanim zacznę pisać o tonie wad tej produkcji, poruszę kwestię tego że szkoda iż w takiej szmirze zagrali tacy znani aktorzy. O ile Morgan Freeman lubi od czas do czasu zagrać w jakieś komedyjce, to jednak Tommy Lee Jones nie powinien się marnować w tego typu "akcjach". Jest to zbyt popularny i kultowy aktor. Rene Russo choć niesamowicie rozpoznawalna, w swoim życiu wystąpiła w zaledwie 30 produkcjach, a swoje występy na ekranie na ogół przeplata kilkuletnimi przerwami. "Just Getting Started" jako komedia całkowicie nie bawi. Jako film akcji nudzi przewidywalnym scenariuszem i ... brakiem akcji. Cały ten film trochę tak wygląda: jakby producentom udało się wynająć jakiś luksusowy kurort i zabukować czas znanych aktorów ... a później na kolanie dopisali do lokalizacji i postaci jakieś dialogi i fabułę. Boli, że Freeman i Lee Jones (obaj mają w swoim dorobku między innymi po Oscarze) muszą sobie tak dorabiać. "Just Getting Started" zebrał fatalne opinie od widzów i jeszcze gorsze od krytyków. Ciężko mi wskazać jakikolwiek jasny punkt czy też napisać dobre słowo. Jedynie fani Rene Russo, stęsknieni za występami tej aktorki mogą się tym filmem zainteresować. Inni, jeżeli tego jeszcze nie widzieli to niech nie zmieniają tego stanu rzeczy.

Ocena Civil.pl: 35%

Ocena: 49 Lucy

Lucy
Poster source: imdb.com

Hit kasowy, kit filmowy. Tak w skrócie można opisać dzieło Luca Bessona, który do filmu dziejącego się Tajwanie oraz Paryżu zatrudnił Scarlett Johansson oraz Morgana Freemana.
Tytułowa Lucy (Johansson) jest studentką na wymianie w Taipei. Pewnego dnia jest poproszona przez nowego chłopaka o dostarczenie do luksusowego hotelu walizki. Jak się okazuje, chłopak pracuje jako przemytnik narkotyków dla lokalnego gangstera Mr. Janga. Dziewczyna, wraz z garstką innych obcokrajowców, zostaje zmuszona wbrew woli do przeszmuglowania do Europy wewnątrz swojego organizmu nowy syntetyczny narkotyk o nazwie CPH4. W czasie przeprowadzenia operacji dziewczyna zostaje porwana i pobita, na skutek czego do jej krwiobiegu dostaje się zawartość woreczka z używką. Okazuje się, że wpływa on na przyśpieszoną ewolucję ludzkiego umysłu, który do tej pory wykorzystywany był w zaledwie 10%. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym to Lucy musi dotrzeć do profesora Samuela Normana (Freeman), światowej klasy neurologa, aby powstrzymać proces rozwoju zdolności psychofizycznych - bowiem jeszcze żadne zwierzę na świecie nie osiągnęło 100% wykorzystania przestrzeni najważniejszego narządu w organizmie.

Film nie przypadł mi do gustu - być może ze względu na to, iż każdy film Luca Bessona, niezależnie od fabuły, zawiera to samo - Paryż, wyścigi francuskimi autami oraz klarowny podział na dobrych i złych. Tej sztampowości nie ratuje wątek sci-fi, ani fantastyczno-naukowy bełkot na temat ewolucji, jak i średniej jakości efekty specjalne. Dzieło jednak odniosło ogromny sukces finansowy - pomimo średniego odbioru publiczności (imdb 61/100 meta, zaś na rottentomatoes tylko 47 % oglądającym film się spodobał) - z 40 milionów $ włożonych licznik Box Office zatrzymał się na liczbie 458 milionów $ (z czego aż 332 mln wygenerowali widzowie spoza Stanów Zjednoczonych). Ciężko mi określić, dlaczego film odniósł aż tak duży sukces finansowy - dopatruję się w tym głównie udziału Scarlett Johansson, przez rzeszę fanów opatrzoną jako bóstwo urody, jak również użycie krajów Europy oraz Azji jako miejsca akcji. Należy jednak pamiętać, że o sukcesie nie decyduje tylko sam film - chodzi przede wszystkim o dobry marketing, który w tym przypadku wygrał z takimi superprodukcjami jak Edge of Tomorrow czy Oblivion (w obu filmach zagrał mistrz kina akcji, Tom Cruise).

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 61 Last Vegas

Last Vegas
Poster source: imdb.com

Oglądając tę komedię miałem bardzo mieszane uczucia. Spodobała mi się obsada: czterech emerytów na weekendzie życia w Las Vegas - Michael Douglas jako Billy, Robert De Niro jako Paddy, Morgan Freeman jako Archie i Kevin Klin jako Sam. De Niro gra ostatnio jak szalony, ale akurat Douglas po problemach z rakiem długo był niewidziany na ekranie - w "Last Vegas" wyglądał świetnie, z bujną czupryną i dawnym urokiem nie dał ani za grosz po sobie poznać, iż przez ostatnie miesiące walczył z ciężką chorobą. Freeman - kolejne zaskoczenie, poważny i stateczny aktor puścił lejce i zagrał z wielkim luzem dobrą rolę komediową. Kevin Kline również wypadł w miarę korzystnie. To tyle na temat zalet. Teraz przejdę płynnie do wad. Fabuła niestety nie rozpieszczała, bo puszczanie muzyki, wałęsające się w nieskończoność skąpo odziane panienki czy też czar Vegas to rzeczy wtórne. To wszystko już było tyle razy, że po prostu nie da się patrzeć po raz kolejny na to urokliwe miasteczko hazardu na pustyni Nevada bez znużenia. Powiem szczerze, iż pomysł aby czwórka bohaterów tłumaczyła się z życia przy kolejnych imprezach - to strzał w kolano. Trochę ciężko patrzy się na imprezy, lejący się strumieniami alkohol na przemian z dyskusją na temat "dlaczego nie było Ciebie na pogrzebie mojej żony?".

Nie mniej jednak czwórka super popularnych aktorów przyciągnęła do kina tłumy, zainwestowano 28 mln dolarów, odebrano ponad 120. Jeżeli ktoś lubi Freemana, De Niro czy Douglasa - to tę pozycję musi obejrzeć, pozostali - wg uznania. Na jakiś wieczorek przy piwie się nada na pewno.

Ocena Civil.pl: 61%

Ocena: 69 Oblivion

Oblivion
Poster source: imdb.com

Jack (Tom Cruise) wraz z Victorią (Andrea Riseborough) wykonują misję na Ziemi w roku 2077, która polega na naprawie dronów broniących platformy wysysające wodę z oceanów. Jack ma wymazaną pamięć - ale jasno sprecyzowane zadania, codziennie wyrusza swoim statkiem powietrznym z niemalże bajkowego domku zawieszonego obok chmur, po to by naprawiać bezzałogowe samolociki w kształcie kulek. Zagrożeniem na Ziemi są tzw. padlinożercy, którzy w przeszłości zaatakowali planetę i doprowadzili do wojny nuklearnej, w wyniku czego Ziemia została skażona, zaś ludzkość przeniosła się na Tytana (satelita Saturna). Czy jednak pozbawiony pamięci Jack znalazł się po właściwej stronie? A może to co mu zostało powiedziane wcale nie jest prawdą? W pamięci głównego bohatera pozostały fragmenty Nowego Jorku oraz wspomnienia pewnej kobiety (Olga Kurylenko), które wraz z biegiem fabuły złożą się w całość.

Efektowna bajeczka za 120 mln dolarów, z dobrym komercyjnym zwrotem + w roli drugoplanowej Morgan Freeman. Czego chcieć więcej? Ano choćby logiki - wiele faktów w tym filmie jest bardzo nielogicznych, nie zdradzę o co chodzi, ponieważ musiałbym rozpisać całą fabułę, ale wyraźnie widać, iż produkcja powstała dla mało dociekliwego widza. Co nie zmienia faktu, iż jest niesamowicie widowiskowa. Jednym zdaniem: superprodukcja z rysami pod powłoką. Nie mniej jednak przyjemnie się oglądało.

Ocena Civil.pl: 69%

Ocena: 60 Olympus Has Fallen

Olympus Has Fallen
Poster source: imdb.com

Czysta akcja za 70 mln dolarów. Mike Banning (Gerard Butler) to były szef ochrony prezydenta USA (Aaron Eckhart), który w przeszłości nie uratował jego żony, kiedy ta zawisła nad przepaścią po wypadku samochodowym. Po tym wydarzeniu Mike został przeniesiony do pracy za biurkiem w Departamencie Skarbu, jednak pewnego dnia Waszyngton zostaje zaatakowany, północnokoreańscy terroryści przejmują Biały Dom i porywają prezydenta. Mike, który jest świadkiem tych wydarzeń postanawia działać i na własną rękę uwolnić prezydenta i odbić jego siedzibę. Fabuła analogiczna do "Die Hard" i do masy innych filmów: jeden kontra wszyscy, tyle tylko że w przeciwieństwie do produkcji z udziałem Seagala czy Van Damme'a - tutaj zainwestowano ogromne pieniądze, zatrudniono znanych aktorów (między innymi Morgan Freeman w roli spikera Izby Reprezentantów, Dylan McDermott czy Cole Hauser), pokazano mnóstwo efektów specjalnych - i inwestycja się świetnie zwróciła (ponad dwukrotnie).

Nie mniej jednak to kolejna wtórna produkcja, z bardzo lubianym Szkotem - Butlerem, który od wielu lat dostaje główne role w wielu znanych produkcjach po obu stronach oceanu. Butler bez wątpienia pociągnął ten film, aczkolwiek jak na siebie był mało wyrazisty i łatwo było sobie wyobrazić zamiast niego np. Jeremy'ego Rennera czy Guya Pearce'a. Nie mniej oceniam film pozytywnie, dobre kino akcji na poziomie, mało świeżości, ale za to dużo dobrej roboty.

Ocena Civil.pl: 60%

Następna strona »

01 02

W sumie: 6 filmów