film akcji

Recenzje filmowe kina akcji próbują odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze sprawdzają czy scenariusz nie był pisany na kolanie, a cała fabuła nie polega na masowej rzeźni w jakimś magazynie. Po drugie oceniamy czy sceny akcji wciągają oraz czy trzymają poziom. Filmy akcji często mają ogromne budżety, przekraczające 100 mln dolarów, gdzie 'sky is the limit', ale niestety nie zawsze w parze za wielkimi pieniędzmi idzie odpowiednia jakość.

Ocena: 68 The Expendables 2

Gwiazdy, gwiazdy i jeszcze raz gwiazdy w sequelu znanego filmu akcji. Oczywiście druga część bywa gorsza, dlatego zapewne zatrudniono takie osobistości jak Arnold Schwarzenegger i Bruce Willis, którzy w dwójce pojawiają się w większych rolach. Dodano też Chucka Norrisa oraz Liama Hemswortha, który powoli zaczyna pracować na swoje nazwisko (to ten co ma sławnego brata i jeszcze bardziej sławną dziewczynę). W roli tych złych wystąpili: Jean Claude Van Damme i jakby inaczej - Scott Adkins - dla najsławniejszego Belga rola czarnego charakteru to coś nowego, w jego jakże długiej karierze.

Fabuła została uproszczona do minimum, podczas akcji ginie jeden z członków zespołu Sylvestra Stallone'a, zabity przez Van Damme'a i Adkinsa. Zespół poprzysięga zemstę, jednocześnie ratując planetę, ponieważ źli ludzie w kopalni na pograniczu Bułgarii i Albanii (co z tego, że te państwa ze sobą nie graniczą - film robili Amerykanie) wydobywają pluton by go odsprzedać jeszcze bardziej złym ludziom. I to nie jakieś tam kilogramy, tylko tony. Brzmi strasznie! Każdy z aktorów ma tam wymyśloną jakąś ksywkę, ale w zasadzie każdy gra siebie, ponieważ film jest pełny nawiązań do ról wcześniej przez nich granych. I tak np. Arnie mówi swoje słynne: "I am back", są też nawiązania do Rambo i innych produkcji, na które co prawda osiadł już kurz, ale są to dalej pozycje kultowe. Dużo akcji, dużo gwiazd, da się to jakoś obejrzeć, ale można sobie wymyślić bardziej ambitne filmy, ale chyba jednak nie z poczciwymi mistrzami kina akcji na emeryturze. Oczywiście Statham, Van Damme czy Adkins jeszcze spokojnie pograją w 10-15 filmach zanim się zestarzeją na dobre, ale dla Stallone czy Schwarzeneggera - ten film to pewnie jedna z ostatnich wielkich produkcji gdzie mogą zagrać super bohaterów. Czas robi swoje.

Ocena Civil.pl: 68%

Ocena: 85 Skyfall

James Bond w 23 odsłonie, 3 razy z Danielem Craigiem wraca do korzeni gatunku. Czy przy coraz bardziej zaawansowanej technice Bond będzie miał zabawki nie z tej ziemi? Okazuje się, że przewidziano dla niego tylko pistolet oraz sygnalizator radiowy. Nie ma też super nowoczesnej bryki. Cofnięcie się technologicznie w czasie to niesamowita zaleta "Skyfall". Dwa słowa o fabule: M oraz MI6 są zagrożeni po tym jak pewien haker wysadza w powietrze ich placówkę oraz ujawnia w sieci nazwiska tajnych agentów z przechwyconej wcześniej listy. Bond, który powraca po ciężkim urazie, musi odnaleźć przeciwnika i go zlikwidować. Przeciwnik to Siliva, grany przez genialnego Javiera Bardema, który ponownie wznosi się w okolice aktorskiej doskonałości, tworząc niesamowicie barwną postać z humorystycznym akcentem. Ten nagrodzony Oscarem Hiszpan to prawdziwy brylant tego filmu o agencie 007.

Dobrze dobrane lokacje, akcja o wręcz idealnym tempie (nie za szybka, nie za wolna) oraz powrót starych postaci w nowych wydaniach (Q i Moneypenny) to kolejne smaczki tej odsłony.

Skyfall to komercyjny hit, w Polsce i na świecie ludzie poszli tłumnie do kin, w większości przypadków nie byli rozczarowani. Mi ten film podobał się bardzo.

Ocena Civil.pl: 85%

Ocena: 67 Total Recall

Zrealizowany za olbrzymie pieniądze (125 mln dolarów) film sci-fi z Colinem Farellem w roli Douglasa Quaida - robotnika, który pewnego dnia po wizycie w Rekall (miejsce, które wszczepia ludziom wspomnienia) odkrywa, że jest bojownikiem walczącym z reżimem. Jego żona (Kate Beckinsale) okazuje się być super niebezpieczną tajną agentką czyhającą na jego życie a niejaka Melina (Jessica Biel) byłą partnerką.
W filmie świat składa się tylko z dwóch miejsc - Wielkiej Brytanii oraz Australii, które łączy podziemny tunel przebiegający przez jądro ziemi. Wiadomo - w Wielkiej Brytanii mieszka elita, zaś w Australii robotnicy i biedota. Kanclerz zamierza zlikwidować tych drugich by zdobyć większą przestrzeń życiową dla Brytyjczyków.

W tej drogiej bajce sci-fi niby jest to co trzeba - walka o przetrwanie, futuryzm, dobrzy i źli oraz słuszna sprawa za którą trzeba walczyć. Co z tego, skoro za wielkie pieniądze powstał dosyć przeciętny film, niepowalający na kolana, nietrzymający w napięciu, przewidywalny i mało oryginalny. Dałoby radę zrobić to wszystko lepiej.

Ocena Civil.pl: 67%

Ocena: 39 Maximum Conviction

Steven Seagal i Steve Austin robią film! Seagal (mniejsza o to jak się nazywa postać jaką grą - to bez znaczenia i tak zawsze gra siebie) doprowadza do tajnego więzienia dwie kobiety, jedna z nich jest powiązana z CIA i posiada tajne informacje o nielegalnych transferach pieniędzy. Więzienie zostaje zaatakowane przez zbuntowanych agentów, którzy chcą przejąć kobietę i jej informacje - które są warte 200 milionów dolarów. Seagal i Austin muszą obronić obiekt, mając do dyspozycji mało amunicji i niewielu ludzi. Co się dzieje dalej? To co zwykle. Seagal pokonuje każdego wręcz, nie otrzymując nigdy żadnego ciosu a Austin za to przyjmuje ich niesamowicie dużo, od razu się jednak regeneruje i jest gotowy do dalszej walki... Obaj panowie grają więc siebie pod jakimiś wymyślonymi nazwiskami.

Nielogiczna fabuła - pełna większych lub mniejszych błędów, przeplatana dziwnymi ujęciami z kamer ochrony + strzelaniny i słabe sceny walki. Dzielny, 61-letni już Seagal serwuje swoim fanom to co zawsze - siebie w roli człowieka niezniszczalnego, którego nie da się w żaden sposób uderzyć czy pokonać + bandę złych gości, których należy wykończyć. I tak przez około 90 minut. Produkcja jest ciężka, fabuła wątła, akcja na niskim budżecie. Generalnie tylko dla fanów.

Ocena Civil.pl: 39%

Ocena: 50 Abraham Lincoln: Vampire Hunter

Opowieść o wojnie secesyjnej w kontekście pojedynku Abrahama Lincolna z nacją wampirów, która przyłączyła się do konfederatów z południa. Kaleczenie historii USA, poprzez wplecenie absurdalnego wątku z niebojącymi się światła słonecznego wampirami nie przypada do gustu w zasadzie nikomu: ani miłośnikom filmów historycznych ani miłośnikom wampirów - aczkolwiek gatunek wampirzy jest już tak wyeksploatowany, że nie sposób orzec jak wygląda współczesny wampir.

Oglądając ten film nie sposób nie krzyknąć w pewnym momencie: to bez sensu. Lincoln wyszkolony przez wampira na łowcę wampirów najpierw pracuje jako sklepikarz i wykonuje zlecenia: zabija lokalnych wampirów, by następnie zainteresować się polityką i zostać prezydentem. Ale wampiry nie zapominają i dają o sobie znać - przyłączając się do wojny secesyjnej. Współczesne kino wymyśliło już nazistów z księżyca ("Iron Sky") - więc i kasta wampirów nie może wydać się niemożliwa, nawet połączona z historią Stanów Zjednoczonych. Tylko co dalej? II Wojna Światowa z nazistami jako Zombie? Jaki sens ma łączenie historii i kina fantasy? Chyba tylko po to by jeszcze bardziej ogłupiać współczesne społeczeństwo USA - teraz będą sobie kojarzyć złych południowców z wampirami. Dlaczego zagłosowałeś na Obamę? Bo południe głosowało na Romneya, a na południu mieszkają wampiry.

I tak o to za olbrzymie pieniądze (prawie 70mln dolarów) powstał koślawy film akcji, z elementami kina historycznego i fantasy. Nie wiem czy chodziło to o przesłanie wyborcze czy bardziej o zadrwienie z amerykańskiej krótkiej historii. Bądź co bądź Lincoln jest przedstawiony jako ideał - jednak wątpię by w młodych latach był uczony sztuk walki przez wampira...

Ocena Civil.pl: 50%