film akcji

Recenzje filmowe kina akcji próbują odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze sprawdzają czy scenariusz nie był pisany na kolanie, a cała fabuła nie polega na masowej rzeźni w jakimś magazynie. Po drugie oceniamy czy sceny akcji wciągają oraz czy trzymają poziom. Filmy akcji często mają ogromne budżety, przekraczające 100 mln dolarów, gdzie 'sky is the limit', ale niestety nie zawsze w parze za wielkimi pieniędzmi idzie odpowiednia jakość.

Ocena: 49 Sniper: Special Ops

Mniej więcej raz w roku sięgam po produkcję z udziałem Stevena Seagala. W tym roku padło na "Sniper: Special Ops", film wojenny osadzony w Afganistanie. Specjalna grupa operacyjna ma za zadanie odbić kongresmena uwięzionego w opuszczonej talibańskiej wiosce. Podczas akcji udaje się uwolnić zakładnika, ale na terytorium wroga pozostaje snajper o imieniu Jake (Steven Seagal) oraz ranny żołnierz (Daniel Booko). Po kolegów postanawia wrócić dowódca jednostki Vic (Tim Abell), któremu w ciężarówce chowa się początkująca reporterka wojenna (Charlene Amoia). Motyw jak z gry video: kilku dzielnych Amerykanów kontra zastępy Talibów uzbrojonych po zęby.

Analizując tę produkcję na wstępie należy zaznaczyć, iż jest to kiepski film, ale moim zdaniem nie aż tak kiepski jakby to wynikało z opinii widzów (ocena 3.3 na IMDB). Na okładce "Sniper: Special Ops" prezentuje się tylko Steven Seagal, z rasową bródką, dzielnie trzymający wielki karabin. W samym jednak filmie z Seagalem ... jest mało Seagala, ponieważ postać grana przez weterana kina akcji jawi się bardziej jako drugoplanowa. Pierwsze skrzypce gra Tim Abell oraz Charlene Amoia. Przechodząc do oceny: irytuje na pewno bardzo kiepski scenariusz, nie ma nawet sensu wymieniać nielogiczności. Przy budżecie 8 mln dolarów pokazano jednak dosyć dużo akcji, w zasadzie tylko strzelanin, ponieważ nawet Steven Seagal nie miał okazji popisać się walką w ręcz. Pomimo jednak tego, paradoksalnie film ogląda się lekko, jak typowego średniaka klasy C, bez fajerwerków, ale też bez problemu da się wytrzymać do końca, zwłaszcza iż produkcja trwa około 80 minut.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 77 The Nice Guys

Osadzona w latach 70 komedia kryminalna z udziałem Russela Crowe i Ryana Goslinga. Tytułowi "równi goście" to dwaj detektywi z Los Angeles, którzy łącza swoje siły pracując nad sprawą zaginięcia kobiety związanej z branżą porno. Holland March (Ryan Gosling) to mężczyzna z problemami, wychowujący nastoletnią córkę o imieniu Holly (Angourie Rice), podczas gdy Jackson Healy (Russell Crowe) to bezkompromisowy twardziel.

Wielkie brawa należą się Ryanowi Goslingowi, który stworzył bardzo ciekawą kreację. Niestety moim zdaniem Russel Crowe mocno od niego w tym filmie odstawał. To co najbardziej mi się podobało w "The Nice Guys" to niesamowicie dobrze oddany klimat oraz lekkość i świeżość tej produkcji. To co szwankowało to liczby – film kosztował 50 mln dolarów i ledwo się zwrócił, pomimo bardzo pozytywnych opinii krytyków (92% pozytywów na Rotten Tomatoes) i widzów. Moim zdaniem ta pozycja jest warta obejrzenia, niezależnie od tego czy ktoś jest lub nie jest fanem Goslinga czy Crowe'a.

Ocena Civil.pl: 77%

Ocena: 59 Central Intelligence

Calvin Joyner (Kevin Hart) to niespełniony życiowy przedstawiciel klasy średniej, który w liceum zapowiadał się na człowieka sukcesu. Pewnego dnia do Calvina zgłasza się jego dawny kolega ze szkoły, który obecnie nazywa się Bob Stone (Dwayne Johnson) a w liceum uchodził za grubego nieudacznika. Kiedy dochodzi do spotkania, Calvin nie może uwierzyć iż jego dawny kolega zamienił się w przystojnego osiłka. Niecodzienne spotkanie po latach nie kończy się na jednym wieczorze, po tym jak Calvin zostaje przez Boba wplątany w aferę kryminalną z CIA w tle. Dalszy rozwój wypadków jest raczej oczywisty dla tego typu produkcji.

Nie spodobał mi się ten film. Kevin Hart jest co prawda taki jak zwykle, a Dwayne Johnson próbuje być zabawny, jednakże mdła, przewidywalna fabuła oraz bardzo mała ilość komediowych smaczków przemawia na niekorzyść produkcji. Film kosztował 50mln dolarów i przyniósł 220mln zwrotu, jednakże sukces komercyjny to nie wszystko. Nie mniej jednak należy zauważyć, iż oceny krytyków i widzów były umiarkowanie pozytywne.

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 49 London Has Fallen

Kontynuacja "Olympus Has Fallen" w niemalże identycznej obsadzie. Mike Banning (Gerard Butler) towarzyszy prezydentowi USA (Aaron Eckhart) w jego podróży do Londynu, na pogrzeb premiera Wielkiej Brytanii. Podczas uroczystości, w stolicy Zjednoczonego Królestwa rozpoczyna się akcja terrorystyczna na niespotykaną dotąd skalę, podczas której ginie większość głów światowych mocarstw. Prezydent USA i Mike zostają uwięzieni w mieście, w którym w tymczasowo władzę przejmują islamscy terroryści, szukający zemsty za ataki dronów na cele na bliskim wschodzie.

"London Has Fallen" nie ma za wiele wspólnego z jakąkolwiek logiką. Scenariusz pisany na kolanie, brak jakichkolwiek realiów oraz niezbyt przekonywujące efekty specjalne – to cechy charakterystyczne tego filmu. Produkcja kosztowała 60 mln dolarów i przyniosła kilkukrotny zwrot. Niestety bardzo ciężko wytrzymać do końca seansu. Widok Gerarda Butlera rozwalającego tuziny przeciwników przypomina raczej filmy klasy C albo D, aniżeli drogą produkcję z udziałem znanych aktorów. Nie polecam.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 75 The Fate of the Furious

Ósma część serii jest jeszcze droższa niż poprzednie (budżet 250mln dolarów) i jeszcze bardziej imponująca pod względem efektów specjalnych. W "The Fate of the Furious" głównym przeciwnikiem "rodziny" jest Cipher (Charlize Theron), genialna hakerka która planuje przejąć kontrolę nad światem (motyw rodem z filmów Marvela). Kobieta szantażem zmusza Doma (Vin Diesel) by dla niej pracował. Strona pozytywnych postaci zyskuje za to głównego antagonistę z poprzednich części: Deckarda (Jason Statham). W filmie pojawiają się także: Dwayne Johnson, Michelle Rodriguez, Tyrese Gibson, Ludacris, Kurt Russell, Nathalie Emmanuel, Luke Evans czy Elsa Pataky. Do czołówki dołącza także Scott Eastwood.

Film ten jest przeładowany efektami specjalnymi, jego rozmach budzi uznanie. Do minusów należy zaliczyć masę nielogiczności i luk fabularnych, na które zwyczajnie należy przymknąć oko by podziwiać szybkie samochody, niesamowite plenery i masę akcji. Ósma część serii nie odstaje od pozostałych, oferuje zabawę na podobnym poziomie.

Ocena Civil.pl: 75%