Chris Evans

Poniżej znajdują się filmy powiązane z tagiem: Chris Evans

Chris Evans to amerykański aktor urodziny w 1981 roku w Bostonie. Na jego koncie jest udział w wielu Marvelowskich produkcjach, w których wcielał się w Kapitana Amerykę.

Ocena: 82 Avengers: Endgame (Avengers: Koniec Gry)

Avengers: Endgame

Kilka miesięcy temu recenzowałem Avengers: Infinity War, który obejrzałem za pośrednictwem VOD. Na ostatnią część Avengersów wybrałem się do kina podczas długiego weekendu majowego. To co mnie uderzyło na wstępie to minimalna frekwencja. Co prawda wybrałem seans około godziny 16, ale i tak zapełnienie kina w 10% może procentach na superprodukcji w dniu wolnym od pracy mocno dziwi. Ale do rzeczy... "Avengers: Endgame" to ostatni film trzeciej fazy adaptacji filmów Marvela. Wszystko rozpoczęło się w 2008 roku premierą "Iron Mana". W 2012 roku debiutował pierwszy film ze słowem "Avengers" w nazwie. Później jeszcze w 2015 roku na ekranach gościł Avengers: Age of Ultron a w 2018 wspomniany już "Infinity War". Po drodze oczywiście była cała masa innych filmów z bohaterami komiksów Marvela. Łącznie w latach 2008-2019 powstało aż 22 superprodukcji podzielonych na 3 fazy. Tyle historii. Teraz dwa słowa o fabule. "Endgame" traktuje o ostatecznej walce z Thanosem, który w poprzedniej części wymordował połowę stworzeń we wszechświecie (w tym wielu Avengersów). Pozostali przy życiu superbohaterowie (wsparci przez Kapitan Marvel - w tej roli Brie Larson) odnajdują Thanosa i wymierzają sprawiedliwość. Nie rozwiązuje to jednak problemu wyginięcia połowy populacji, wobec czego Avengersi łączą siły by skonstruować maszynę czasu, która pozwoli im odwrócić bieg wydarzeń.

Film kosztował 356 mln dolarów, na tę chwilę zarobił prawie 1800 mln dolarów i pewne jest że zarobi jeszcze więcej. Do tego dochodzą bardzo wysokie oceny od krytyków (w tej chwili 95% pozytywów w Rotten Tomatoes) oraz ocena 8.9 w serwisie IMDB. Produkcja trwa ponad 3 godziny ... i moim zdaniem to nieco za długo. Przy takiej potężnej obsadzie naprawdę potrzebowano minut by każdego obsadzić i pokazać, ale rozwlekanie całości aż do 181 minut to raczej przesada. Poza jednak czasem emisji ciężko mi wskazać jakieś słabe strony. Jak zwykle zamieniono pieniądze na zapierające dech w piersiach efekty specjalne, porywające sceny walk i bardzo efektowne bitwy. To wszystko po prostu musi się podobać. Bajka o superbohaterach to dobry relaks, w takim wykonaniu jeszcze lepszy. Polecam.

Ocena Civil.pl: 82%

Ocena: 80 Avengers: Infinity War

Avengers: Infinity War

Marvelowska superprodukcja kontynuuje wydarzenia z Thor: Ragnarok. Statek kosmiczny wiozący mieszkańców Asgardu zostaje zaatakowany przez Thanosa (w tej roli Josh Brolin) i jego akolitów. Thanos pragnie wymordować połowę populacji wszechświata, w tym celu musi pozyskać 6 artefaktów dających nieskończoną moc. Nie trzeba dodawać, iż zadaniem Avengersów będzie jego powstrzymanie... Jeszcze nigdy obsada filmu Marvela nie była tak bogata. Do ekipy dołączyły postacie ze "Strażników Galaktyki". Nie zabrakło Chrisa Hemswortha, Chrisa Evansa, Elizabeth Olsen. W małej roli pojawiła się nawet Gwyneth Paltrow.

Film wg różnych źródeł miał kosztować od 300 do 400 mln dolarów. Zarobił jednak ponad 2mld dolarów. Nie będę się rozpływał nad ekonomicznym sukcesem produkcji, bo ten fakt jest oczywisty. Sam film dostarcza rozrywki na bardzo wysokim poziomie. Mnóstwo efektownych scen walki, scen batalistycznych. Ilość efektów specjalnych naprawdę powala. "Avengers: Infinity War" otrzymał bardzo wysokie oceny od krytyków (84% recenzji na Rotten Tomatoes jest pozytywnych) i widzów. Prawie 2,5h seansu dostarcza w zasadzie samych pozytywnych wrażeń. Oczywiście można delikatnie narzekać, iż przy tak rozbudowanej obsadzie każda z postaci gości na ekranie stosunkowo niewielką ilość czasu i pewnie dałoby się rozbudować akcję o dodatkową godzinę, ale nie można mieć wszystkiego, tym bardziej iż za kilka miesięcy na ekrany kin wchodzi kolejny film z serii Avengers.

Ocena Civil.pl: 80%

Ocena: 71 Captain America: Civil War

Captain America: Civil War

Kolejna superprodukcja na bazie komiksów Marvela. Tym razem różnice polityczne doprowadzają do konfliktu pomiędzy bohaterami. Po jednej stronie staje Iron Man (Robert Downey Jr.), wsparty przez Natashę Romanoff (Scarlett Johansson), War Machine (Don Cheadle), Visiona (Paul Bettany), Black Panther (Chadwick Boseman) oraz Spidermana (Tom Holland) a po drugiej Captain America (Chris Evans), któremu pomagają: Winter Soldier (Sebastian Stan), Falcon (Anthony Mackie), Hawkeye (Jeremy Renner), Scarlet Witch (Elizabeth Olsen) oraz Ant-Man (Paul Rudd). W filmie występuje także między innymi Daniel Brühl (jako Zemo) oraz Emily VanCamp (jako Sharon Carter). W małych epizodach na ekranie goszczą także: William Hurt, Martin Freeman, Marisa Tomei oraz Frank Grillo. O tyle o ile, prawie całą fabułę zdradza nazwa filmu oraz plakat (na którym jasno jest ukazane z jakich bohaterów składają się poszczególne obozy), to sam film tradycyjnie nie koncentruje się nadto na warstwie fabularnej, ale na efektach.

Wydane 250 mln dolarów już na tę chwilę zwróciło się kilkukrotnie. Aczkolwiek na sali w moim kinie, na seansie poza weekendem widzów można było policzyć na dwóch rękach. Marvelowskie superprodukcje zawsze jednak gwarantują doborową obsadę, mnóstwo akcji oraz dużą ilość wrażeń. Film trwa prawie 2.5 godziny, więc przez ten czas można się spokojnie odprężyć i patrzeć na to, co przygotowali najlepiej opłacani specjaliści od filmów akcji, robionych za największe możliwe pieniądze.

Ocena Civil.pl: 71%

Ocena: 75 Snowpiercer

Snowpiercer

Kolejna post-apokaliptyczna wizja świata oparta na prozie Francuzów: Jacquesa Loba oraz Jean-Marca Rochette, którzy napisali książkę: "Le Transperceneige" wydaną w 1982 roku. Za ekranizację odpowiadają Koreańczycy z Południa: reżyser i scenarzysta: Bong Joon-ho oraz koreańscy producenci. Przed kamerą prezentują się jednak już głównie aktorzy ze światowego mainstreamu, główną rolę zagrał Chris Evans jako Curtis Everett. W rolach drugoplanowych oglądamy Koreańczyków: Song Kang-ho (jako Namgoong Minsu), Go Ah-sung (jako Yona, córka Minsu) oraz gwiazdy kina: Tildę Swinton w roli Ministry Mason, Johna Hurta jako Gilliama oraz Eda Harrisa w roli ministra Wilforda.

"Snowpiercer" łączy w sobie motywy wielu filmów post-apokaliptycznych. Akcja rozpoczyna się w roku 2014, kiedy to w wyniku nieudanej walki z globalnym ociepleniem, Ziemia zostaje zamieniona w bryłę lodu na skutek ochłodzenia się klimatu. Ocalali chronią się w specjalnym pociągu wybudowanym przez ministra Wilforda, który zostaje okrzyknięty zbawicielem Ziemi i staje się z miejsca obiektem kultu. Jego pociąg jest bardzo długi i nowoczesny, jednakże jego pasażerowie zostają podzieleni na klasy, najniższa klasa sytuuje się na tyłach pociągu, gdzie ma miejsce wegetacja ludzi w nieludzkich warunkach. W 2031 roku Curtis Everett ma 34-lata, 17 lat spędził na tyłach pociągu, będąc świadkiem, głodu, przemocy i terroru. Everett motywowane przez Gilliama postanawia wzniecić bunt po to by przejąć władze w pociągu, aby tego dokonać buntownicy uwalniają Minsu oraz jego córkę Yonę. Minsu to projektant zabezpieczeń pociągu i jako jedyny potrafi otworzyć siłowo drzwi do kolejnych wagonów. Jak łatwo można się domyślić, bohaterowie wyruszają "w podróż" aż do czoła pociągu, w którym rezyduje złowrogi Wilford.

"Snowpiercer" nie okazał się hitem finansowym, kosztował 40 mln dolarów, zwrócił nieco ponad 85 mln. Film pokochali za to krytycy, na 186 recenzji w serwisie Rotten Tomatoes aż 176 było pozytywnych (wynik: 95%). Mi osobiście ta produkcja przypadła do gustu, pomimo kiepskiego i mało logicznego zakończenia. To co się rzuca w oczy to raczej oszczędne, mocno komputerowe scenografie (przy takim budżecie jest to do wybaczenia), ale na plus przemawia dobre oddanie klimatu post-apokaliptycznego, spora dawka scen akcji. Produkcja trwa ponad 2 godziny, ale czas ten mija bardzo szybko, ponieważ można zwyczajnie dać się porwać tej eskapadzie od przedziału do przedziału i wczuć się w położenie głównych bohaterów. Myślę, iż warto "Snowpiercera" zobaczyć.

Ocena Civil.pl: 75%

Ocena: 69 Avengers: Age of Ultron

Avengers: Age of Ultron

Tony Stark (Robert Downey Jr.) oraz Bruce Banner (Mark Ruffalo) tworzą program, który ma chronić pokoju na Ziemi. Jednak stworzony przez nich Ultron, zamiast chronić ludzkość, chce ją unicestwić, zabijając wpierw wszystkich Avengersów. Dwa zdania wystarczą by opisać fabułę, ponieważ w filmach tego typu zawsze chodzi o to, że należy pokonać "tego złego", wystarczy więc napisać kto jest tym złym (nawet tego nie trzeba pisać, bo wszak odpowiedź jest w tytule filmu). Thor (Chris Hemsworth), Captain America (Chris Evans), Black Widows (Scarlett Johansson), Hawkeye (Jeremy Renner) to postacie, które gościły już w The Avengers z 2012 roku, dlatego warto napisać kto nowy się pojawił czyli Wanda Maximoff (Elizabeth Olsen) oraz Pietro Maximoff (Aaron Taylor-Johnson), bliźniaki z wschodnioeuropejskiej fikcyjnej Sokovi o nadprzyrodzonych mocach. Elizabeth Olsen dzięki roli Wandy stała się od razu najpopularniejszą aktorką według IMDB.com, pomimo iż w tym filmie nie gra "pierwszych skrzypiec". W rolach trzecioplanowych pojawiają się: Samuel L. Jackson jako Nick Fury, Cobie Smulders jako Maria Hill oraz Paul Bettany jako Jarvis, nie zabrakło też Dona Cheadle oraz Anthoniego Mackie, pojawiających się w krótkich epizodach.

"Avengers: Age of Ultron" kosztował 250 mln dolarów, zarobił już na tę chwilę przynajmniej trzykrotność tej sumy. Niestety pomimo efektów 3D, efektownych scen i plejady gwiazd ten produkt kuleje fabularnie. To takie doskonale opakowane czekoladki, kusząco wyglądające, przewiązane najładniejszą kokardką, które po spróbowaniu okazują się przeciętnymi słodkościami o takich sobie walorach. Wszystko zapewne zależy od oczekiwań, jeżeli ktoś idzie na taki film do kina, po to by zobaczyć dynamiczne kino 3D pełne gorących nazwisk, to na pewno się nie zawiedzie.

Ocena Civil.pl: 69%

Następna strona »

01 02

W sumie: 7 filmów