Dom dobry
"Dom dobry" to kolejny film Wojciecha Smarzowskiego (ostatni to wydane w 2021 roku "Wesele"). Ten reżyser i scenarzysta porusza w swoich dziełach ważne problemy społeczne, tym razem wziął na tapet przemoc domową wobec kobiet. Gośka (Agata Turkot) to młoda i atrakcyjna kobieta, która po pobycie w Wielkiej Brytanii wraca do rodzinnego miasta. Pracuje zdalnie jako lektorka języka angielskiego, ale pragnie jak najszybciej się wyprowadzić i uwolnić od toksycznej matki (w tej roli Agata Kulesza), która nadużywa alkoholu i obwinia swoje dzieci za własne niepowodzenia. Główna bohaterka poznaje przez internet Grzegorza (Tomasz Schuchardt), nieco starszego mężczyznę, lokalnego polityka pracującego dla burmistrza (Andrzej Konopka). Nie mogąc wytrzymać kolejnej furii swojej matki, Gośka podejmuje decyzję o natychmiastowej przeprowadzce do dopiero co poznanego człowieka. Po krótkiej sielance, jej życie zamienia się w piekło, gdy jej partner (a później mąż) zaczyna stosować przemoc domową.
Ten polski dramat z 2025 roku (premiera kinowa miała miejsce w listopadzie) jest bez wątpienia bardzo mocny. Niesamowicie uderza swoją brutalnością i obnaża słabości systemu, w którym maltretowana kobieta jest w zasadzie bez szans na ratunek. Konstrukcja tego filmu bardzo mocno nawiązuje do poprzednich produkcji Smarzowskiego, ten twórca na ogół zatrudnia także aktorów, z którymi wcześniej pracował, nie inaczej jest w "Dom dobry": zarówno Agata Turkot i Tomasz Schuchardt zagrali w "Weselu" z 2021 roku. W "Dom dobry" w mniejszych rolach pojawiają się także między innymi Arkadiusz Jakubik czy Robert Wabich. Film można obecnie obejrzeć w ramach Amazon Prime Video.
Ocena Civil.pl: 70%
Never Gonna Snow Again (Śniegu już nigdy nie będzie)
Polsko-niemiecko-holenderski film będący komediodramatem z 2020 roku w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta (polska propozycja do Oscara, jednak bez nominacji). Główny bohater – Zhenia (Alec Utgoff) to masażysta, imigrant ze wschodu, pracujący w domach swoich bogatych klientów na podwarszawskim strzeżonym osiedlu. Małomówny, tajemniczy mężczyzna, skrywający bolesną przeszłość oraz mający "pewne" dodatkowe umiejętności, szybko zdobywa zaufanie i prestiż wśród lokalnej elity, stając się dla niej kimś więcej niż zwykłym masażystą. Maja Ostaszewska, Agata Kulesza, Weronika Rosati, Katarzyna Figura, Andrzej Chyra czy Łukasz Simlat wcielają się w tym filmie w mieszkańców osiedla (klientów Zheni).
Film pomimo, że ostatecznie nie został nominowany do Oscarów, dostał bardzo dobre oceny od zawodowych krytyków (93% pozytywnych not zagregowanych w Rotten Tomatoes). Produkcja porusza wiele wątków w tym przede wszystkim pokazuje niejako od kuchni życie współczesnej klasy średnio-wyższej, pozamykanej na strzeżonych osiedlach. Hipokryzja, życie na pokaz, uzależnienia, plotkarstwo, wyimaginowane problemy, w to wszystko wkracza główny bohater, który wydaje się być szczęśliwsi (pomimo, iż nic nie posiada) niż jego żyjący w iluzji klienci, zajmujący wille na osiedlu. Poza przesłaniem merytorycznym, "Śniegu już nigdy nie będzie" bawi także wątkami komediowymi, bardzo dobra jest także obsada samego filmu oraz kreacje stworzone przez aktorów. Produkcję Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta można obecnie obejrzeć na Amazon Prime Video i moim zdaniem warto to zrobić.
Ocena Civil.pl: 75%
Wesele
Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego dzieli tytuł z innym, bardzo znanym filmem tego reżysera z 2004 roku. Dzieli tytuł, ale nie fabułę, ponieważ "Wesele" z 2021 opowiada zupełnie inną historię, której akcja dzieje się współcześnie oraz w okresie drugiej wojny światowej. Ryszard Wilk (Robert Więckiewicz) to właściciel ubojni, który wydaje córkę Kasię za mąż (Michalina Łabacz). Równolegle pokazywana jest historia tej samej miejscowości sprzed lat a obie opowieści łączy ojciec Ryszarda, Antoni (ostatni raz na ekranie – Ryszard Ronczewski), w latach około-wojennych grany przez Mateusza Więcławka. Smarzowski w tym filmie, w gorzki jak zwykle sposób, opowiada o polskich postawach, zarówno tych obecnych jak i historycznych, poruszając temat antysemityzmu, ksenofobii, chciwości, cwaniactwa, ale jednocześnie pokazując też bohaterstwo i poświęcenie.
Wszystkie filmy Wojciecha Smarzowskiego cieszą się dużą popularnością i na ogół rozpętują ogólnonarodową dyskusję. Tym razem reżyser i scenarzysta też miał bardzo dużo do przekazania swoim odbiorcom, jednak moim zdaniem film ten nie jest tak udany jak poprzednie z kilku powodów. Po pierwsze oglądając nowe "Wesele" miałem wrażenie przytłoczenia masą wątków, choć sam film trwa grubo ponad 2 godziny, to porusza naprawdę olbrzymią liczbę tematów, przez co trochę trudno o refleksję, gdy na ekranie cały czas coś się dzieje. Druga sprawa, to użycie zbyt ostrych środków przekazu, niektóre sceny są zbyt obrazowe i drastyczne, tak jakby na siłę miały szokować. Smarzowski ukrył w swoim filmie bardzo dużo nawiązań do swoich wcześniejszych dzieł (w postaci cytatów czy motywów), co jest dodatkowym smaczkiem, ale niestety, "Wesele" moim zdaniem nie jest tak kultowe jak to sprzed 18 lat, które obejrzałem kilkanaście razy. Co nie znaczy, że jest to zły film, przeciwnie, jest dobry, ale pewien niedosyt pozostaje.
Ocena Civil.pl: 62%