The Breslau Murders (Breslau)
Akcja "Breslau" toczy się we Wrocławiu w 1936 roku, w czasie przygotowań do igrzysk olimpijskich. W mieście dochodzi do brutalnego, podwójnego morderstwa, a jedną z ofiar jest polski sportowiec. Śledztwo w tej sprawie zostaje powierzone Franzowi Podolsky'emu (Tomasz Schuchardt), którego szefem jest zasłużony radca kryminalny Leopold Barens (Przemysław Bluszcz). Główny bohater na co dzień nie stroni od alkoholu i żyje w burzliwym związku z żoną Leną (Sandra Drzymalska). Śledztwo prowadzone jest pod presją, którą roztacza pułkownik SS Johann Holtz (Ireneusz Czop), chcący jak najszybciej zamknąć sprawę ze względów politycznych. W serialu pojawia się także między innymi Adam Bobik (jako podwładny Podolsky'ego, Erwin Benk), Agata Kulesza (jako żona Holtza) czy Karolina Gruszka (jako prof. dr Inga Eissmann). Serial ten jest pierwszą polską produkcją własną Disney+.
Składający się z ośmiu odcinków (każdy trwa około 45 minut), miniserial został dosyć dobrze oceniony przez widzów (6.8/10 w IMDb i 6.7/10 w Filmwebie). W mojej ocenie te noty są trochę zbyt surowe... ale daleki jestem od stwierdzenia, że ten serial wybitny. Na pewno robi wrażenie odtworzenie realiów Wrocławia sprzed drugiej wojny światowej, samochody z epoki czy też odpowiedni klimat. Fabuła na początku mocno wciąga, z napięciem oglądałem pierwsze odcinki, później jednak odniosłem wrażenie, że scenarzystom zabrakło dobrych pomysłów na zakończenie. Nie do podważenia jest jednak gra aktorska: świetny Tomasz Schuchardt, demoniczny Ireneusz Czop, bardzo dobrze zagrała także Sandra Drzymalska. Podsumowując, "Breslau" to w mojej opinii dobry serial, szczególnie gdy ktoś gustuje w kryminalnej tematyce, jednak trochę mu zabrakło do "ideału".
Ocena Civil.pl: 75%
Dom dobry
"Dom dobry" to kolejny film Wojciecha Smarzowskiego (ostatni to wydane w 2021 roku "Wesele"). Ten reżyser i scenarzysta porusza w swoich dziełach ważne problemy społeczne, tym razem wziął na tapet przemoc domową wobec kobiet. Gośka (Agata Turkot) to młoda i atrakcyjna kobieta, która po pobycie w Wielkiej Brytanii wraca do rodzinnego miasta. Pracuje zdalnie jako lektorka języka angielskiego, ale pragnie jak najszybciej się wyprowadzić i uwolnić od toksycznej matki (w tej roli Agata Kulesza), która nadużywa alkoholu i obwinia swoje dzieci za własne niepowodzenia. Główna bohaterka poznaje przez internet Grzegorza (Tomasz Schuchardt), nieco starszego mężczyznę, lokalnego polityka pracującego dla burmistrza (Andrzej Konopka). Nie mogąc wytrzymać kolejnej furii swojej matki, Gośka podejmuje decyzję o natychmiastowej przeprowadzce do dopiero co poznanego człowieka. Po krótkiej sielance, jej życie zamienia się w piekło, gdy jej partner (a później mąż) zaczyna stosować przemoc domową.
Ten polski dramat z 2025 roku (premiera kinowa miała miejsce w listopadzie) jest bez wątpienia bardzo mocny. Niesamowicie uderza swoją brutalnością i obnaża słabości systemu, w którym maltretowana kobieta jest w zasadzie bez szans na ratunek. Konstrukcja tego filmu bardzo mocno nawiązuje do poprzednich produkcji Smarzowskiego, ten twórca na ogół zatrudnia także aktorów, z którymi wcześniej pracował, nie inaczej jest w "Dom dobry": zarówno Agata Turkot i Tomasz Schuchardt zagrali w "Weselu" z 2021 roku. W "Dom dobry" w mniejszych rolach pojawiają się także między innymi Arkadiusz Jakubik czy Robert Wabich. Film można obecnie obejrzeć w ramach Amazon Prime Video.
Ocena Civil.pl: 70%
Chrzciny
Grudzień 1981 roku. Gorliwa katoliczka Marianna (Katarzyna Figura) ma nadzieję, że szóstka jej dzieci pogodzi się przy okazji chrzcin najmłodszego wnuka. A różnic do pogodzenia jest wiele, jeden z synów (Tomasz Schuchardt) to komunista, korzystający z benefitów PRL-owskiego systemu, podczas gdy drugi to działacz Solidarności (Michal Zurawski). Nieznany jest także ojciec mającego przyjąć chrzest dziecka. Pojawia się jednak ważniejszy problem, bo tego samego dnia ogłoszony zostaje stan wojenny. Marianna robi wszystko, by jej dzieci nie dowiedziały się o wydarzeniach w kraju a skupiły się na szukaniu zgody w dniu rodzinnego święta.
Ten film z 2022 roku ciężko sklasyfikować, bo z jednej strony można go uznać za komedię obyczajową, jednak ma w sobie dużo elementów z typowego kina dramatycznego. Rok 1981 to dosyć już odległa data, zważywszy na fakt, że mediana wieku w Polsce to około 42 lata, to można założyć, że około połowa obecnej populacji naszego kraju nie żyła w tamtych czasach (np. ja) i nie kojarzy tamtejszych realiów i zna je co najwyżej z opowieści rodziców. Akcja filmu ma miejsce na ośnieżonej wsi, a w zasadzie prawie wyłącznie w domu rodzinnym głównych bohaterów. A bohaterowie Ci są grani przez naprawdę wyśmienitych aktorów: Figura, Schurchardt czy Żuławski dają popis swoich umiejętności. Nieco gorzej film wypada w warstwie fabularnej, bo daleko mu do obyczajowych, ciężkich komedii Smarzowskiego. "Chrzciny" to poprawna wizyta w epoce słusznie minionej, jednak produkcji zabrakło pazura. Film można obejrzeć obecnie na Canal+.
Ocena Civil.pl: 60%
High Water (Season: 1) (Wielka woda)
"Wielka woda" to polski mini-serial dramatyczny traktujący o wielkiej powodzi we Wrocławiu w roku 1997. Odniesienia do realiów są dosyć luźne, bo w serialu pozmieniano nawet niektóre nazwy geograficzne oraz dodano wątki nieobecne podczas kataklizmu sprzed 25 laty. Jasmina Tremer (Agnieszka Żulewska) to hydrolog, która na kilka tygodni przed powodzią zostaje sprowadzona do stolicy Dolnego Śląska w celu wykonania ekspertyzy dotyczącej zagrożeń. Oprócz pracy, we Wrocławiu na kobietę czekają niezamknięte sprawy osobiste.
W serialu główne role grają Żulewska, Tomasz Schuchardt i Ireneusz Czop, ale występuje także bardzo duża ilość postaci drugiego i dalszego planu (ogromna jak na sześcioodcinkową produkcję). Trzeba przyznać, że Netflix zainwestował sporo środków w ten serial i nadał mu takiego nieco "amerykańskiego" sznytu. Większość postaci została bardzo mocno przerysowana a same fakty mocno ubarwione, jednak nie przeszkadza to w odbiorze "Wielkiej wody". Serial ogląda się bardzo przyjemnie i w zasadzie zaczynając pierwszy odcinek ciężko przerwać, ze względu na cliffhangery. Zainwestowano sporo w dekoracje (np. samochody z epoki), przez co dla osób które pamiętają 1997 rok, produkcja ma też znaczenie sentymentalne. Postarano się również o angaż bardzo wielu znanych polskich aktorów, choć niektórzy dostali jedynie epizody (np. Łukasz Garlicki czy Tomasz Kasprzyk). "Wielka woda" to także ostatnia rola Jerzego Treli, aktor niestety zmarł kilka miesięcy przed premierą. Podsumowując: Netflixowi wyszedł dobry serial, z dużym budżetem, który dobrze się ogląda. Oczywiście z wadami, ale całość przemawia na plus.
Ocena Civil.pl: 78%