film fantasy

Poniżej znajdują się filmy powiązane z tagiem: film fantasy

Ocena: 80 300

300

Kultowy już film z udziałem Gerarda Butlera w roli Leonidasa. Produkcja przedstawia przegraną przez Spartan bitwę pod Termopilami, która miała miejsce w 480 roku przed naszą erą. Leonidas stanął w niej do walki przeciwko licznym oddziałom perskim, mając do dyspozycji tylko 300 żołnierzy oraz niewielkie posiłki niezawodowych żołnierzy. Persami dowodził Kserkses (w tej roli Rodrigo Santoro). Główną rolę żeńska zagrała Lena Headey (jako królowa Gorgo).

Ta doskonała ekranizacja komiksu Franka Millera, trzyma się dosyć swobodnie realiów historycznych, przebiła się do kultury masowej. Do dzisiaj popularne są przeróbki kultowej frazy: "This is Sparta". Film mając budżet 65 mln dolarów, zarobił aż 456. Sukces finansowy przełożył się na sequel, który miał premierę w 2014 roku, jednakże 300: Rise of an Empire to już tylko popłuczyny po pierwszej częściej, ale pierwotne "300" to jedna z najciekawszych produkcji ostatnich kilkunastu lat.

Ocena Civil.pl: 80%

Ocena: 59 300: Rise of an Empire

300: Rise of an Empire

Kontynuacja kultowego filmu z 2006 roku, traktująca o wojnach grecko-perskich. Retrospektywny początek ukazuje Temistoklesa (Sullivan Stapleton), który rani strzałą Dariusza I Wielkiego na oczach jego syna - Kserksesa (Rodrigo Santoro). Dariusz umiera w wyniku odniesionych ran a Kserkses za namową Artemizji (Eva Green) postanawia zemścić się na Grekach, co prowadzi do walki pod Termopilami z pierwszej części. Są to oczywiście bzdury, które nie mają nic wspólnego z rysem historycznym, dlatego też "300: Rise of an Empire" to film fantasy a nie historyczny. Wodze fantazji puszczone są dużo dalej - Artemizja stojąc na czele perskich okrętów uwodzi Temistoklesa, by następnie zginąć z jego ręki pod Salaminą...

To co nie może się podobać, to płytka fabuła, koncentrująca się na uzupełnieniu fabuły części pierwszej a następnie ukazujące bitwy morskie - pod Artemizjonem a następnie fragment potyczki pod Salaminą. Królowa Gorgo (Lena Headey) występuje w roli drugoplanowej, ponieważ pierwszy plan żeński w całości zdominowany jest przez Evę Green, dla której scenarzyści przewidzieli nawet jedną pikantną scenę. Moim zdaniem ten sequel niszczy kult pierwszej części, film ten można było lepiej przygotować, zważywszy iż minęło 8 lat pomiędzy premierą "jedynki" i "dwójki".

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 59 47 Ronin

47 Ronin

Kosztująca olbrzymie pieniądze (175 mln dolarów) superprodukcja z udziałem Keanu Reeves i plejadą japońskich aktorów traktująca o znanej w Japonii opowieści o 47 roninach. Historia wydaje się być prosta i bazuje na faktach historycznych: po śmierci Lorda Asano, który został pokuszony przez czarownicę, jego córka Mika zostaje zmuszona do mariażu z lordem Kirą, podstępnym człowiekiem, który pragnie władzy "po trupach". Na przeciwko Kirze powstaje 47 roninów na czele z Oishi oraz Kai - pół-Brytyjczykiem, pół-Japończykiem (Keanu Reeves), którzy pragną pokonać lorda oraz podstępną czarownicę. Można by rzecz - standard dla filmów z takim budżetem: są dobrzy, są źli, jest sprawa o którą warto walczyć.

Tym razem jednak produkcja okazała się klapą. Krytycy wystawili fatalną notę (ledwie 12% pozytywnych opinii na Rotten Tomatoes), zaś widzowie zagłosowali nie procentami, ale niezbyt tłumnym stawieniem się do kin, w rezultacie film zarobił tylko 146 mln dolarów - czyli nie zwrócił się. Niestety twórcy zagrali nie fair, ponieważ nawet plakat filmowy "oszukuje", pojawia się na nim Rick Genest, "człowiek Zombie", wypromowany między innymi przez Lady Gagę (oprócz niego na plakacie zmieściły się jeszcze tylko 3 postacie...). Problem jest jednak taki, iż Rick występuje w jednej scenie przez kilka sekund i wypowiada kilka może słów, w produkcji trwającej prawie 2 godziny. Odtwórcy głównych ról tacy jak Hiroyuki Sanada, który wciela się w rolę przywódcy roninów oraz Ko Shibasaki, grająca główną rolę żeńską - nie znaleźli miejsca na plakacie! Pogrywając w ten sposób: eksponując na plakacie kontrowersyjną postać, która de facto występuje jako cameo - kosztem głównych bohaterów, których nazwiska nie są zbyt znane w Europie - traktuje się widza jak idiotę. Kolejny mój zarzut: produkcja jest niesamowicie nudna, nie porywa, wlecze się, akcja przyśpiesza dopiero pod koniec. Niestety też nie widać za bardzo zainwestowanych pieniędzy, są co prawda ładne lokacje i krajobrazy, ale bardzo blado wypadają sceny fantasy z udziałem cyfrowo obrabianych stworzeń. Za takie pieniądze można było to zrobić lepiej...

Ten film to spore rozczarowanie, może wydać się ciekawy miłośnikom kultury japońskiej, którzy i tak pewnie po seansie będą rozczarowani. Nie polecam.

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 70 Thor: The Dark World

Thor: The Dark World

Kolejna część przygód postaci z komiksu Marvel i mitologii nordyckiej - Thora. Tym razem dzielny syn Asgardu broni swój świat przed Mrocznymi Elfami, które chcą posiąść Aether (tajemną broń) i zaprowadzić we wszystkich 9 krainach wszechświata mrok. Tym razem sprzymierzeńcem Thora będzie jego brat - Loki (Tom Hiddleston) oraz oczywiście Jane Foster (Natalie Portman), zjednoczą się oni przeciwko Malekithowi - władcy Mrocznych Elfów.

Filmy tego typu należy oglądać w kinie, najlepiej w 3D (choć to 3D jest naciągane) - tak też uczyniłem, sala była średnio wypełniona, blok reklamowy ubogi, zapowiedzi kolejnych hitów - mało - czuć kryzys wszędzie. Zresztą aktorzy, coraz większego formatu nagminnie zamieniają produkcje filmowe na seriale, które są o wiele lepszym i pewniejszym źródłem dochodu, mimo to na drugą część przygód Thora wyłożono 170 mln dolarów i pieniądze te mają się szansę zwrócić, ponieważ ledwie 2 dni po premierze w USA - już zarobiono 141 mln dolarów - a to dopiero początek przychodów.

Pieniądze zagrały, ściema-ala-3D (oczywiście tylko część scen była w 3D) - też, ale moim zdaniem film też jest zbyt lekki. Dodano bardzo dużo humoru familijnego - ponieważ zapolowano na każdego co ma pieniążki na bilet, niezależnie od wieku. Już za niecałe pół roku Ci sami dystrybutorzy zaproszą widzów do kina na film "Captain America: The Winter Soldier" a później pewnie na kolejne ekranizacje komiksów Marvela. To jest świetny biznes, ponieważ lekkie filmy fantasy dla całych rodzin to chyba obecnie najbezpieczniejsze inwestycje. Nie mniej jednak jest to ograniczona uczta dla ambitnego kinomana - ale przyzwoicie zrobiona produkcja dla mas - to też jest jakiś walor.

Ocena Civil.pl: 70%

Ocena: 45 Hansel & Gretel: Witch Hunters

Hansel & Gretel: Witch Hunters

Hansel (Jeremy Renner) oraz Gretel (Gemma Arterton) to łowcy czarownic żyjący w delikatnie mówiąc wirtualnych czasach (niby średniowiecze, ale takie inne - z bronią maszynową, prądem, insuliną). W dzieciństwie bohaterowie porzuceni przez rodziców zabili i spalili pierwszą czarownicę, kilkanaście lat później, mając na koncie masę ubitych czarownic, zostają poprzedni przez burmistrza Augsburga, by podjęli się kolejnej misji. Polega ona na odzyskaniu z rąk czarownic porwanych dzieci. Misja nie jest prosta, ponieważ przeciwnikiem jest arcyczarownica Muriel (Famke Janssen), która posiada możliwość przyjmowania ludzkiej twarzy. W dodatku lokalny szeryf Berringer (Peter Stormare) nie życzy sobie obecności łowców i zamierza we własnym zakresie poradzić sobie z czarownicami. Pojawia się także troll Edward - sługus czarownic, porywający dla nich dzieci.

Ten krótki jak na ten gatunek film (raptem 98 minut) z budżetem 50 mln dolarów - rozczarowuje. Opowieść bladziutka, słabe aktorstwo, fani fantasy łapali się za głowy gdy oglądali ten film. Obraz zebrał fatalne recenzje, moim zdaniem zasłużenie. Nie polecam, aczkolwiek da się obejrzeć ze względu na śliczną Gemmę Arterton.

Ocena Civil.pl: 45%

Następna strona »

01 02

W sumie: 6 filmów