MaXXXine
W trzeciej odsłonie trylogii Ti Westa wracamy do Maxine Minx (Mia Goth), która po krwawej przeszłości z X próbuje przebić się w Hollywood lat 80. jako pełnoprawna aktorka. Gdy w mieście grasuje seryjny morderca, a prywatny detektyw (Kevin Bacon) zaczyna interesować się jej dawnymi tajemnicami, Maxine musi walczyć nie tylko o rolę życia, ale i o własne bezpieczeństwo. Film ma bardzo rozbudowaną obsadę pełną gwiazd: Elizabeth Debicki, Giancarlo Esposito, Halsey, Michelle Monaghan, Bobby Cannavale, Toby Huss czy Lily Collins to tylko część głośnych nazwisk, które pojawiają się w "MaXXXine".
Produkcja uzyskała dobre oceny od widzów: 6.2/10 w IMDb oraz korzystne od zawodowych krytyków (73% pozytywnych opinii zagregowanych w Rotten Tomatoes). Pomimo niesamowicie imponującej obsady, film miał kosztować mniej niż 10 mln dolarów a jego Box Office to nieco ponad 22 mln dolarów. To film efektowny, ale nierówny. West świetnie buduje atmosferę i bawi się konwencją, jednak finał jest przewidywalny, a część wątków sprawia wrażenie doklejonych na siłę. Mia Goth jak zwykle trzyma całość w ryzach — jej Maxine jest jednocześnie ambitna, cyniczna i magnetyczna. Kevin Bacon dodaje filmowi charakteru, choć jego rola balansuje na granicy pastiszu. Całość broni się jednak na tyle, że po prostu warto tę produkcję obejrzeć. "MaXXXine" jest dostępny do wypożyczenia w sieciach VOD.
Ocena Civil.pl: 65%
The Burnt Orange Heresy (Obraz pożądania)
Krytyk malarski, James Figueras (Claes Bang) zostaje zaproszony wraz z kochanką o imieniu Berenice (Elizabeth Debicki) do włoskiej rezydencji znanego marszanda Josepha Cassidy'ego (Mick Jagger). Gospodarz zleca krytykowi, by ten zdobył obraz od mieszkającego po sąsiedzku, samotniczego geniusza Jerome'a Debneya (Jerome Debney).
Mick Jagger, legendarny wokalista The Rolling Stones ma na swoim artystycznym koncie kilka ról filmowych, jednak grywał bardzo nieregularnie, bo ostatni raz wystąpił w większej roli w filmie w 2001 roku ("The Man from Elysian Fields"). W "The Burnt Orange Heresy" zagrał rolę drugoplanową, podobnie jak Donald Sutherland. Pierwsze skrzypce przypadły duetowi Claes Bang (Duńczyk) oraz Elizabeth Debicki (Australijka polskiego pochodzenia). Choć na ekranie tego nie widać, to Bang jest aż o 23 lata starszy od Elizabeth. To co ich wyróżnia to wzrost: Duńczyk mierzy 195cm a Debicki 190cm. Ta niewątpliwie arcy oryginalna obsada to największa zaleta tego kryminału z elementami thrillera i dramatu. Sam film, choć moim zdaniem dobry, nie wybija się ponad porządną średnią w swoim gatunku (6.1/10 w IMDb oraz 66% pozytywnych not w Rotten Tomatoes). Niemniej, warto go obejrzeć chociażby dla wspomnianej wyżej obsady, a także dla włoskiego, letniego klimatu, jakże dalekiego od polskiej późnej jesieni. "The Burnt Orange Heresy" dostępny jest w ramach abonamentu w Amazon Prime Video, gdzie pojawił się jak to zazwyczaj bywa na tej platformie, bez większego rozgłosu. Warto jednak go odszukać w ofercie i obejrzeć, chociażby po to by zobaczyć na "małym" ekranie legendę The Rolling Stones w innej niż muzycznej roli.
Ocena Civil.pl: 60%
The Man from U.N.C.L.E.
Guy Ritchie w mistrzowskiej formie. Akcja produkcji na miejsce na początku lat 60-tych. Dwaj agenci: amerykański oraz radziecki pracują razem by pokonać tajemniczą organizację przestępczą, która zamierza wyprodukować bombę atomową. Amerykanina o imieniu Napoleon gra Henry Cavill, zaś agenta radzieckiego Ilye Armie Hammer. Ilye partneruje Gaby (zdobywczyni Oscara – Alicia Vikander). W rolach trzecioplanowych pojawią się: Hugh Grant, Sylvester Groth, Jared Harris oraz Luca Calvani. Rola czarnego charakteru przypadła zaś Elizabeth Debicki, Australijce z polskimi korzeniami. Debicki wyróżnia się wśród wielu aktorek słowiańską urodą oraz wzrostem, według niektórych źródeł aktorka mierzy 190cm wzrostu.
Oglądanie "The Man from U.N.C.L.E." to czysta przyjemność. Akcja z dużą dawką humoru i stylu to coś bardzo pożądanego. Do tego dochodzi bardzo ciekawa obsada. Zawiodły jedynie finanse, ponieważ przy dużym budżecie 75 mln dolarów wyciągnięto niecałe 110 mln. Nie mniej jednak ta produkcja ma solidne argumenty by ją po prostu obejrzeć.
Ocena Civil.pl: 77%