Ocena: 49 Christmas Inheritance (Świąteczny spadek)

Christmas Inheritance
Poster source: imdb.com

W ramach cyklu Christmas 2019 obejrzałem komedię Netflixa z udziałem Elizy Taylor i Andie MacDowell. Nie było to łatwe, ale obejrzałem! Ellen Langford (Eliza Taylor) to córka nowojorskiego milionera prowadzącego lukratywną firmę. Kobieta wiedząc, że odziedziczy fortunę, prowadzi mocno rozrywkowy tryb życia, pakując się w skandale. Sytuacji nie poprawia fakt, że Ellen jest zaręczona z nowojorskim karierowiczem, stroniącym od innych niż pieniądze wartości. Wszystko to skłania seniora rodu do próby potrząśnięcia swoją latoroślą. Pan Langford wysyła swoją córkę do Snow Falls, małej mieściny, gdzie przed laty założył on swój wielki biznes, wraz z partnerem o imieniu Zeke. Milioner pragnie by jego córka przed Świętami Bożego Narodzenia wręczyła Zekowi osobiście kartkę z życzeniami. Jednocześnie pragnie nauczyć córkę życia i wysyła ją w podróż w nieznane wręczając jej tylko 100 dolarów (rekwirując karty płatnicze). Ellen Langford na miejscu poznaje miłego mężczyznę o imieniu Jake (Jake Lacy) oraz jego ciocię Debbie (Andie MacDowell, tak właśnie ta Andie McDowell).

"Christmas Inheritance" został wyprodukowany w 2017 roku i miał premierę dwa lata temu. Problemem tego filmu jest przede wszystkim mdła do granic możliwości fabuła. Ok, to delikatna komedia świąteczna, ale nawet w tej kategorii jest przesłodzona. Całość trwa nieco ponad 100 minut i niestety mniej więcej od połowy seansu czas ten ciągnie się bezlitośnie. Do tego dochodzi 100% przewidywalność zdarzeń. Oczywiście film ten da się obejrzeć w święta przy rodzinnym obiedzie na zasadzie "coś leci w tle", ale innego zastosowania tej produkcji nie widzę.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 62 Merry Happy Whatever (Season: 1) (Obłędnych Świąt! )

Merry Happy Whatever
Poster source: imdb.com

Pod koniec listopada tego roku w stajni Netflixa pojawił się serial komediowy o tematyce Świąt Bożenarodzeniowych. Reklamowany sloganem "This family is no holiday" sitcom opowiada o 10 dniach przerwy świątecznej rodziny Quinnów. Don (senior rodu, z tej roli Dennis Quaid) to tradycjonalista, katolik i wdowiec, który doczekał się czwórki potomstwa, trzech córek i jednego syna. Najmłodsza córka Emmy (Bridgit Mendler) przylatuje do rodzinnego ze swoim nowym chłopakiem Mattem (Brent Morin) aby przedstawić go rodzinie. Matt od początku konfrontuje się z despotycznym Donem, a także poznaje partnerów dzieci Dona: Joy (w tej roli Elizabeth Ho) i Todda (Adam Rose). Pozostałe dzieci Dona to nieco głupkowaty Sean, matkująca wszystkim Patsy oraz wścibska i egoistyczna Kayla (w tej roli Ashley Tisdale). Jak łatwo sobie można wyobrazić, każda z postaci "przyniesie" na święta swoje własne problemy. Wspólnym problemem dla wszystkich będzie Don, pracujący jako szeryf, narzucający wszystkim swoje poglądy i styl życia, rozstawiający swoje dzieci ich partnerów po kątach.

Serial Netflixa jest bardzo nierówny. Najgorszy wg mnie (i ocen widzów) jest... pierwszy odcinek (po którym zapewne sporo widzów opuściło tę produkcję). Później jednak robi się znacznie lepiej i da się obejrzeć wszystkie 8 (każdy z nich trwa około 26 minut) odcinków. "Merry Happy Whatever" opowiada o katolickiej rodzinie, stąd też przedstawione w serialu obyczaje świąteczne wydadzą się swojskie dla polskiego widza. Trzeba też zauważyć, że show robią w zasadzie tylko Dennis Quaid i Ashley Tisdale (ewentualnie Elizabeth Ho), pozostali aktorzy i ich kreacje wypadają dosyć blado. Czy serial będzie kontynuowany? Jeżeli tak, to wg zapowiedzi producentów, kolejny sezon opowie o innym święcie, np. o Wielkanocy (Easter). Serial ten stanowi delikatne uzupełnienie oferty Netflixa, który wg doniesień medialnych jest obecnie w kryzysie i mierzy się z problemem odpływu widzów amerykańskich, gdzie walka platform VOD jest najostrzejsza. Czy sytuację zmieni premiera "Wiedźmina" 20 grudnia 2019 roku? Czas pokaże.

Ocena Civil.pl: 62%

Ocena: 65 Stuber

Stuber
Poster source: imdb.com

Vic Manning (Dave Bautista) to twardy glina z zasadami, który podczas jednej z akcji traci swoją partnerkę Sarę (Karen Gillan). Vic zamierza za wszelką cenę dorwać mordercę, a jest nim wysportowany Azjata Oka Tedjo. Kiedy kilka miesięcy później nadarza się okazja "przyskrzynienia" złoczyńcy, główny bohater jest świeżo po operacji oczu, po której prawie nic nie widzi i nie może kierować samochodem. Za radą córki zamawia więc... Ubera. W roli taksówkarza występuje Kumail Nanjiani wcielający się w typowego życiowego gapcia o imieniu Stu. Stu na co dzień pracuje w sklepie u szefa, które szczerze nienawidzi a po pracy dorabia jeżdżąc wynajętym elektrycznym kompaktem jako kierowca Ubera. Marzeniem Stu jest sfinansowanie biznesu koleżanki, w której się podkochuje (w roli obiektu westchnień Betty Gilpin). Przeznaczenie łączy Vica i Stu, tworząc z nich niecodzienny duet policjant i jego kierowcy.

Produkcja kosztowała zaledwie 16 mln dolarów i przeniosła przychód w wysokości nieco ponad 32 mln. Jak za taki relatywnie jak na amerykański film akcji budżet, stworzono dosyć widowiskową produkcję. "Dosyć", ponieważ próżno szukać tutaj zapierających dech scen, raczej są to mocno statyczne strzelaniny. Dave Bautista wykorzystuje swoje pięć minut, w ostatnich latach grając w bardzo wielu filmach, w tym w superprodukcjach. Oczywiście, każdy kto miał przyjemność lub nieprzyjemność zobaczyć film z tym aktorem, wie że jest to napakowany osiłek mierzący 190 cm wzrostu, pasujący do fabuł "ja kontra wszyscy". Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że "Stuber" to nie jest zły film. Klasyfikowałbym go jako średniaka w kategorii komedii kryminalnych. Nie powala niczym, ale da się go obejrzeć. Oceny widzów (6.2/10 w IMDB) zdają się to potwierdzać.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 92 The Man in the High Castle (Season: 4) (Człowiek z Wysokiego Zamku)

The Man in the High Castle
Poster source: imdb.com

Kilka miesięcy temu recenzowaliśmy trzeci sezon The Man in the High Castle. 15 listopada 2019 roku Amazon zamieścił na swojej platformie czwartą (ostatnią) serię cyklu, luźno opartą na książce Philipa K. Dicka. W największym skrócie serial opowiada o losach świata po II Wojnie Światowej, która zakończyła się zwycięstwem państw osi. Niemcy i Japonia w tej wizji świata okupują tereny Ameryki Północnej (wschodnie i środkowe stany przypadają Rzeszy a zachodnie Cesarstwu Japońskiemu). Główna bohaterka o imieniu Juliana (Alexa Davalos) nawiązuje kontakt z tajemniczym mężczyzną posiadającym nagrania z alternatywnych światów, w których to wojna została wygrana przez Aliantów. Czwarty sezon bezpośrednio kontynuuje wydarzenia mające miejsce w trzecim. Reichsmarschall John Smith (Rufus Sewell) pragnie nawiązać kontakt ze swoim synem Thomasem, odnalezionym w alternatywnej rzeczywistości, jednocześnie walcząc o swoje małżeństwo z Helen (Chelah Horsdal). Z kolei na zachodnim wybrzeżu, bezwzględny Inspektor Kido (Joel de la Fuente) musi zdecydować po czyjej stronie zamierza stanąć, w sypiącym się japońskim imperium. Ciężko oczywiście napisać cokolwiek więcej nie zdradzając fabuły, dlatego na tym lakonicznym opisie poprzestanę.

Sezon czwarty to majstersztyk. Doskonale podtrzymane napięcie, rewelacyjna gra aktorska Rufusa Sewella (w późniejszych sezonach udział Alexy Davalos de facto sprowadzał się do roli drugoplanowej, co podkreślił Amazon, umieszczając na oficjalnym plakacie ostatniej serii postać Johna Smitha trzymającego w rękach flagę) oraz Joela de la Fuenty to tylko niektóre atuty. Podziw budzi rozmach, dopracowane dialogi i niesamowita "elektryczność" każdego kolejna odcinka. Jest ich tylko 10 (tak jak w każdym innym sezonie), ale rozpoczynając ich oglądanie, naprawdę ciężko się jest oderwać. "The Man in the High Castle" to sztandarowa produkcja Amazon Prime. Mam nadzieję, że ta platforma VOD zainwestuje teraz pieniądze w coś równie epickiego i stworzy kolejne wielki format. Oby!

Ocena Civil.pl: 92%

Ocena: 47 Men in Black: International

Men in Black: International
Poster source: imdb.com

Nie jestem fanem serii Men in Black, ale skuszony udziałem Chrisa Hemswortha, postanowiłem sprawdzić jak wypadła brytyjsko-amerykańska kooperacja, debiutująca kilka miesięcy temu na ekranach kin. Molly Wright (Tessa Thompson) jako dziecko miała kontakt z przybyszem z innej galaktyki oraz podążającymi za nim agentami w czerni. Marzeniem małej dziewczynki stało się dołączenie do elitarnego grona agentów MIB. Lata starań owocują i Molly jako Agentka M zostaje przyjęta na staż a następnie przydzielona jako partnerka, starego wygi, agenta H (Chris Hemsworth). Para podczas wykonywania rutynowego zadania zostaje zaatakowana przez tajemniczych bliźniaków szukających tajemniczego artefaktu. Okazuje się, że owy przedmiot mógłby zachwiać równowagą sił we wszechświecie. Ważne role w tym filmie grają jeszcze: Liam Neeson, Rebecca Ferguson oraz Emma Thompshon.

Przy budżecie wynoszącym od 94 do 110 mln dolarów (wg różnych źródeł), udało się zarobić nieco ponad 250 mln, nie jest to żaden sukces bo poprzednie części były o wiele bardziej kasowe i miały większy budżet. Skąd taki słaby wynik? Powodów jest mnóstwo. Produkcja nie spodobała się ani krytykom (ledwie 23% pozytywów na Rotten Tomatoes) ani widzom (kiepska ocena na IMDB, ledwie 5.6/10). "Men in Black: International" jest niesamowicie nudny, trwa około 114 minut a czas ten dłuży się niemiłosiernie. Sceny akcji żenują swoim miernym poziomem. Najgorzej jednak wypada warstwa "humorystyczna", dialogi są drewniane a gagi całkowicie nieśmieszne. Przeszkadza nawet Chris Hemsworth, niezbyt przykładający się do swojej roli, partnerująca mu Thompson także nie stanowi tutaj wartości dodanej. Całość sprawia wrażenie filmu robionego na siłę lub wręcz za karę. Naprawdę ciężko się na to wszystko patrzy. Produkcję można w tej chwili obejrzeć w serwisach VOD i moim zdaniem nie warto wydawać na nią ani złotówki. Ten film trzeba ominąć.

Ocena Civil.pl: 47%

Strona zawiera recenzje filmowe zagranicznych i polskich filmów oraz seriali. Recenzje filmowe powinny być niezależne i szczere bo tylko wtedy są wiarygodne. Na stronie staramy się umieszczać recenzje super hitów i super produkcji jak również mniej znanych i popularych filmów różnych gatunków. Recenzje filmowe superhitów w budżetami wynoszącymi ponad 200 mln dolarów są dostępne wszędzie, dlatego naszym zdaniem czasem warto obejrzeć coś niszowego, coś innego niż oglądają wszyscy. Dlatego na naszej strony publikujemy recenzje filmów z różnych platform streamingowych (Netflix, Amazon Prime, HBO, Canal+).