kryminał
Recenzje filmowe kryminałów opisują przede wszystkim pomysł i jego wykonanie. Niezależnie od tego czy film jest ekranizacją książki czy oryginalnym pomysłem, bardzo ważne jest utrzymanie napięcia i tajemniczości do samego końca.
Recenzje filmowe kryminałów opisują przede wszystkim pomysł i jego wykonanie. Niezależnie od tego czy film jest ekranizacją książki czy oryginalnym pomysłem, bardzo ważne jest utrzymanie napięcia i tajemniczości do samego końca.
Robert McCall (Denzel Washington) to podstarzały pracownik sklepu typu Castorama z niesamowicie uregulowanym trybem życia. Pewnej nocy poznaje Teri (Chloë Grace Moretz) młodziutką rosyjską prostytutkę. Niedługo potem dziewczyna zostaje brutalnie pobita przez swojego alfonsa Slaviego. Robert McCall postanawia ją pomścić i w brutalny sposób rozprawia się z piątką rosyjskich gangsterów. Zabójstwo Rosjan ściąga uwagę ich szefa, wielkiego mafiozy – Puszkina. Osobnik ten postanawia "wyjaśnić" sprawę i wysyła w tym celu niejakiego Teddy'ego (Marton Csokas) – sadystycznego byłego agenta Specnazu. Teddy współpracując ze skorumpowaną policją zamierza wyjaśnić kto stoi za mordem piątki rosyjskich gangsterów. A Robert McCall, który w przeszłości był specjalnym agentem, nie zamierza odpuścić i podejmuje ryzykowną grę przeciwko rosyjskiej mafii oraz skorumpowanym policjantom.
Na "The Equalizer" wyłożono 55 mln dolarów, wyjęto prawie 200 mln. Film jest nieco przydługi (trwa 132 minuty) i tak naprawdę choć nie porywa na żadnej płaszczyźnie, to Denzel Washington w roli "ostatniego sprawiedliwego" robi dobrą robotę. Co prawda akcja typu: jeden kontra wszyscy są kręcone cały czas (głównie w formacie kina klasy B i C), ale niezbyt często powstaje z tego coś lepszego aniżeli zwykła bijatyka, o której nie pamięta się kilka chwil po seansie. "The Equalizer" to film z innej półki: efektowny, klimatyczny i ... przede wszystkim dobrze przyjęty przez widów (średnia ocena np. w serwisie IMDb przekracza 7 punktów na 10 możliwych). Dobra pozycja dla miłośników "mocnego kina".
Ocena Civil.pl: 65%
"The Mule" czyli tytułowy muł to Ray Jenkins, Australijczyk który dał się namówić do tego by przeszmuglować w żołądku heroinę z Tajlandii do ojczyzny. Rzecz ma miejsce w latach 80, stąd też złapany na lotnisku Ray zostaje wzięty w areszt domowy do motelu, podczas którego ma się wypróżnić i dostarczyć tym samym obciążające go dowody wprost z własnego żołądka. Pieczę nad Rayem przejmują agenci federalni, w tym sadystyczny detektyw Tom Croft (Hugo Weaving). Po stronie Raya opowiada się za to młoda prawniczka Jasmine (urodziwa Georgina Haig). Może to wydać się niemożliwe, ale ten film jest właśnie o tym, czy tytułowy muł wytrzyma kilka dni bez ... defekacji. A ma sporą motywację, ponieważ mafia która wplątała go w tę sytuację atakuje jego rodzinę a także osacza go w motelu, w którym jest przetrzymany.
"The Mule" to film niewątpliwie obrzydliwy, który mieszka kilka gatunków. Australijczycy lubią jeździć po bandzie i dostarczać widzom scen, o których ci nawet nie mogli pomyśleć, że kiedykolwiek powstaną. Kinematografia nawet ma to określenie: "bizzare" czyli dziwaczne. Tak, żyjemy w czasach, w których w zasadzie prawie każdy motyw został już wyeksploatowany i czas sięgać po historie niesamowite. Jeżeli ktoś lubi ekstremalne motywy z nutką australijskiego poczucia humoru to na pewno spodoba mu się ten film...
Ocena Civil.pl: 59%
Paul Maguire (Nicolas Cage) to były kryminalisty, który dawno temu zakończył swoje złe życie i rozpoczął karierę w firmie budowlanej. Dorobił się 16-letniej córki Caitlin, pięknej nowej żony (po tym jak owdowiał) Vanessy (Rachel Nichols), dużego domu oraz ekskluzywnych samochodów. Pewnego wieczora, córka Paula zostaje porwana a następnie odnaleziona martwa. Paul obwinia za jej śmierć rosyjską mafię, z która przed laty zadarł. Aby pomścić córkę rozpoczyna krwawą krucjatę wraz ze swoimi dawnymi kryminalnymi kompanami, pomimo ostrzeżeń od byłego szefa O'Connella (Peter Stormare) oraz detektywa policji (Danny Glover).
Typowy motyw zemsty okraszony średniej klasy intrygą. W tym filmie starano się zmieścić zbyt wiele – wątki dramatyczne, typowe sceny akcji (strzelaniny, bijatyki), pościg samochody, intrygę oraz dosyć zaskakujące zakończenie. Wyszło raczej przeciętnie, ponieważ film o wszystkim jest filmem o niczym. To tak jakby do gara wrzucić wszystko to co ma się w lodówce, bez żadnego pomysłu na to co się chce ugotować. Ale Nicolas Cage od wielu wielu lat przyzwyczaja nas do tego, że jeżeli gości w jakimś filmie, to film ten musi być co najwyżej przeciętny.
Ocena Civil.pl: 50%
Były agent CIA – Deveraux (Pierce Brosnan) po 5 latach emerytury wraca do akcji i znajduje się w opozycji wobec swojego dawnego ucznia agenta Masona (Luke Bracey). Deveraux angażuje się w konflikt, w który zamieszani są wysocy rangą oficjele CIA oraz prezydent elekt Federacji Rosyjskiej. U boku byłego Bonda pojawia się Olga Kurylenko w roli ocalonej Czeczenki. Większość akcji ma miejsce w stolicy Serbii – Belgradzie.
Ten zrealizowany za stosunkowo małe pieniądze (15 mln dolarów) przyniósł przychód w wysokości 32.6 mln dolarów. Wiele osób zapewne chciało zobaczyć byłego Bonda znowu w akcji. Niestety "The November Man" nie jest nawet w kilku procentach tak dobry jak produkcje z udziałem 007. Nudnawy, z małą ilością efektów specjalnych, brakiem bondowskiego poczucia humoru – nie wystaje poza garnitur filmów akcji klasy B. Słaba ocena (jedynie 34% pozytywnych opinii na 114 recenzji) w Rotten Tomatoes to potwierdza.
Ocena Civil.pl: 55%
Kurier (Jeffrey Dean Morgan – fizycznie bardzo podobny do Javiera Bardema) czyli człowiek, który zarabia na życie dostarczając różne dziwne przesyłki, dostaje kolejne zlecenie. Ma dostarczyć do niejako Evil Silve walizkę w przeciągu 60 godzin. Problem w tym, iż nikt nie wie jak wygląda Evil Sivle, bo zgodnie z wykładnią filmu: "to on Ciebie znajduje i wtedy jest ostatnią osobą którą widzisz w życiu". Kurierowi to jednak nie przeszkadza i podejmuje zlecenie od niejakiego Lispy'ego (Til Schweiger). Pomaga mu jego życiowy mentor Stitch (Mark Margolis) oraz Anna (Josie Ho – - chińska aktorka). Tropem Kuriera podążają zaś profesjonalni zabójcy Pan i Pani Capo (odpowiednio Miguel Ferrer i Lili Taylor). W roli trzecioplanowej oglądamy zaś Mickeya Rourke.
Niby fabuła taka jak tysiąc innych, co powinno zwiastować przeciętny film na jako takim poziomie klasy B/C. Niestety "The Courier" wyróżnia się z tłumu bardzo mocno. Na niekorzyść. Największą wadą tej produkcji wydaje się być bardzo znikoma ilość scen akcji. Mało się dzieje na ekranie (a film trwa aż 99 minut!). Przy dosyć przyzwoitym budżecie (15.5 mln dolarów) można było jednak nieco ożywić widowisko. Fabuła kuleje, opowieść nie trzyma się kupy. Pozycja do obowiązkowego ominięcia.
Ocena Civil.pl: 25%