thriller

Recenzje thrillerów powinny przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie czy dany film trzyma w napięciu oraz czy scenariusz nie został napisany na kolanie. Nawet najlepszy pomysł da się zmarnować popełniając takie błędy jak niespójna fabuła czy też ślepe odtwarzanie znanych z innych filmów motywów.

Ocena: 29 Stepdaughter

"My Stepdaughter" czyli pasierbica. Tytuł sporo tłumaczy, ale zarysuję pokrótce fabułę. Niejaki Robert mając już nastoletnią córkę Casey (Niki Koss) ożenił się ponownie z Jill (Emmanuelle Vaugier), która do rodziny wniosła swoją córkę z poprzedniego małżeństwa oraz szaloną siostrę, modelkę o imieniu Skyla, uzależnioną od alkoholu. Wszyscy żyliby szczęśliwie, gdyby nie Casey, która nie tylko dziwnie się ubiera i zachowuje, ale jest bezczelna i arogancka wobec macochy. 16-letnia, mająca trudne dzieciństwo ma jednak szczęście do macochy, która okazuje jej dużo cierpliwości. Tyle tylko, że nie jest to dramat rodzinny o dorastaniu, tylko thriller, w związku z czym oczywiście zaczynają pojawiać się ofiary.

Wiadomo, jak są już trupy, to film nabiera rumieńców, bo główni bohaterowie muszą dojść do tego kto zabił. "My Stepdaughter" to jednak thriller tak nieudolny, iż nawet nie zasługuje na to by go być przedstawicielem tego gatunku. O ile zdarzały się kanadyjskie dreszczowce, które dało się obejrzeć, to ten konkretny trzeba absolutnie sobie odpuścić. Nawet nie warto pisać dlaczego, jeżeli ktoś jest ciekaw, niech sobie "zainwestuje" 80 minut i sprawdzi "jak się nie robi thrillerów".

Ocena Civil.pl: 29%

Ocena: 61 Grand Piano

Thriller produkcji hiszpańskiej, ale z amerykańskimi aktorami, a amerykańskim stylu ... z akcją osadzoną w Chicago. Tom Selznick (Elijah Wood) po pięciu latach przerwy wraca do koncertowania na fortepianie, po to by wystąpić w koncercie na cześć swojego niedawno zmarłego mistrza Patricka Godureauxa. Selznick ma ogromną tremę i straszną niechęć do występu, ale jest motywowany przez swoją piękną żonę – aktorkę Emmę (Kerry Bishé). Tuż po rozpoczęciu występu przed ogromną publicznością Tom na nutach ma zapisane wskazówki od anonimowego prześladowcy. Anonimowy pan grozi śmiercią Tomowi i jego żonie (trzymając ich na muszce karabinu snajperskiego), jeżeli ten podczas koncertu nie wypełni jego poleceń.

Zalety: dobry klimat, ciekawe ujęcia, dosyć duża dynamika wydarzeń. Wady niestety są poważniejsze, po pierwsze poważne luki fabularne, po drugie duża przewidywalność wydarzeń, po trzecie krótki czas filmu. Całość trwała (z zegarkiem w ręku, nie licząc napisów końcowych) około 75 minut. Pozostawia to pewien niedosyt, aczkolwiek "Grand Piano" to dosyć klimatyczny thriller, który się przyjemnie ogląda.

Ocena Civil.pl: 61%

Ocena: 65 Kill Me Three Times

Australijska komedia sensacyjna w stylu Tarantino. Alice (Alice Braga) żyjący w pięknych australijskich plenerach ma kochanka i plan by z nim uciec w siną dal. Ma jednak problem, ponieważ kilka osób (z różnych powodów) ... planuje ją zabić. Na jej życie czyha płatny killer – Charlie Wolfe (Simon Pegg) wynajęty przez męża Alice, jak również pewien dentysta wraz z żoną.

Nie da się ukryć, iż jest to bardzo zgrabna komedyjka, może z nieporywającą fabułą, jednakże bardzo przyjemna do oglądania. W rolach drugoplanowych pojawia się np. Luke Hemsworth (brat Chrisa i Liama). Nie za bardzo da się więcej o takim filmie cokolwiek napisać, po prostu warto obejrzeć jak się ma trochę więcej czasu.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 49 The Town That Dreaded Sundown

W Texarkanie (prawdziwe miasto na pograniczu Texasu i Arkansas) 65 lat temu grasował seryjny morderca, który nigdy nie został ujęty. W 2013 roku dochodzi do kolejnych zabójstw w stylu sprzed lat. Jami (Addison Timlin) i jej chłopak zostają zaatakowani w odludnym miejscu. Ją morderca oszczędza, ale zobowiązuje do przekazania "przesłania". Dziewczyna po traumatycznych przeżyciach na własną rękę rozpoczyna własne śledztwo niezależne od policji.

Co można więcej napisać? To jeden z wielu tysięcy tego typu filmów, bardzo ale to bardzo przeciętny. Napięcia jest tutaj tyle co nic. Za ciekawostkę można uznać udział w rolach trzecioplanowych kilku dosyć znanych aktorów: Anthony Anderson, Gary Cole czy Denis O'Hare. "The Town That Dreaded Sundown" trwa zaledwie nieco ponad 80 minut, ale nawet tak krótki czas by miałkiej fabule się moim zdaniem dłuży. Duże rozczarowanie.

Ocena Civil.pl: 49%

Ocena: 67 The Two Faces of January

Chester (Viggo Mortensen) to oszust spędzający na początku lat 60 urlop w Grecji wraz ze swoją żoną Colette (Kirsten Dunst). Chester podczas uroczych chwil w Atenach zostaje namierzony przez prywatnego detektywa. W wyniku szamotaniny ów detektyw traci życie, co zmusza głównego bohatera to ukrycia zwłok. "Ukrywanie" zauważa Rydal (Oscar Isaac), grecki przewodnik amerykańskiego pochodzenia, który towarzyszył tego wieczora Chesterowi i jego żonie. Rydal postanawia pomóc Chesterowi w uniknięciu odpowiedzialności, załatwia mu i jego żonie paszporty, na które jednak "trzeba poczekać". W Atenach, gdzie wszyscy szukają Chestera nie jest to możliwe, więc cała trójka przenosi się na malowniczą Kretę, gdzie mają miejsce dalsze wydarzenia.

Zacznę od tego co mi się w tym widowisku podobało: niesamowity klimat, odtworzone realia lat 60 oraz dobrze dobrani aktorzy. Viggo Mortensen jako antagonista wypada świetnie. Nieco bladziej za to prezentuje się się Kirsten Dunst. Podobała mi się też kreacja Oscara Isaaca. To co mi się nie podobało to trochę niskie tempo tego filmu i jego całkowita przewidywalność. Nie mniej jednak to produkcja warta obejrzenia.

Ocena Civil.pl: 67%