thriller

Recenzje thrillerów powinny przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie czy dany film trzyma w napięciu oraz czy scenariusz nie został napisany na kolanie. Nawet najlepszy pomysł da się zmarnować popełniając takie błędy jak niespójna fabuła czy też ślepe odtwarzanie znanych z innych filmów motywów.

Ocena: 59 Cam

Alice (Madeline Brewer) to ambitna dziewczyna, która zarabia na życie jako modelka erotyczna na kamerce internetowej. Marzeniem Alice, a właściwie Loli (postaci, w którą się wciela) jest zdobycie popularności na portalu erotycznym i wspięcie się w drabince rankingowej tamże. Plany te zostają pokrzyżowane po tym jak ktoś przejmuje konto Alice i zastępuje ją modelką wyglądają zupełnie jak ona.

Film ten jest bardzo nierówny. Dobre, budujące napięcie sceny są przeplatane wątkami nic nie wnoszącymi, które po prostu rozciągają produkcję do "przepisowych" dziewięćdziesięciu paru minut. Zmarnowano nieco potencjał, ponieważ po świetnym początku dało się poprowadzić akcje w ciekawszy i bardziej zaskakujący sposób. Nie zdecydowano się, by film przedstawić w całości na ekranie monitora bohaterki (tak jak np. w Unfriended), moim zdaniem była to zła decyzja, bo zamknięcie całej akcji na ekranie monitora/telewizora dodałoby dodatkowego smaczku. "Cam" to taki typowy, średni thriller z elementami horroru, które się ogląda by później o nim szybko zapomnieć. Nie ma w tym filmie niczego takiego, co dodałoby mu dodatkową wartość.

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 62 Green Room

Członkowie niszowej punk rockowej kapeli zajeżdżają na koncert do obskurnego baru neo-nazistów, gdzie przypadkiem są świadkami morderstwa. Kierownictwo baru nie chcąc dopuścić by prawda o zbrodni wyszła na jaw próbuje zatuszować sprawę poprzez zamordowanie naocznych świadków. Tak w skrócie można podsumować fabułę, która nie jest zbyt skomplikowana, w końcu chodzi tutaj o film survivalowy.

Ciekawa obsada: w głównych rolach występują: Anton Yelchin oraz Imogen Poots. Jako antagonista pojawia się z kolei Patrick Stewart. "Green Room" wzbudził u mnie jednak bardzo mieszane uczucia. Produkcja się spodobała krytykom (90% pozytywnych komentarzy na Rotten Tomatoes), ale nie zarobiła na siebie. Przy budżecie wynoszącym zaledwie 5 mln dolarów, film przyniósł niecałe 4 mln. Wracając jednak do mieszanych uczuć: film jest bardzo klimatyczny i niesamowicie brutalny, jednakże nie wyróżnia się nadto poza swój schemat: jedna lokacja, grupa młodych osób kontra stado uzbrojonych po zęby bandziorów gotowych na wszystko. To co warto zauważyć, to fakt iż Imogen Poots po raz kolejny zaliczyła bardzo udaną rolę. Aktorka ta sprawdza się świetnie zarówno w horrorach (vide 28 Weeks Later) jak i komediach i superprodukcjach typu Need for Speed. Sam "Green Room" to na pewno smaczny kąsek dla miłośników gatunku, aczkolwiek moim zdaniem daleko mu do miana kultowego.

Ocena Civil.pl: 62%

Ocena: 55 The Purge: Election Year

Kolejna część zapoczątkowanej w 2013 roku serii The Purge. Bohater poprzedniej części – Leo Barnes (Frank Grillo) występuje w roli głównej także w Election Year. Tym razem pracuje podczas nocy oczyszczenia jako szef ochrony kandydatki na prezydenta, senator Charlie Roan (Elizabeth Mitchell), która zapowiada w przypadku wygrania wyborów zniesienia corocznej czystki. Senator z racji "radykalnych poglądów" zostaje wzięta na celownik przez przedstawicieli władzy, wykorzystujący noc oczyszczenia jako szansę na pozbycie się konkurentki.

Zaletą tego formatu jest to, iż jest dochodowy. Przy budżecie wynoszącym 10 mln dolarów zarobiono prawie 120 mln. Kolejna część podobnie jak poprzednie epatuje przemocą i jest bardzo brutalna. Fabularnie "Election Year" nawiązuje do części drugiej, akcja jest dynamiczna i ma miejsce w wielu lokacjach. Niestety to co bardzo przeszkadza to niesamowita wręcz przewidywalność zdarzeń. Bohaterowie jak po sznurku zmierzają do napisów końcowych, fabularnie film korzysta z bardzo prostych schematów filmów akcji. Elizabeth Mitchell (znana z serialu "Lost") wypada nieco plastikowo, zaś jej postać jest przerysowana. Nieco lepiej prezentuje się Frank Grillo, poprawnie odnajdujący się w roli bezkompromisowego twardziela, skupionego na celu. Podsumowując: ten film da się obejrzeć, niemniej jednak jest to raczej odcinanie kuponów od dochodowej serii aniżeli tworzenie czegoś wartościowego.

Ocena Civil.pl: 55%

Ocena: 33 4Got10

Mężczyzna (Johnny Messner) budzi się ranny na środku pustyni. Wokół niego leżą ciała zamordowanych osób, pełny Van narkotyków oraz 3 mln dolarów w gotówce. Mężczyzna niczego nie pamięta i nie wie nawet jak się nazywa. Wkrótce na miejsce zbrodni przyjeżdża lokalny szeryf (Michael Paré) ze swoim zastępcą. Policjant skuszony łatwym zarobkiem popełnia zbrodnię, co komplikuje i tak skomplikowaną sytuację. W rolach drugoplanowych w tym filmie występuje jeszcze Dolph Lundgren i Danny Trejo (w roli bossa narkotykowego).

W Polsce ta produkcja została wydana pt. "Dobry, zły i martwy". Trzeba przyznać, iż ten tytuł jest sporo lepszy niż oryginalny "4Got10". Niemniej jednak słowo "lepszy" czy nawet "dobry" nie padnie w tej recenzji jeszcze raz. Film ten zapowiadał się ciekawie. Początek robi w miarę pozytywne wrażenie: westernowy klimat, tajemnicza do rozwikłania, twardziel w roli głównej. Później jednak, z sekundy na sekundę poziom absurdu narasta w tempie wykładniczym. Fabuła i intryga skonstruowana na poziomie ucznia drugiej klasy podstawowej, okraszona beznadziejną grą aktorską oraz brakiem jakichkolwiek emocji prowadzi do szybkiego znużenia. Choć całość trwa ledwie około 80 minut to czas ten i tak się dłuży niemiłosiernie. Normalnie bym napisał, iż jest to przeciętny przedstawiciel kina akcji klasy C, ta produkcja wyróżnia się jednak od przeciętnych tym, iż jest niesamowicie nudna i bez wyrazu. Nie polecam nikomu.

Ocena Civil.pl: 33%

Ocena: 75 Don't Breathe

Trójka młodych ludzi z trudnych domów trudni się włamaniami domów. Rocky (Jane Levy), Alex (Dylan Minnette) i Money (Daniel Zovatto) za kolejny cel obierają sobie dom weterana wojennego (Stephen Lang), który przetrzymuje w swoim lokum pieniądze wypłacone z odszkodowania za śmierć córki. Pozornie łatwa "robota" zamienia się w koszmar, gdy okazuje się iż weteran wcale nie chce dać się okraść i postanawia walczyć z włamywaczami na śmierć i życie.

"Don't Breathe" kosztował zaledwie niespełna 10 mln dolarów i przyniósł prawie 160 mln dochodu przy bardzo dobrych ocenach od widzów i krytyków. To co przemawia za tym filmem to prosta i poprawnie skonstruowana intryga oparta na sprawdzonych schematach. Jane Levy w roli samotnej matki, dla której okradzenie starszego człowieka to ostatnia szansa by wyrwać się z piekła i uciec od patologicznej matki, wypada niesamowicie przekonywująca. Cały film trzyma od początku do końca w napięciu i nie epatuje tanimi scenami z horrorów klasy C a zamiast tego raczy widza dobrze dozowaną dawką emocji na wysokim poziomie.

Ocena Civil.pl: 75%