thriller

Recenzje thrillerów powinny przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie czy dany film trzyma w napięciu oraz czy scenariusz nie został napisany na kolanie. Nawet najlepszy pomysł da się zmarnować popełniając takie błędy jak niespójna fabuła czy też ślepe odtwarzanie znanych z innych filmów motywów.

Ocena: 65 Rust Creek

Młoda studentka o imieniu Sawyer (w tej roli Hermione Corfield) dostaje zaproszenie na rozmowę o pracę w innym mieście. Kobieta aby dostać się na to spotkanie, wybiera się w długą podróż swoim autem Słysząc o korkach na autostradzie decyduje się na jazdę lokalnymi drogami. Przedzierając się przez Kentucky, gubi się, po tym jak GPS wskazuje jej złą drogą.

Ten niezależny thriller zadebiutował na początku 2019 roku. "Rust Creek" może się poszczycić bardzo dobrymi ocenami od krytyków a także nagrodą za najlepszy thriller na Międzynarodowym Festiwalu Filmowych w San Diego. Niestety widzowie ocenili tę produkcję dużo gorzej (obecna ocena w IMDB to 5.8/10). Odtwórczyni głównej roli, Hermione Corfield to rodowita Angielka urodzona w Londynie w 1993 roku, która pomimo młodego wieku ma za sobą np. rolę dalszego planu w jednej z części Mission Impossible. Jej postać pierwszoplanowa w "Rust Creek" wypada bardzo świeżo i oryginalnie. Oryginalny jest sam film, próbujący odciąć się od setek podobnych produkcji. Nie wchodząc w szczegóły fabuły, wydarzenia nie koncentrują się na jakieś głupawej pogoni po lesie, scenarzystom udało się sprawnie wkomponować wątek kryminalny. Kuleją za to dialogi, być może próbowano oddać atmosferę zabitej deskami wiochy w Kentucky, ale słuchanie tych samych zdań, które wypowiada w kółko lokalny szeryf (grany przez Seana O'Bryana) nieco nuży. Nie da się jednak ukryć, że "Rust Creek" nie jest filmem złym. Po przeczytaniu opisu typu: "młoda kobieta podczas podróży samochodem gubi się w lesie w Kentucky" spodziewałem się wszystkiego co najgorsze... a źle nie było. Oczywiście nie oznacza to, że ten film jest jakimś wybitnym thrillerem, ale przynajmniej stara się podążać innymi, nieutartymi ścieżkami. Obecnie "Rust Creek" można np. obejrzeć w HBO GO.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 72 Crawl (Pełzająca śmierć)

"Crawl" to thriller/horror z 2019 roku z bardzo prostą fabułą. Młoda pływaczka o imieniu Haley (Kaya Scodelario), zaniepokojona tym, że podczas huraganu nie może się dodzwonić do swojego ojca Dave'a (Barry Pepper), postanawia do niego pojechać aby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Akcja filmu ma miejsce na Florydzie.

Film był kręcony w Serbii, która "odgrywała" rolę Florydy. Budżet tego horroru to 13.5 mln dolarów a zwrot 91.5 mln dolarów. Produkcja spodobała się krytykom (aż 83% pozytywnych opinii w serwisie Rotten Tomatoes) i nieco mniej widzom (ocena 6.2/10 w serwisie IMDB). Na pewno warta docenienia jest rola Kayi Scodelario, Brytyjka z brazylijskimi korzeniami wypadła świetnie. Na niej był zbudowany cały film, bo grający główną rolę męską Barry Pepper stanowił tylko uzupełnienie. Poza tą dwójką w filmie występują już tylko postacie epizodyczne. Na pochwałę na pewno zasługuje prosta fabuła, bowiem mamy tutaj do czynienia z typowym kinem survivalowym, w którym zamiast kombinować, postawiono na prostotę. I opłaciło się, bowiem "Crawl" trzyma w napięciu od początku do końca. Jak na horror tego typu przystało, pełen jest drastycznych scen, ale udało się uchwycić złoty środek w pokazywaniu brutalności. Można oczywiście doczepić się tego, że aligatory pokazane w filmie, wyglądały zbyt "komputerowo", co miejscami rzucało się w oczy, jednak to niewielki minus (do wybaczanie, ze względu na budżet). Całość trwa około 87 minut i udało się ten czas wypełnić dużą dawką emocjonujących scen. Bez wątpienia "Crawl" warto obejrzeć, ponieważ wyróżnia się na tle innych thrillerów i horrorów. Obecnie (stan na moment pisania recenzji) produkcja dostępna jest w serwisie HBO GO.

Ocena Civil.pl: 72%

Ocena: 51 The Intruder (Natręt)

Scott (Michael Ealy) i Annie (Meagan Good) to bogate, młode małżeństwo z San Francisco. On jest dyrektorem kreatywnym a ona zajmuje się pisaniem do prasy kobiecej. Małżonkowie pragną wynieść się z centrum miasta i kupić dom na prowincji. W tym celu udają się do Napa Valley, gdzie mężczyzna o imieniu Charlie (Dennis Quaid) ma do sprzedania duży, klimatyczny dom przylegający do lasu. Sprzedający opowiada parze o tym, że chce sprzedać nieruchomość, ponieważ kilka lat wcześniej jego żona umarła na raka, a on sam na stare lata chce się przenieść do córki na Florydę. Scott jest sceptyczny co do nabycia tej posiadłości, ale daje się przekonać swojej żonie. Ostatecznie nabywają dom, pakując się tym samym w tarapaty.

Ten thriller wg różnych szacunków miał mieć budżet wynoszący od 6 do 8 mln dolarów oraz dobry, choć nieszałowy przychód wynoszący niespełna 37 mln. "The Intruder" zebrał słabe oceny od widzów (5.5/10 w IMDB) i krytyków (33% pozytywów na Rotten Tomatoes). Oceny oddają rzeczywistość, bowiem film z kilku powód należy uznać za słaby. Dennis Quaid to specjalista od grania czarnych charakterów, jednak tym razem odniosłem wrażenie, że trochę przerysował swoją postać. Michael Ealy to przede wszystkim aktor specjalizujący się w serialach, a tej roli pierwszoplanowej raczej do udanych nie zaliczy, bowiem zagrał całkowicie bez emocji i wyrazu. Nieco lepiej za to zaprezentowała się Meagan Good (aktorka o pospolitym nazwisku, ale unikalnym imieniu), której postać serdecznej, łatwowiernej kobiety została także mocno przerysowana. Niezależnie jednak od gry aktorskiej, największą bolączką tego filmu jest niesamowita przewidywalność zdarzeń. Może w schemacie: "dom w lesie, dobrzy kontra zły" nie da się już nic nowego wymyślić, ale przynajmniej można taki film zrobić w jakiś nieco bardziej niekonwencjonalny sposób. Nie mniej jednak, "The Intruder" to przeciętny przedstawiciel swojego gatunku. Da się go obejrzeć, choć absolutnie nie można mieć za dużych oczekiwań.

Ocena Civil.pl: 51%

Ocena: 59 A Fall from Grace (Upadek Grace)

Tyler Perry to amerykański producent, reżyser, scenarzysta i aktor, często łączący wiele funkcji przy pracy nad jednym filmem. W przypadku "A Fall from Grace" wyprodukowanej dla Netflixa, Perry odpowiedzialny był właśnie za reżyserię, scenariusz, produkcję a także wystąpił w roli drugoplanowej. Film opowiada historię tytułowej Grace (Crystal Fox), kobiety w średnim wieku oskarżonej o morderstwo swojego męża Shannona (Mehcad Brooks). Główna bohaterka, chcąca przyznać się do zbrodni, dostaje jako obrońcę z urzędu całkowicie niedoświadczoną, młodą prawniczkę Jasmine (w tej roli Bresha Webb). Rolą adwokata ma być tylko zdobycie podpisu pod ugodą z prokuratorem i uniknięcie procesu. Z początku oczywista sprawa nabiera jednak odcieni, po tym jak tytułowa bohaterka opowiada swojej obrończyni swoją historię.

Produkcja Netflixa zebrała wiele skrajnych ocen (począwszy od fatalnych po bardzo dobre), a jej średnia ocena w serwisie IMDB to 5.8/10 (plus zaledwie 17% pozytywnych opinii w serwisie Rotten Tomatoes). Krytycy zwracają uwagę na wiele irytujących detali i przerysowane charakterystyki niektórych postaci. Tyler Perry tworząc ten film na pewno nie poświęcił wiele uwagi szczegółom a wiele rzeczy mógłby poprawić. Podobnie o wiele lepiej mogliby zagrać aktorzy (lepsze powinny być też dialogi). Z drugiej jednak strony została zaprezentowana dosyć ciekawa intryga. Jednym słowem: dobry pomysł ze słabym wykonaniem. Bresha Webb niezbyt pasowała do roli początkującej adwokat (filigranowa aktorka kojarzona głównie z komediami) i niestety jej postać nie wypadła przekonująco. Z kolei Crystal Fox ma dosyć skromny dorobek aktorski (występowała między innymi w mało znanej operze mydlanej "The Haves and the Have Nots", także autorstwa Tylera Perry'ego) i niestety także słabo w tym filmie wypadła. Szkoda, bo "A Fall from Grace" został dobrze pomyślany, ale słabo wykonany.

Ocena Civil.pl: 59%

Ocena: 38 Breaking In (Włamanie)

Po tym jak ojciec Shaun Russell (Gabrielle Union) zostaje zamordowany, kobieta udaje się z dwójką swoich dzieci (Jasmine i Gloverem) do jego oddalonej od cywilizacji posiadłości, by przygotować nieruchomość do sprzedaży. Na miejscu okazuje się, że dom to forteca z wieloma systemami zabezpieczeń, pełna nowoczesnej technologii. Wieczorem tego samego dnia, posiadłość zostaje zaatakowana przez czterech uzbrojonych mężczyzn, na czele z niejakim Eddiem (Billy Burke), którzy porywają dzieci Shaun i żądają wskazania miejsca ukrycia sejfu. Zdesperowana kobieta, podejmuje walkę o życie swoje i dzieci, walcząc z intruzami.

"Breaking In" kosztował 6 mln dolarów i przyniósł przychód w wysokości ponad 51 mln, ale nie spodobał się krytykom (tylko 26% pozytywów na Rotten Tomatoes) ani widzom (ocena 5.4/10 w serwisie IMDB). Filmów o domku w lesie, zaatakowanym przez oprychów było naprawdę już tyle, że w zasadzie mogłyby stworzyć osobny gatunek. "Breaking In" to jednak jeden z gorszych przedstawicieli tego specyficznego kina. Przede wszystkim dlatego, że trwający około 88 minut film polega z grubsza na gonieniu się wte i we wte na terenie domu i jego podwórka. Czwórka przestępców postępuje nielogicznie a miejscami ich zachowania są wręcz groteskowe. Widać także problem, polegający na tym, że scenarzyści nie mieli raczej pomysłu czym wypełnić poszczególne sceny, aby dobrnąć do tych przepisowych osiemdziesięciu paru minut projekcji. W rezultacie sens gubi się szybko, a im dłużej ogląda się tę produkcję, tym bardziej ma się wrażenie, że naprawdę twórcom brakowało pomysłu na to, co chcą pokazać. Do tego dochodzi jeszcze znikoma ilość emocji i kiepska gra aktorska. Np. jeden z napastników o imieniu Sam (grany przez Leviego Meadena) na ekranie wypada tak, jakby aktor grał w tym filmie za karę. Nie polecam tego filmu.

Ocena Civil.pl: 38%