thriller

Recenzje thrillerów powinny przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie czy dany film trzyma w napięciu oraz czy scenariusz nie został napisany na kolanie. Nawet najlepszy pomysł da się zmarnować popełniając takie błędy jak niespójna fabuła czy też ślepe odtwarzanie znanych z innych filmów motywów.

Ocena: 65 Ninja: Shadow of a Tear

Rzadko się zdarza by sequel przebił część pierwszą, ale w tym przypadku było to dosyć proste, bo "jedynka" była naprawdę słaba - więc też poprzeczka została zawieszona nisko. Tym razem Casey przeżywa tragedię, ponieważ pod jego krótką nieobecność zostaje zamordowana jego ciężarna żona - Namiko. Casey podążając za mordercą dociera najpierw to Tajlandii a następnie do Birmy, gdzie na prowincji w specjalnej bazie ukrywa się boss kartelu narkotykowego o imieniu Goro. Tym razem jednak nie wszystko będzie oczywiste i oprócz silnych rąk i nóg Casey będzie musiał ruszyć nieco mózgownicą by odkryć tożsamość mordercy swojej żony.

Ciekawa, dynamiczna produkcja, kręcona w Bangkoku w Tajlandii w fabularnie osadzona w trzech państwach: wspomnianej już Birmie i Tajlandii oraz Japonii. Podobnie jak w pierwszej odsłonie, część dialogów jest po japońsku. To co przemawia na plus to lepiej skonstruowana fabuła - na zasadzie jeden kontra wszyscy - w dosyć dynamicznych ujęciu. Główny bohater nie stoi w miejscu i cały czas porusza się do przodu realizując swoją zemstę. Moim zdaniem warto tę część obejrzeć, ponieważ widać wyraźny progres w stosunku do poprzedniej.

Ocena Civil.pl: 65%

Ocena: 61 Ninja Assassin

Opowieść o Ninja o imieniu Raizo, który wystąpił przeciwko swojemu klanowi, nie mogąc pogodzić się z ogromem krzywd jakie wyrządzali jego pobratymcy oraz mistrz Ozuno. Raizo stał się celem wszystkich Ninja, ale jego specjalne umiejętności i determinacja pozwoliły mu odpierać kolejne ataki, do czasu aż na jego drodze stanęła agentka Europolu o imieniu Mika (Naomie Harris), pragnąca zdemaskować klan Ninja-zabójców, polujących za pieniądze na kolejne ofiary. Raizo i Mika łączą siły w celu pokonania klanu dowodzonego przez Ozuno. Po spotkaniu Miki, Raizo z uciekającej zwierzyny zamienia się w człowieka poszukującego konfrontacji i realizacji swojej zemsty.

Typowy film - jeden kontra wszyscy, ale bardzo efektowny i zrobiony z rozmachem przez wielkie korporacje: Warner Bros, Legendary Pictures oraz Dark Castle. Budżet 40 mln - może nieoszałamiający, ale przy dosyć skromnej obsadzie i lokacjach (kręcono jedynie w Berlinie) w pełni wystarczający by pokazać niesamowicie dynamiczną akcję. A dzieje się naprawdę sporo! Niesamowite sceny walki, mnóstwo krwi i dynamizmu - czyli wszystko to co tygryski lubią najbardziej. W 2009 roku produkcja na pewno robiła wrażenie, ale miała pod górkę - ponieważ krytycy generalnie wypowiadali się negatywnie - twierdząc iż film nie zrealizował pokładanych w nim obietnic. Ciężko mi z tym polemizować, bo jeżeli siada się przez telewizorem czy komputerem by zobaczyć dynamiczny film o Ninja - no to można przełknąć niedoskonałości fabularne a skupić się na samej akcji - a tej tutaj nie brakuje.

Ocena Civil.pl: 61%

Ocena: 45 Enemies Closer

Na małej wyspie na granicy amerykańsko-kanadyjskiej rozbija się awionetka transportująca nielegalną heroinę. Na miejscu pojawia się ekipa najemników dowodzona przez chimerycznego Xandera (Jean-Claude Van Damme) - po to aby odzyskać drogocenny towar. Proste zadanie zamienia się w całonocną bitwę, gdy sprawy przybierają nieoczekiwany obrót za sprawą leśnego strażnika - Henry'ego, który w przeszłości był dowódcą w Afganistanie i Claya - szukające zemsty za śmierć swojego brata. Henry i Clay to śmiertelni wrogowie, jednoczący się przeciwko ekipie najemników.

Van Damme w roli negatywnego bohatera to nie nowość, ponieważ grał już taką postać w Expendables 2. W "Enemies Closer" wykreowano go dosyć komicznie - w przydługich rudych włosach parodiuje nieco Jokera z Batmana, będąc jednocześnie psychopatycznym mordercą, weganinem i przeciwnikiem broni i znawcą roślin. "Mięśnie z Brukseli" potrafią zagrać wszystko - dosłownie.

Sam film jednak nie broni się w żaden sposób. Nocna akcja na pustej wyspie przy minimalnej ilości efektów specjalnych to produkcja niesamowicie budżetowa. Latanie po ciemnym lesie to coś bardziej kojarzące się z filmami amatorskimi a nie z kinem akcji z udziałem Van Damme'a. Belg idzie konsekwentnie ścieżką Stevena Seagala, który od kilku dobrych lat gra w podobnych tanich filmach aby zapełnić sobie czas i nieco dorobić.

Ocena Civil.pl: 45%

Ocena: 35 White House Down

W 2013 roku wypuszczono dwa bliźniacze filmy o tym samym - ataku na Biały Dom. Pierwszym był "Olympus Has Fallen", drugim zaś jest "White House Down". Porównując te dwa filmy można dostrzec szereg porównań: w jednym i drugim celem jest prezydent i Biały Dom oraz rozpoczęcie wojny nuklearnej, oba opierają się na zdradzie stanu i w obu jeden superbohater w pojedynkę zabija zastępy terrorystów i ratuje prezydenta. Nie mniej jednak w "Olympus Has Fallen" Biały Dom przypomina malutki domek z ciasnymi korytarzami i małymi pokojami, zaś we "White House Down" ukazuje się jego wielkość - obszerne sale, olbrzymi garaż, ogród, basen itp. Wynika to z tego, iż budżet "White House Down" był około dwukrotnie wyższy niż "Olympus Has Fallen" i wyniósł około 150 mln dolarów. Ale kompletnie zmarnowano to pieniądze na straszliwego gniota. Kilka słów o fabule: Cale (Channing Tatum), to kiepski ojciec i rozwodnik, który zabiera swoją córkę na wycieczkę do Białego Domu, po to aby przy okazji postarać się o pracę w Secret Service. Niestety zostaje odrzucony przez Finnerty (Maggie Gyllenhaal), więc realizuje drugi cel wizyty - wycieczkę z przewodnikiem, podczas której ma miejsce atak terrorystyczny na Kapitol i Biały Dom i prezydent dostaje się do niewoli. Dzielny Cale musi wybić wszystkich terrorystów i obronić swoją córkę i prezydenta, który nazywa się pewnie nieprzypadkowo James Sawyer (analogia do postaci z serialu "Lost") i jest grany przez Jamiego Foxxa.

Dwie godziny całkowicie nieoryginalnego kina akcji lecą jak krew z nosa. I tak każdy kto ogląda przynajmniej 1-2 filmy akcji w roku - wie doskonale co się zaraz wydarzy. Intryga została uknuta tak jak w tanim serialu brazylijskim a drogie efekty specjalne nie robią ŻADNEGO wrażenia. Koniec - całkowicie przewidywalny. Film należy do gatunku: "koniecznie ominąć" - chyba, że ktoś lubi produkowane za duże pieniądze gnioty, w których widać całkowicie zmarnowany potencjał, fatalną grę aktorską i masę kalek do innych tego typu produkcji.

Ocena Civil.pl: 35%

Ocena: 19 Aftershock

Bezsprzecznie jeden z najgorszych filmów katastroficznych jakie widziałem - produkcja Eli Rotha (dawnego ucznia Quentina Tarantino, twórcy dwóch pierwszych części filmu Hostel), który wystąpił w głównej roli i jeszcze sam ten film napisał. Grupa sześciu turystów (3 kobiety i 3 mężczyzn) przeżywa trzęsienie ziemi w Valparaíso (miejscowość na zachodzie Chile, nad Oceanem) - okazuje się jednak, iż siły natury to nie jedyny zmartwienie bohaterów, bowiem w wyniku trzęsienia zawala się więzienie i na ulicę wylęga chorda degeneratów, którzy chcą gwałcić, torturować i mordować - a szóstka bohaterów ma to nieszczęście by się z nimi spotkać...

Eli Roth podobnie jak Quentin Tarantino lubi odkrywać nowych aktorów, stąd też do produkcji zatrudnił ludzi z całego świata, w tym między innymi dosyć wyrazistego Nicolása Martíneza (całkowicie bez dorobku aktorskiego), który wcielił się postać Pollo - syna chilijskiego multimilionera, który pomimo, iż jest niski, gruby i łysy - używa życia na całego korzystając z pieniędzy ojca.

W filmie poraża bardzo niski budżet jak na film katastroficzny - ledwie 2 mln dolarów. Przez co oglądamy niesamowicie "ekonomiczne" sceny zniszczeń. Dałoby się to jeszcze przeboleć, bo nie pieniądze są najważniejsze, ale o wiele bardziej przeszkadza fatalny scenariusz, olbrzymia porcja nudy i towarzysząca myśl podczas seansu: "kolejny martwy, jeszcze tylko 2 postacie i to się skończy". Nie polecam nikomu. Ciekawostką jest obecność Seleny Gomez, która wystąpiła w jednej scenie. To swoiste nawiązanie do mistrza Tarantino, który też lubił znanym postaciom dawać bardzo drobne role aby tylko zaznaczyć ich obecność. Ale gdzie Rothowi do Tarantino?

Ocena Civil.pl: 19%